Ultraszeroki Dell Alienware. Bo nie ma czegoś takiego jak za duży monitor

Ultraszeroki Dell Alienware. Bo nie ma czegoś takiego jak za duży monitor

Monitor Dell Alienware Ultrawide
Monitor Dell Alienware Ultrawide / Źródło: Wprost / Bolesław Breczko
Dwa monitory na biurku były ciekawym rozwiązaniem, ale na początku lat 2000, gdy najpopularniejszą przekątną było żałosne 23 cale. Dziś nie ma powodu, aby nie zainwestować w ultraszeroki monitor jeśli pracę lub zabawę na komputerze traktujemy poważnie.

„Od przybytku głowa nie boli” mówi przysłowie, z kolei inne uczy, że „co za dużo, to i świnia nie zje”. Wiadomo, że na każdą sprawę są co najmniej dwa spojrzenia, a w naszym pięknym kraju nad Wisłą może być ich wręcz nieskończenie wiele. W końcu my Polacy lubimy mieć swoje zdanie na każdy temat, a najlepiej jeśli jest ono inne niż zdanie sąsiada. I oczywiście nasze jest to jedyne słuszne.

W przypadku monitorów prawdziwe jest jednak pierwsze powiedzenie, a najlepszym rozwiązaniem do pracy i zabawy jest największy monitor, który zmieści się na biurku. I jest to „wzgórze, na którym będę bronił się aż do śmierci”, jak mówi może nie przysłowie, ale popularne internetowe powiedzenie (z angielskiego „this is the hill im am willing to die on”).

Im więcej, tym lepiej

Można by pomyśleć, że w dobie popularności 55-cio, a nawet 65-calowych telewizorów duże monitory będą cieszyć się równie dużą popularnością. W końcu płyną z nich same plusy: gry i filmy można podziwiać w większej skali, a pracując, można otworzyć sobie co najmniej dwa okna programów w pełnych wymiarach, albo trzy do czterech w zmniejszonych.

Alienware Ultrawide

Z niepokojem jednak obserwuje, że wiele osób preferuje pracę na laptopach z ekranami o przekątnej 13 cal lub mniejszych. Nie zrozumiem tego nigdy, ale w końcu każdy może mieć swoje preferencje, nawet jeśli są one obiektywnie błędne.

Firma Dell szeroką ofertę równie szerokich monitorów. Od tych przeznaczonych dla graczy, które zapoczątkowały trend ultrawide, do tych bardziej stonowanych i poważniejszych dla osób, które nie chcą krzykliwych form i kształtów.

Dell Alienware AW3418HW

W moje ręce, dzięki uprzejmości firmy Dell, wpadł model Alienware AW3418HW. To ultraszeroki monitor o przekątnej 34 cali i rozdzielczości 2560 × 1080 (UltraWide HD) przeznaczony dla graczy. Funkcje sprawiające, że przeznaczony jest on do tego celu to przede wszystkim wysoka wartość odświeżania (160 Hz), która sprawia, że gry są bardziej płynne, o ile dysponujemy wystarczająco wydajnym sprzętem i nie zapomnimy włączyć wyższego odświeżania w ustawieniach monitora. Internet pełen jest bowiem opowieści o graczach, którzy wydali niemałe pieniądze na „szybkie” monitory tylko po to, aby miesiącami, a nawet latami korzystać z nich w trybie „wolnym”.

Dodatkowe funkcje przydatne w grach to: bardzo niskie opóźnienie (4ms), wsparcie technologii G-Sync, które zapobiega poziomemu rozrywaniu się obrazu w grach, a także diody LED na obudowie. Wiadomo, że sprzęt gaminigowy nie może się bez nich obejść.

Alienware Ultrawide

Niezaprzeczalne jest, że gry komputerowe odbiera się lepiej na ultraszerokich monitorach, tak samo jak filmy lepiej ogląda się na 65-calowych telewizorach. Te po prostu „wciągają” nas w filmowy i wirtualny świat. Ultraszerokie monitory i opisywane model Alienware sprawdzają się także świetnie w pracy.

Największym atutem jest gigantyczny obszar roboczy, na którym można otworzyć kilka razy większą liczbę Wordów, Exceli, Chromów i innych programów niż na śmiesznie małych ekranach laptopów. Pracę, choć nie bezpośrednio, ułatwia też bogaty zestaw portów I/O na obudowie monitora. Można podłączyć do niego dwa źródła obrazu (przez jeden port HDMI i jeden Display Port) i cztery urządzenia przez porty USB (na przykład ładowarkę bezprzewodową do smartfona lub kabelek do ładowania bezprzewodowej myszy i klawiatury).

Na koniec należy wspomnieć o rozdzielczości tego konkretnego modelu (bo są też inne z wyższą rozdzielczością UWQHD). Można pomyśleć, że podwójna rozdzielczość HD, czyli połączone w poziomie dwa monitory 1920 × 1080 to mało. W końcu coraz częściej mówi się o standardzie 4K. UWHD jest jednak w zupełności wystarczająca z dwóch powodów.

Po pierwsze, i najważniejsze, żeby widzieć pojedyncze piksele na tym monitorze, trzeba by siedzieć z nosem bezpośrednio w ekranie. Jestem świadom, że grając w gry, często tak właśnie się dzieje, jednak zachowując standardowy dystans 25 i więcej centymetrów od ekranu pojedynczych piskeli po prostu nie widać. Po drugie, aby wygenerować obraz o rozdzielczości 4K i klatkażu 160 Hz na sekundę należy mieć komputer-bestię. Nie każdego na taki stać i nie każdy takiego potrzebuje, dlatego do maszyn ze średnio-wysokiej półki rozdzielczość UWHD będzie w zupełności wystarczająca.

Czytaj też:
Dom bez pozwolenia. Szacujemy, ile może kosztować – ale uwaga, dużo znaków zapytania!

Źródło: WPROST.pl
+
 0

Czytaj także