Hakerzy z grupy Anonymous udostępnili kampanię polskiego rządu

Hakerzy z grupy Anonymous udostępnili kampanię polskiego rządu

Premier Mateusz Morawiecki podczas inauguracji kampanii „Stop Russia now!”
Premier Mateusz Morawiecki podczas inauguracji kampanii „Stop Russia now!” Źródło: Newspix.pl / Krzysztof Burski
Hakerzy z grupy Anonymous promują na jednym ze swoich profili kampanię „Zatrzymajmy Rosję teraz” przygotowaną przez polski rząd.

Hakerzy z grupy Anonymous od początku inwazji Rosji na Ukrainę aktywnie wspierają Ukraińców i sprzeciwiają się agresji wojsk Władimira Putina. Zhakowane zostały m.in. prokremlowskie stacje telewizyjne, a także banki i ministerstwa. Na jednym z kanałów prowadzonych przez hakerów na Twitterze pojawiła się informacja o kampanii polskiego rządu. Na profilu udostępniono - bez żadnego komentarza - spot przygotowany przez polskie władze w związku z akcją „Zatrzymajmy Rosję teraz

twitter

„Zatrzymajmy Rosję teraz” – na czym polega akcja Morawieckiego?

W ramach akcji „Zatrzymajmy Rosję teraz” do miast w Europie zachodniej miały ruszyć samochody z przyczepami, na których zamieszczono plakaty przypominające o rosyjskich zbrodniach na Ukrainie. – Naszym celem jest to, by ta akcja była krzykiem i apelem bestialsko zamordowanych na ulicach, w miastach, wioskach i regionach Ukrainy – stwierdził szef rządu dodając, że ma zamiar udać się m.in. do Niemiec, aby cały czas przypominać, co strasznego dzieje się na Ukrainie.

– Ta akcja ma się przyczynić do tego, by Europa, nie była Europą obojętności i porażki, tylko żeby była Europą zwycięską – komentował polityk PiS. Mateusz Morawiecki zaznaczył, że „Putin chce zniszczyć Ukrainę i przyjść po inne państwa”. – My dobrze pamiętamy niewolę rosyjską, pamiętamy co to znaczy żyć pod czyimś butem. Nie chcemy tego – podkreślił.

Jak dowiedział się „Wprost” po tym jak Polska ruszyła z kampanią billboardową „Stop Russia now!” w różnych miastach Europy, w dwóch państwach pojawiły się kłopoty na granicy. We Francji i we Włoszech pojazdy z plakatami były zatrzymywane i zabroniono im dalszej jazdy. – Ostatecznie działania podjęły nasze placówki dyplomatyczne i udało się wjechać na teren tych krajów – powiedziała nam osoba z kręgów rządowych.

Czytaj też:
Billboardy premiera Morawieckiego zatrzymane na granicach. Interweniowały placówki dyplomatyczne