Były prezes LOT-u o upadku OLT: za 100 złotych latać się nie da

Były prezes LOT-u o upadku OLT: za 100 złotych latać się nie da

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Za 100 złotych latać się nie da - przekonuje były prezes LOT-u (fot. PAP/Adam Warżawa)
OLT Express 26 lipca ogłosiło, że wstrzymuje wszystkie swoje regularne loty. Dla byłego prezesa LOT-u Stanisława Mikosza nie jest to zaskoczenie. - Rozumiem wkurzenie człowieka, który przyjeżdża na lotnisko i lotu nie ma. Ale trzeba gdzieś zachować zdrowy umiar w tym, jak tanio można pewną usługę kupić - podkreśla w rozmowie z TOK FM.
- Wszyscy obserwatorzy i rzesza pasażerów ulegli zbiorowej iluzji, że to da radę zrobić. Ludzie byli absolutnie zachwyceni faktem, że za 99 można polecieć na drugi koniec Polski. Jeszcze z lekkim, złośliwym uśmieszkiem, że ktoś zrobił porządek, bo pewnie LOT zbierały za dużo. Podczas gdy za 99 złotych z Mokotowa nie dojedzie się do Konstancina. A taksówka jest znacznie tańsza w eksploatacji - zauważa Mikosz. I dodaje, że wśród lotników krąży dowcip: "Jak zostać milionerem, będąc właścicielem spółki lotniczej? Najpierw trzeba być na początku miliarderem". - To są na początku ogromne koszty i straty. Nawet kiedy duża linia otwiera długie połączenie długodystansowe, to zakłada się 2 lata strat - przekonuje.

OLT Express powstało w 2011 roku w wyniku przejęcia przez strategicznego inwestora - firmę Amber Gold - dwóch polskich przewoźników: OLT Jetair - obecnie OLT Express Regional, oraz Yes Airways - teraz OLT Express Poland. OLT Jetair oferowała loty krajowe i zagraniczne przy wykorzystaniu samolotów turbośmigłowych o regionalnym zasięgu. Yes Airways była zaś linią czarterową, wykorzystującą samoloty typu Airbus A320.

TOK FM, PAP, arb

+
 1

Czytaj także