Szydło: Grad musi odejść. Za Gazprom, Lotos i całokształt

Szydło: Grad musi odejść. Za Gazprom, Lotos i całokształt

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Aleksander Grad (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
W Polsce mamy duży problem z finansami publicznymi. I czas żeby wreszcie o tym porozmawiać - w taki sposób Beata Szydło wyjaśnia zasadność sejmowej debaty nad wotum nieufności dla ministra finansów Jacka Rostowskiego i ministra skarbu Aleksandra Grada. Wiceprezes PiS nie ma jednocześnie złudzeń co do losu ministrów. - Koalicja rządząca nie chce merytorycznych rozmów. Głosowanie będzie przesądzone - przyznaje.
- Nie mam złudzeń, że w okresie przed wyborami minister Rostowski będzie chciał mówić o meritum i o rzeczywistości finansów publicznych. Sądzę, że tak jak poprzednio przy okazji wniosków stawianych o jego odwołanie przez Prawo i Sprawiedliwość, będzie chciał uniknąć dyskusji merytorycznej o finansach publicznych - przewiduje Szydło.

Mówiąc o ministrze Gradzie Szydło podkreśla, że powinien on odejść za "całokształt prywatyzacji". Dodaje, że chodzi przede wszystkim o umowę gazową z Gazpromem. - Polska w tej chwili przez tę niekorzystną umową została skazana za zakup po najdroższych cenach w Europie gazu, zostaliśmy w tę umowę wmontowani na bardzo długi okres, nie zagwarantowaliśmy sobie również tego, że będziemy mogli na zasadach konkurencyjnych ten gaz kupować. I wreszcie Polska zrezygnowała w wyniku tej umowy z tego, ażeby ubiegać się o należne nam opłaty, które Gazprom powinien był zapłacić za przesył gazu za lata 2006–2009 - punktuje wiceprezes PiS. Drugim zarzutem PiS-u wobec ministra skarbu jest sprawa prywatyzacji Lotosu. - W Polsce powinny być strategiczne spółki skarbu państwa odpowiadające przede wszystkim za bezpieczeństwo energetyczne. Ich prywatyzacja doprowadzi do tego, że bezpieczeństwo energetyczne Polski będzie zaburzone - ostrzega Szydło.

Posłanka PiS ostrzega również przed zbyt szeroko zakrojoną prywatyzacją. - Sprzedaje się raz. Jeżeli sprzedamy w tej chwili już wszystko, a Polska właściwie wyprzedała już wszystkie swoje wartościowe spółki i swoje wartościowe aktywa, to nie pozostanie nam kompletnie nic. To jest oczywiście kwestia rozważenia, czy sprzedajemy raz i zadawalamy się wpływem do budżetu określonych środków, które w tej chwili ratują nasz budżet i wizerunek rządu przed tym, ażeby nie wpaść w zbyt duży deficyt, czy też jednak próbujemy myśleć strategicznie i bardzie na przyszłość i po prostu rozwijamy polski przemysł i polską gospodarkę - tłumaczy.

Polskie Radio, arb
 3

Czytaj także