Rolnicy nadal w Ministerstwie Rolnictwa. Czekają na Tuska

Rolnicy nadal w Ministerstwie Rolnictwa. Czekają na Tuska

Protest rolników w Warszawie
Protest rolników w Warszawie Źródło: WPROST.pl
Rolnicy weszli do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Spotkał się z nimi jego szef Czesław Siekierski, ale protestujący mają nadzieję, że przyjedzie do nich także premier Donald Tusk. W budynku resortu znajdują się rolnicy z organizacji, które podpisały tzw. porozumienie z Jasionki, jak i przeciwnicy takiego sposobu dogadywania się z rządzącymi.

We wtorkowym komunikacie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przyznało, że wieczorem doszło do spotkania ministra Czesława Siekierskiego z przedstawicielami protestujących rolników, którzy 19 marca br. podpisali w Jasionce uzgodnienia z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Protestujący nie opuścili budynku ministerstwa i oczekują, że spotka się z nimi premier Donald Tusk. Przyznała to rzeczniczka ministerstwa Małgorzata Książyk. Dodała, że w środę nie były prowadzone żadne oficjalne rozmowy.

W resorcie, oprócz przedstawicieli Solidarności Rolników Indywidulany, obecni są też rolnicy reprezentujący organizacje, które podpisały porozumienie w Jasionce.

– Jako rolnicy wykonaliśmy gest dobrej woli, ale do tej pory nie zostało nic zmaterializowane. Nie ma żadnych konkretów. Robimy strajk okupacyjny, zostajemy w ministerstwie, byśmy mogli porozmawiać z panem premierem.Pan premier ma przyjechać do nas i rozmawiać, byśmy ustalili sobie pewien schemat działania, żeby wypracować szereg rzeczy, które dzisiaj są potrzebne i dla rolników i dla państwa polskiego – powiedział w rozmowie z serwisem Tysol przewodniczący Solidarności Rolników Indywidualnych Tomasz Obszański.

Porozumienie w Jasionce

W nocy z 19 na 20 marca w podrzeszowskiej Jasionce minister rolnictwa Czesław Siekierski, wiceminister Michał Kołodziejczak i część liderów protestujących rolników podpisała porozumienie. Przewiduje ono m.in., że minister rolnictwa ma zwrócić się do premiera Donalda Tuska z wnioskiem o wstrzymanie tranzytu przez terytorium Polski objętych embargiem produktów rolnych z Ukrainy. Strony wskazały również, że uregulowane muszą być relacje handlowe między oboma krajami, w tym dostęp do rynku takich produktów, jak m.in. zboże, rzepak, kukurydza, cukier, drób, jaja, owoce miękkie i jabłka.

Dokument zawiera również postanowienia dotyczące dopłat do zboża sprzedanego między 1 stycznia br., a 30 maja br., utrzymania wysokości podatku rolnego na poziomie z 2023 r., czy wsparcia strony społecznej działań rządu, zmierzających do zmian w Zielonym Ładzie, takich jak ograniczenie ekoschematów oraz uproszczenie zasad pomocy dla rolników.

Ze strony rolników pod porozumieniem podpisała się część organizacji, ale nie ma powszechnej zgody na kształt ustaleń.

– W zapisach owego Porozumienia brakuje jakichkolwiek konkretów, które rozwiązują nasze problemy – jest to zlepek deklaracji o których słyszymy od kilku tygodni. Obszański z Solidarności, Serafin z Kółek Rolniczych, Bieniasz czy Pawlik z AgroUnii to przedstawiciele własnych interesów, nie rolników. Jakim prawem osoba, która jest prawą ręką ministra Kołodziejczaka – Filip Pawlik, przesiadujący w gabinecie ministra reprezentował stronę społeczną? – powiedział cytowany przez Tygodnik Rolniczy rolnik z Ruchu Młodych Farmerów.

Sławomir Izdebski o proteście rolników 4 kwietnia

Od porozumienia odcina się również szef OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych Sławomir Izdebski.

– Nie jestem w grupie, która podpisywała „śmieszne porozumienia” i nigdy nie chciałem w takiej grupie być – powiedział szef OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. Dodał, że „panowie sobie nawarzyli piwa, niech je teraz piją” oraz spotkali się bez uzgodnienia z rolnikami i podpisali jakiś „chłam”. – Sami siebie zrobili w balona, ale przy okazji też rolników – stwierdził Izdebski. Zarzucił też części protestującym, że interesują ich tylko pieniądze.

Zapowiedział, że w czwartek 4 kwietnia odbędzie się kolejny protest, ale niepołączony z blokowaniem dróg. – Chcemy, żeby rolnicy wybrali się do posłów, do biur poselskich, do biur senatorskich po to, żeby przekazać im, na czym polega problem – tłumaczył. Izdebski podkreślił, że po takiej wizycie politycy będą wiedzieć, jakich interesów rolniczych mają bronić i nie będą mieli wymówki, że „o czymś nie wiedzieli”. Wyraził nadzieję, że uda im się odwiedzić „znaczną część” parlamentarzystów.

Czytaj też:
Michał Kołodziejczak: nie chcemy dociskać Ukraińców
Czytaj też:
KO miała złożyć PSL zadziwiającą ofertę. Tak Tusk chce skusić Ludowców?

twitter
Opracowała:
Źródło: Wprost