Cyberpunk 2077. Miał być przełom, a jak jest w rzeczywistości? Ocena trzech graczy

Cyberpunk 2077. Miał być przełom, a jak jest w rzeczywistości? Ocena trzech graczy

Grafika promująca grę Cyberpunk 2077
Grafika promująca grę Cyberpunk 2077 / Źródło: Cyberpunk 2077/CD Projekt RED
Cyberpunk 2077 od momentu premiery wywołuje skrajne opinie i emocje. Dlatego nasza recenzja przedstawia grę CD Projekt RED z perspektywy trzech graczy, co pozwala w pełniejszy sposób ją ocenić. Czy Cyberpunk 2077 jest takim przełomem jak obiecywano przed premierą?

Marcin Haber (PC na ustawieniach ULTRA z Ray Tracingiem)

zapowiadany był jako rewolucja. Gra miała zaoferować graczom wiele godzin zabawy w żywym, otwartym świecie. Wygląda na to, że większość środków zamiast na stworzenie obiecanego produktu, przeznaczono na marketing i gażę dla Keanu Reevesa.

Kuba Bojakowski (PC na ustawieniach ULTRA z Ray Tracingiem)

Cyberpunkiem 2077 poważnie zainteresowałem się po prezentacji pokazanej na targach E3 z 2019 roku. Tamten zwiastun kupił mnie całkowicie, pół roku później zamówiłem preorder i od tamtego czasu właściwie przestałem oglądać kolejne materiały zapowiadające grę. Jestem antyspoilerowym freakiem. Oczekiwania miałem jednak bardzo duże, bo i trailer z E3 zapowiadał rewolucję. To wtedy na dobre ruszył cały ten hype train, który wykoleił się 10 grudnia.

Maciek Zaremba (wersja z PlayStation 4 odpalona na PlayStation 5)

Od Cyberpunka 2077 oczekiwałem, że będzie pełnokrwistą grą RPG z rozbudowanym, klimatycznym światem i głęboką fabułą, pełną trudnych moralnie wyborów. W skrócie, żeby był Wiedźminem w cyberpunkowym świecie. Poprzeczka była więc postawiona wysoko…

Cyberpunk 2077. Fabuła i świat spełniają oczekiwania – tu jesteśmy zgodni

Marcin (PC)

Fabuła, poziom dialogów i kreacja postaci to poza grafiką, jedyne co ratuje Cyberpunka. Świat napisany jest w bardzo ciekawy i złożony sposób, a postacie są wiarygodne. Mamy wrażenie uczestnictwa w filmie lub fabule dobrej książki.

Twórcy nie bali się poruszyć tematów, które w grach są przeważnie pomijane. Mamy styczność z takimi kwestiami, jak , radzenie sobie ze śmiercią najbliższych, odkrywanie własnej , wykluczenie społeczne. Szkoda, że tak doskonałą fabułę zasypano masą błędów, które zniechęcają do gry.

Kuba (PC)

Moje największe oczekiwania i jednocześnie największe obawy związane były ze światem, nad którym "redzi" pracowali przez blisko 8 lat. Liczyłem na pełną szczegółów cyberpunkową dystopię, zgodną z popkulturowymi wyobrażeniami charakterystycznymi dla tego gatunku. Pod tym względem twórcy Cyberpunka nie zawiedli. Na każdym kroku rażąca bieda gryzie się z olśniewającym bogactwem. Przemoc, seksualizacja i materializm biją po oczach. Cybernetyczne wszczepy? Są. Katastrofa klimatyczna? Na swoim miejscu.

W ogromnej liczbie zadań pobocznych dostajemy pełen przegląd problemów społecznych, podnoszonych przez lata przez cyberpunkowych pisarzy. Świat budują nam nie tylko kolejne misje, ale też billboardy, programy w radiu i telewizji, zamieszczone w grze strony www, rozrzucone wszędzie notatki czy nawet urywki rozmów, których możemy podsłuchać na ulicy. Sam główny bohater, mimo że sterowany przez nas samych, też nie może wyrwać się z rzeczywistości 2077 roku. Zdajemy sobie z tego sprawę zwłaszcza w genialnej misji, w której lokalny polityk konfrontuje się z potęgą korporacji i nowoczesnej technologii.

Nie zawiodłem się również samym Night City. To miejscami mroczne i brudne, miejscami migające pastelowymi neonami supermiasto przyszłości, bez dwóch zdań najpiękniejsze miasto z gier. "Tętniące życiem", a przynajmniej dające takie złudzenie, dzięki sprytnym sztuczkom programistów. Jasne, nie da się porozmawiać z przechodniami i nie można wejść do każdego budynku. Brak logiki w ruchu ulicznym to osobny temat. Jeżeli jednak choć na chwilę zawiesimy krytyczny osąd i pozwolimy grze się oszukać, to przeniesiemy się w fantastyczne miejsce, z którego długo nie będziemy chcieli wracać.

Maciek (PlayStation 5)

Przedstawiony przez CD Projekt RED świat Cyberpunka 2077 kompletnie mnie urzekł. Czytam dosłownie każdą „drzazgę”, będącą tu odpowiednikiem książek, która opowiada o świecie, w którym funkcjonuje mój bohater. Kilkanaście pierwszych minut w grze poświęciłem na przeglądanie tutejszych stron internetowych, kilkanaście minut później stałem urzeczony w windzie oglądając telewizyjny talk-show.

Słucham każdego dialogu, na który przypadkowo trafiałem na ulicach miasta i każdej rozmowy moich przeciwników, które można usłyszeć podczas przechodzenia misji. Specjalnie przechodziłem wiele misji skradając się, żeby tylko nie umknął mi żaden wątek prowadzonych przez przeciwników rozmów.

Night City ma po prostu duszę, tożsamość i bogatą historię wpisaną w globalną wizję cyberpunkowego dystopijnego świata. Dzielnice miasta są różnorodne i charakterystyczne, na pierwszy rzut oka wiemy, gdzie się znajdujemy.

W ten świat wpisana jest dojrzała fabuła oparta na kilku świetnie napisanych postaciach. Główny wątek można przejść dość szybko, wykonując pełne akcji misje jedna po drugiej. Jednak prawdziwe bogactwo fabuły i kunszt CD Projektu poznajemy wykonując zadania poboczne, w których przeżywamy emocje wielu wiarygodnych postaci poznanych w trakcie gry.

W tym aspekcie dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem. I dla mnie to jest najważniejsze.

Kontynuacja recenzji na kolejnej stronie.

Czytaj też:
Kłopoty CD Projektu są większe, niż sądzono. Firma straciła jedną trzecią wartości

 2
  • Tiaaaa pomagajcie dalej Januszom biznesu z CDPR tylko sie nie zes.....:))) Najlpeszy jest "Maciuś" z manbunem:)))))
    Buha ha ha - "rozrywka" to będzie dopiero jak się prawnicy lada moment wezmą CDPR za d....pę bo chamskie okłamywanie inwestorów zwykle kończy się w sądzie. A juz zapowiedziano wytoczenie kilku spraw. Ale to dobrze CDPR wwalił się w politykę a jak się romansuje z nieudacznikiem i idiotą Trzaskoskim to zła passa przechodzi. Teraz niech taśmą zaklejają :)))) A i jeszcze dochodzi sprawa zwalonego sejwowania to taki kwiatek który się pojawił ostatnio. Poza tym CDPR to nie jest żadna "polska" firma.
    • już nie mam, tak jak wywaliłem w połowie Witcher 3.

      samo reality scenario to jeszcze mało.

      Czytaj także