Kryzys w koalicji. Trwa spór o emerytów

Kryzys w koalicji. Trwa spór o emerytów

Dodano:   /  Zmieniono: 8
Resorty kierowane przez PSL powtarzają postulaty ludowców - m.in. ograniczenia reformy i uprzywilejowania matek. (fot. sxc)
Na tydzień przed zakończeniem konsultacji społecznych PO i PSL nadal nie porozumiały się co do kształtu reformy emerytalnej. Liderzy obu partii deklarują wolę kompromisu. Resorty kierowane przez PSL powtarzają postulaty ludowców - m.in. ograniczenia reformy i uprzywilejowania matek.

Różnice zdań w koalicji znalazły odzwierciedlenie w opublikowanych w  poniedziałek opiniach resortów dotyczących przygotowanego przez Ministerstwo Pracy projektu podwyższającego wiek emerytalny do 67 lat. Wicepremier, minister gospodarki i szef PSL Waldemar Pawlak napisał w  swojej opinii, że jest za ograniczeniem podwyższania wieku emerytalnego do dwóch lat dla kobiet i mężczyzn w perspektywie do 2020 r., co - jego zdaniem - złagodzi negatywne konsekwencje społeczno-gospodarcze projektowanych zmian. Szef PSL postuluje też m.in. zaliczenie do okresów składkowych w pełnym wymiarze urlopu macierzyńskiego i wychowawczego.

PSL broni kobiet

Minister rolnictwa Marek Sawicki (PSL) w swej opinii powtórzył postulat ludowców umożliwienia kobietom nabycia prawa do emerytury o  trzy lata wcześniej od ustawowego wieku emerytalnego za każde urodzone lub przysposobione dziecko. Wiek emerytalny mógłby być skrócony maksymalnie o 9 lat. PSL chce więc modyfikacji propozycji reformy emerytalnej przedstawionej przez premiera Donalda Tuska, a zapisanej w opublikowanym we połowie lutego przez resort pracy projekcie. Zakłada ona, że od 2013 r. co cztery miesiące wiek emerytalny podwyższany byłby o kolejny miesiąc. Oznaczałoby to, że z każdym rokiem na emeryturę przechodzić się będzie o trzy miesiące później. W ten sposób poziom 67 lat w przypadku mężczyzn osiągnięty zostanie w roku 2020, a kobiet - w 2040 r.

PO się nie zgadza

PO wyklucza dwie spośród propozycji PSL, które przywołane zostały także w opiniach Pawlaka i Sawickiego: umożliwienie matkom przechodzenia na wcześniejszą emeryturę (o trzy lata za każde dziecko, maksymalnie 9 lat - red.) i przeprowadzenie reformy "na dwa takty" - do roku 2020 i  później. Jak mówił pod koniec lutego premier, podwyższenie wieku emerytalnego o  dwa lata niczego nie załatwi. Lepiej byłoby się nie zabierać za  reformę, gdybyśmy mieli na tym poprzestać - podkreślał. Politycy PO krytykowali też propozycję dotyczącą skrócenia wieku emerytalnego matek. Tusk tłumaczył, że nie może być tak, że kobieta będzie - wskutek nowej ustawy emerytalnej - nagradzana za macierzyństwo i niepracowanie.

Jednak w ubiegłym tygodniu premier podkreślał podczas jednego ze  spotkań ws. reformy, że rząd musi być otwarty "na różne propozycje dotyczące rozwiązań, które towarzyszą podniesieniu wieku emerytalnego". Ale - zastrzegał - "nie po to, aby uspokoić PSL lub by uspokoić związki zawodowe, tylko by dać poczucie bezpieczeństwa i sensu ludziom, których to dotyczy". Tusk zapowiadał, że będzie szukał sposobu na "jakąś pomoc dla tych kobiet, które ponoszą większe ciężary z tytułu macierzyństwa". "Każda z  propozycji będzie bardzo poważnie potraktowana, a na końcu będzie dla  mnie ważne, by utrzymać koalicję rządową" - zapewniał szef rządu.

Trwają negocjacje

O propozycjach PSL wicepremier Pawlak rozmawiał już z klubem PO. Spośród przedstawionych przez ludowców rozwiązań Platforma nie mówi "nie" propozycji zwiększania kapitału emerytalnego rodziców o 10 proc. za każde dziecko. - To jest pomysł, o którym warto rozmawiać, znacznie lepszy niż odpisywanie lat za każde dziecko. Potrzebujemy natomiast szczegółowych wyliczeń - mówił w ubiegłym tygodniu wiceszef sejmowej komisji finansów Sławomir Neumann (PO). Kolejną propozycją, którą w debacie nad reformą emerytalną przedstawiło PSL, jest możliwość wcześniejszej niż w wieku 67 lat, choć niższej emerytury.

W poszukiwanie porozumienia zaangażował się prezydent Bronisław Komorowski, który popiera połączenie podwyższenia wieku emerytalnego z  możliwością wcześniejszego przejścia na częściową emeryturę. Prezydencka minister Irena Wóycicka tłumaczyła, że "chodzi o to, aby stworzyć ludziom z dłuższym stażem pracy, a także osobom, które mają za sobą okresy przerw w pracy z powodu opieki nad dziećmi, możliwość stopniowego przechodzenia na emeryturę, tzn. by osoby te mogły u schyłku swojej kariery zawodowej mniej pracować i pobrać część emerytury".

Z kolei premier Tusk ocenił przed ponad tygodniem, że postulat dobrowolności w kwestii momentu przechodzenia na emeryturę, choć "bliski sercu każdego człowieka, oznacza de facto ruinę systemu emerytalnego". Spośród ugrupowań emerytalnych poparcia wydłużenia wieku emerytalnego nie wyklucza Ruch Palikota, ale ewentualne poparcie warunkuje spełnieniem przez rząd "warunków społecznych" dotyczących kwestii pracy i  zdrowia. RP opowiada się m.in. za zwiększeniem liczby przedszkoli i  żłobków w Polsce. Po spotkaniu w lutym klubu RP z premierem Donaldem Tuskiem Janusz Palikot oceniał szanse na poparcie przez Ruch pomysłów rządu ocenił jako "50 na 50".

Obywatelski projekt zakładający takie rozwiązanie - autorstwa OPZZ -  trafił pod obrady Sejmu. Umożliwia on przejście na emeryturę po  przepracowaniu 35 lat dla kobiet i 40 lat dla mężczyzn - bez względu na  wiek. Projekt trafił w ubiegłym tygodniu do komisji polityki społecznej i  rodziny.

Resort sprawiedliwości kierowany przez Jarosława Gowina (PO) zaproponował wyłączenie z projektu zmian emerytalnych regulacji dotyczących sędziów. Natomiast Ministerstwo Zdrowia postuluje, aby  konsultacje społeczne rozszerzyć o Naczelną Radę Pielęgniarek i  Położnych oraz Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych, które reprezentują grupę ok. 300 tys. pracowników. Resort obawia się, że  placówki służby zdrowia "nie będą chciały przedłużać umów z  pielęgniarkami i położnymi w późniejszym wieku".

eb, pap

 8

Czytaj także