Prawda i zaufanie

Prawda i zaufanie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pańska książka „Winning” sprzedała się w milionach egzemplarzy, a pan stał się autorytetem w dziedzinie zarządzania. Napisał ją pan po ponad 20 latach pracy na fotelu szefa GE. Teraz razem z żoną Suzy napisaliście kolejną książkę. Można dziś coś więcej powiedzieć na temat zarządzania? Jeśli pisząc „Winning”, coś wiedzieliśmy, to teraz z pewnością wiemy więcej. Więcej tego, co istotne. Biznes się zmienił, a my mieliśmy szczęście znaleźć się w samym centrum tych przekształceń. To, czego nauczyliśmy się od 2005 r., przyczyniło się do poszerzenia i  uaktualnienia naszej wiedzy – w niektórych przypadkach jedynie w  niewielkim stopniu, w innych zaś radykalnie. To była dekada pełna wystąpień, pisania, nauczania i konsultacji. Zapoznaliśmy się z wieloma firmami, które stawały przed wyzwaniami rynkowymi. Obecnie gospodarka nie rozwija się tak jak kiedyś, i to łagodnie rzecz ujmując; rządy większości państw są coraz bardziej natrętne, globalna konkurencja z  każdym kwartałem staje się coraz bardziej zacięta, a technologia sprawia, że wszystko coraz szybciej posuwa się do przodu. Niemal każdy niemal wszędzie coś robi, coś sprzedaje, coś tworzy lub buduje. To epoka indywidualnej przedsiębiorczości, osobistej i zawodowej, zarówno w  małych, jak i ogromnych organizacjach, w starych oraz zupełnie nowych gospodarkach. Wszystko to przybliżyło nam sedno wyzwań współczesnego biznesu. Ale najważniejsza rzecz, której nauczyłem się przez te lata, w  przypadku liderów sprowadza się do dwóch słów: prawda i zaufanie. Lider musi być szczery, a wtedy zyska zaufanie zespołu? Weźmy jako przykład sytuację, kiedy nagle stajesz się szefem niedawno przejętej firmy – nikt cię nie zna i ty także nie znasz nikogo. Pracownicy czują się niepewnie, ich przyszłość stoi pod znakiem zapytania. Możesz zacząć wydawać rozkazy, chcąc w ten sposób zademonstrować autorytet. Możesz komunikować się jedynie ze  zwierzchnikami, w końcu chcesz się wykazać. Możesz też przyprowadzić ze  sobą zespół dawnych współpracowników, i to na nim się oprzeć. Postaraj się zrobić wszystko, by oprzeć się powyższym pokusom, i wygospodaruj czas, aby ludzie mogli podzielić się z tobą przemyśleniami, nad którymi się zastanowisz. Może nie zawsze będziecie się zgadzali, ale oddanie innym głosu jest równoznaczne z uznaniem ich godności, a jednocześnie jest to sprawdzony budulec zaufania. Do tego dochodzi odpowiednia misja firmy. Piszecie, że to jest kluczowe. Jak się tworzy taką misję? Idealnie sformułowaną misją firmy jest: aspirująca, inspirująca i  praktyczna. Aspirująca, ponieważ sprawia, że myślisz: „Wow, brzmi wspaniale – podoba mi się pomysł, aby spróbować to osiągnąć”. Inspirująca, bo myślisz także: „Świetnie – wiem, że możemy to osiągnąć, jeśli się postaramy”. I praktyczna, bo myślisz też: „Dobrze, brzmi rozsądnie – będę współpracował z zespołem, aby to osiągnąć”. Dobrze obmyślana misja sprawia, że każdy pracownik wie, jakie może mieć z niej korzyści. To właśnie piękno dobrze sformułowanej misji. Sprawia, że  wszyscy wiedzą, na czym się skupić, i mają więcej energii. Także na zabawę. O niej też piszecie, że jest ważna. Praca to życie. Może nie całe, jak już mówiliśmy, ale stanowi jego dużą część. Dlatego jest to tak okropne, gdy jako lider dopuszczasz, żeby miejsce pracy stało się przyczółkiem „cichej desperacji”, jak to ujął Henry David Thoreau. Nie trzeba nawet dodawać, jak szkodzi to wydajności i osiąganym rezultatom. Twoi ludzie poświęcają dla ciebie dni (a czasem i noce). Oddają ci swoje ręce, umysły i serca. Pewnie, że firma im  płaci. Napełnia ich portfele. Ale jako lider musisz postarać się napełnić ich serca. Jeśli uda ci się znaleźć pracę, którą kochasz, nigdy już nie będziesz więcej pracował. To będzie zabawa, w czasie której będziesz się rozwijał. Używacie curlingu jako metafory pozbycia się biurokracji. Curling to jeden ze sportów olimpijskich. Jest on dość specyficzny. Jeden z graczy wykonuje ślizg granitowym kamieniem po lodzie w  kierunku bazy, podczas gdy trzej inni ustawieni po drodze gorączkowo trą lód szczotkami. Gracze wygładzający lodową taflę, aby kamień szybko i  dokładnie dotarł do celu, zachowują się jak dobrzy liderzy. Z pełnym zaangażowaniem usuwają wszystko, co może przeszkodzić kamieniowi w  dotarciu do celu. Dla menedżera organizacji mogą to być na przykład biurokratyczne bzdury, powszechne w większości organizacji. Zasady i  przepisy istniejące tylko po to, żeby zapewnić zajęcie ludziom zajmującym się zasadami i przepisami. Czy też ludzie zafiksowani na  punkcie procesu. „Nie tak to tutaj robimy”. Tak samo ma się sprawa z  rozwojem. Tyle że przeszkodą dla inicjatyw rozwojowych nie jest jedynie biurokracja. Problem mogą stanowić również zazdrość, małostkowi przeciwnicy wywodzący się z dawnych struktur organizacji, którym nie  podoba się to, że nowa inicjatywa w firmie przyciąga pieniądze i  zainteresowanie. Trzeba ich znaleźć, rozbroić i pokierować nimi. Bo inaczej, jak piszecie, jest ryzyko, że w coś „walniecie”. W biznesie przywalasz w coś cały czas. W Dolinie Krzemowej katastrofalne i nagłe wydarzenia są tak powszechne, że dorobiły się skrótu WIFO, od  angielskiego „We’re F––, It’s Over”, czyli „Wszystko się sp––rzyło, to  koniec”. Co trzeba w takiej sytuacji robić? Przyznaj, że się walnąłeś, i nie przestawaj dawać z siebie tego, co  najlepsze. Wydostanie się z dołka i tak jest trudne. Trzeba wstać, strzepać brud z marynarki i naprawić to, co się zawaliło. W trudnych czasach musisz postąpić wbrew temu, co podpowiada ci intuicja, i zrobić coś odważnego – na przykład zaproponować najlepszym wyższe pensje. Trzeba też na nowo sformułować strategię. Często bywa tak, że strategię planuje grupa ludzi zamknięta w pokoju bez okien (dosłownie i w  przenośni), którzy rozmawiają o historii. O trendach, które widzieli. O  tym, kto, co i kiedy zrobił. Tworzenie skutecznej strategii powinno skupić się na przyszłości. Na klientach i konkurencji dzisiaj, jutro, za  rok, technologii, która prędzej czy później pojawi się na rynku, na  produktach, których jeszcze nie wynaleziono. No właśnie. Jak się przez lata pana pracy zmieniła gospodarka? Współczesna ekonomia jest szybsza, bardziej transparentna i bardziej globalna.Wymaga liderów, którzy są w stanie zademonstrować zdolność motywowania ludzi wokół celu i misji. Wiedza już nie jest władzą. Dziś każdy ma wiedzę. To zasługa internetu. Internet wszystko przyspieszył i sprawił, że wszystko stało się bardziej przejrzyste. Z drugiej strony nie możesz jednak tracić aspektu człowieczeństwa. Nigdy nie pozwól, by technologia zastępowała krytyczne relacje międzyludzkie. Prawdziwe przywództwo opiera się na dwóch rzeczach: prawdzie i zaufaniu. Trzeba nieustannie poszukiwać tej pierwszej i ciągle budować tę drugą. Przywództwo oparte na prawdzie i  zaufaniu to jedna z tych rzeczy w życiu, które znaczą więcej niż prosta suma ich składników. W biznesie prawda to niezwykle konkurencyjna broń. Sprawia, że przedsiębiorstwa stają się w działaniu szybsze, sprawiedliwsze, bardziej elastyczne i kreatywne. Co by pan poradził osobie, która chce być takim liderem? Bądź autentyczny i zawsze dawaj więcej, niż oczekiwano. Od 2002 r. zajmuje się pan funduszami private equity i doradzaniem kadrze zarządzającej. Uruchomiliście też własny internetowy kurs MBA, Jack Welch Management Institute na Strayer University. Czy przez internet można się uczyć? Internet sprawił, że zdobycie tytułu MBA stało się łatwiejsze. Wykształciliśmy już 1100 studentów, rośniemy w tempie 40 proc. rocznie. Internet sprawia, że nawet pracując i robiąc karierę, możesz się cały czas uczyć. Tradycyjne uniwersytety tego nie mają. Zresztą one stały się zbyt wielkie, bardziej zajmują się sobą. Muszą się teraz zmienić, stać się bardziej dostępne. Nazywano pana Neutronowym Jackiem. W ciągu czterech lat między 1980 a  1985 r. zwolnił pan z GE 100 tys. osób. Nie należy więc pan do osób bojaźliwych. Jest jakiś sposób na to, by rozstawać się w sposób pokojowy? Nikt nie lubi zwalniać. To najtrudniejsza decyzja, jaka stoi przed każdym liderem. Jednak w przypadku oczywistych rozbieżności co do misji czy zachowań bywa to konieczne i dobre dla obu stron. Trzeba być po  prostu szczerym i uczciwym. Trzeba pamiętać, że każdy dolar z odprawy jest najtańszym dolarem, który wydasz. ?? Wszelkie prAWA ZASTrzeżone
Więcej możesz przeczytać w 46/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także