Do pomiaru wewnętrznych czynników destabilizujących w danym kraju pod uwagę brane będą: dług publiczny, deficyt budżetowy i oszczędności prywatne. Ponadto brane będą pod uwagę następujące kryteria: połączenie wskaźnika dotyczącego rachunku obrotów bieżących i wskaźnika wymiany handlowej, rezerwy walutowe i realne kursy wymiany walutowej. Uczestnicy konferencji porozumieli się też w kwestii poprawienia przejrzystości transakcji na rynkach towarowych.
Sukces Francji
Osiągnięte podczas konferencji kompromisy są w dużej mierze sukcesem Francji, która w tym roku sprawuje rotacyjne przewodnictwo grupy. Jednak trudniejsze ustalenia - tzn. na jakim poziomie globalne nierówności stają się rzeczywiście groźne i jak je ograniczać - zostaną podjęte dopiero na następnych spotkaniach G20. Francuska minister finansów Christine Lagarde ostrzegała uczestników konferencji, że brak kompromisu może doprowadzić szybko do kolejnego światowego kryzysu finansowego, a prezydent Francji Nicolas Sarkozy powiedział, że brak reakcji na takie zagrożenia ze strony niektórych rządów może doprowadzić do rozpadu G20.
Rynek w rękach polityków
Jak komentuje Associated Press, wśród uczestników konferencji panowała zgoda co do konieczności zaprowadzenia pewnych zmian w międzynarodowym porządku gospodarczym; uznano np., że po wybuchu globalnego kryzysu finansowego musi się zmienić system, w którym USA importują towary z reszty świata, kreując kolosalny deficyt handlowy, a takie kraje jak Chiny, Niemcy i Japonia kumulują nadwyżki. Dyskutowano też o koniecznych zmianach w takich gospodarkach jak chińska, które powinny zwiększyć konsumpcję i wzmocnić swe waluty, by zmniejszyć swe uzależnienie od eksportu - ale pytania o to, jak i kiedy przeprowadzić takie zmiany, podzieliły uczestników konferencji.
Biorący w niej udział szef Banku Światowego Robert Zoellick ostrzegł w sobotę, że gwałtowny wzrost cen produktów żywnościowych osiągnął poziom alarmujący i stanowi obecnie zagrożenie dla stabilności wielu krajów.
zew, PAP