Rosyjskie ciężarówki jadą przez Polskę. Premier uspokaja, że przewożony towar jest kontrolowany

Rosyjskie ciężarówki jadą przez Polskę. Premier uspokaja, że przewożony towar jest kontrolowany

Protest na przejściu w Kukurykach
Protest na przejściu w Kukurykach Źródło: Twitter / ᴍᴀyᴋᴇʟᴀᴍɪꜱᴢᴜɴɢ
Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że nie ma niebezpieczeństwa, że ciężarówkami, które przejeżdżają przez Polskę do białoruskiej granicy, przewożone są materiały wojskowe podwójnego użytku. Innego zdania są uchodźcy Ukraińscy, którzy trzeci dzień blokowali przejazd ciężarówek. Po południu zostali rozpędzeni przez policję.

Sankcje nałożone przez Unię Europejską na Rosję nie objęły drogowego tranzytu towarów z Europy do Białorusi i Rosji. Każdego dnia setki samochodów, z reguły na białoruskich lub rosyjskich numerach rejestracyjnych, przekraczają granicę i rozwożą towary na wschód. W ostatnich dniach odbyło się kilka protestów (na przejściach granicznych oraz pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów), których uczestnicy domagali się zablokowania polskich dróg dla samochodów, które mogą przewozić towary na użytek rosyjskiej armii.

– Protestujemy przeciwko temu, żeby Unia Europejska handlowała z Rosją i Białorusią. Przecież zostały wprowadzone sankcje, a jednak widzimy, że pomimo deklaracji i nagłaśniania sprawy, rzeczywistość wygląda inaczej i na granicy oczekują tiry – głównie na białoruskich i rosyjskich rejestracjach, które będą później rozładowywane w Rosji – zwróciła uwagę uczestniczka protestu dodając, że kolejka tirów do przejścia granicznego miała w sobotnie popołudnie około 10 km – relacjonowała przed kamerami TVN24 Natalia Panczenko, uczestniczka akcji.

Lokalne media donoszą, że było nerwowo, bo większość kierowców nie była skłonna prowadzić rozmów o geopolityce, żądali tylko przepuszczenia ich, bo „oni za decyzje Putina nie odpowiadają i chcą tylko wykonywać swoją pracę”.

twitter

O protestach, które organizuje Mirosław Zahorski, 60-letni uchodźca z Ukrainy, piszemy tu. Po przybyciu do Polski postanowił włączyć się w pomoc swojemu krajowi i wybrał działania nieoczywiste: chodził po parkingach i przekonywał kierowców udających się na wschód, by nie kontynuowali drogi, bo nieświadomie mogą wspierać agresora. Zdarzyło mu się również odkręcać tablice rejestracyjne, by skutecznie uziemić ciężarówki.

Mateusz Morawiecki zapewnia, że w ciężarówkach nie ma niczego, co pomoże rosyjskim wojskom

Mateusz Morawiecki powiedział, że obawy o to, że przejeżdżające przez Polskę ciężarówki będą dozbrajały Putina, są bezpodstawne, bo „na polsko-białoruskiej granicy każda ciężarówka, każdy TIR sprawdzany jest na wszystkie możliwe sposoby, czy nie przewożone są tam materiały wojskowe, o charakterze tak zwanym dual-use, czyli podwójnego użytku”. Takie więc, które mogą być użyte na cele wojskowe.

– Czyli nie ma tam jakiegokolwiek przemytu, który mógłby posłużyć Putinowi do jego zbrodniczych zamiarów. To już wykonujemy – powiedział szef rządu.

W rozmowie z lubelską „Gazetą Wyborczą” rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Lublinie Michał Deruś mówił, że w Unii Europejskiej obowiązują rozporządzenia, które określają, jakie towary i jakie produkty nie mogą być przewożone przez jej granice. – W związku z tym funkcjonariusze celno-skarbowi określają, czy dany towar może wjechać i wyjechać z terenu Polski, czy też nie. I na tej podstawie dokonujemy odpraw rosyjskich i białoruskich tirów – wyjaśnił.

Policja rozpędziła blokujących przejazd w Kukurykach

Niezależnie od takich zapewnień, trzeci dzień z rzędu trwała dziś blokada polsko-białoruskiego przejścia granicznego w Kukurykach. To najkrótsza trasa dla tirów z zachodniej Europy, z Berlina i Warszawy do Mińska i Moskwy. Organizatorem protestu był przywołany już Mirosław Zahorski.

Przed południem kolejka tirów liczyła ponad 10 km. Stało w niej ponad 800 ciężarówek i z każdą godziną ta liczba rosła. Protestujący przepuszczali auta co pół godziny, ale tylko te, które deklarowały, że nie jadą przez Białoruś do Rosji. Sprawdzali listy przewozowe. W poniedziałkowe popołudnie po raz pierwszy doszło do interwencji polskiej policji, która wcześniej tylko pilnowała porządku.




Raport Wojna na Ukrainie
Otwórz raport


Po godz. 14 że polscy funkcjonariusze policji przed przejściem granicznym w Kukurykach zepchnęli na bok ukraińskich demonstrantów i odblokowali przejazd dla samochodów, które już w normalnej procedurze przejechały na Białoruś.

Czytaj też:
60-latek zatrzymuje ciężarówki jadące na Białoruś. Towary jak jeździły do Rosji, tak jeżdżą

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także