Eurowizja 2026. Tyle zarobi nasz reprezentant

Eurowizja 2026. Tyle zarobi nasz reprezentant

Alicja Szemplińska, Piotr Pręgowski, Ola Antoniak
Alicja Szemplińska, Piotr Pręgowski, Ola Antoniak Źródło: WPROST.pl / Instagram/Alicja Szemplińska, TVP, Instagram/Ola Antoniak
Nie udało się w 2020 roku, uda się teraz. Alicja Szemplińska zwyciężyła polskie preselekcje przed Eurowizją 2026. Wiemy, na jakie wynagrodzenie wokalistka może liczyć za występ na festiwalu.

W niedzielę rano w programie „Pytanie na śniadanie" w TVP2 ogłoszono, kto w tym roku będzie reprezentował Polskę podczas 70. Konkursu Piosenki Eurowizji w Wiedniu. Podobnie jak w ubiegłym roku o wyborze polskiego reprezentanta decydowali widzowie, ale tegoroczne preselekcje miały zupełnie inny przebieg niż w 2025 roku. Zamiast transmitowanego na żywo koncertu zaprezentowano widzom wcześniej nagrane występy pretendentów, a na wyniki trzeba było poczekać do następnego dnia. Ostatecznie zwyciężczynią okazała się Alicja Szemplińska z piosenką “Pray”.

Warto przypomnieć, że 23-letnia wokalistka miała nas reprezentować na Eurowizji już 6 lat temu, kiedy to zwyciężyła specjalne wydanie “Szansy na sukces”, poświęcone wyborowi polskiego kandydata. Jak wiadomo jednak, Eurowizja w 2020 roku została odwołana i przeniesiona na kolejny rok, co miało związek z szalejącą wówczas pandemią. Wydawało się zatem, że w 2021 roku naturalną kandydatką będzie Alicja. Władze TVP zdecydowały się jednak postawić na Rafała Brzozowskiego. Jak widać jednak “co się odwlecze…”.

Ile Alicja Szemplińska zarobi na Eurowizji?

Szemplińska wystąpi na Eurowizji w maju, najpierw w półfinałach, a w przypadku awansu (czego oczywiście życzymy) w głównym konkursie finałowym. Czy występ wokalistki spodoba się europejskiej publiczności na razie nie wiemy, wiemy natomiast na jakie wynagrodzenie może liczyć w przypadku wygranej. Wynosi ono...0 zł. Za wygranie konkursu nie jest przewidziana żadna gratyfikacja finansowa. Pozostaje jedynie prestiż z tytułu reprezentowania Ojczyzny, a w przypadku udanego występu niemal pewna szansa na sukces na krajowym, a może i międzynarodowym rynku.

Warto jednak zaznaczyć, że uczestnicy Eurowizji mogą liczyć na wynagrodzenie od nadawców ze swoich krajów. Rąbka tajemnicy uchyliła w tej sprawie nasza zeszłoroczna reprezentantka. W rozmowie z Pomponikiem Justyna Steczkowska zdradziła, że jej ekipa otrzymała pieniądze na występ od TVP. Jak jednak zaznaczyła, nie jest to żadna zawrotna kwota: – Wygrana nie jest wynagradzana, ale dostaje się honorarium z Telewizji Polskiej. Takie, na jakie Telewizja Polska może sobie pozwolić. Żeby to nie było za bardzo przegięte, ale każdy artysta występujący na scenie ma jakieś honorarium. Tak samo ludzie pracujący tam, makijażyści, cały beauty team – powiedziała Steczkowska.

Wszyscy są tam dwa tygodnie, więc nikt nie może sobie pozwolić na to, żeby nie zarabiać w tamtym czasie. Wszyscy mają swoje rachunki do opłacenia – dodała.

Wygrana na Eurowizji to też szansa na promocję kraju, gdyż tradycją jest, że państwo zwycięskiego reprezentanta organizuje kolejną edycję konkursu (bywają wyjątki jak przed trzema laty, gdy zwycięska w 2022 roku Ukraina z oczywistych względu Eurowizji zorganizować nie mogła). Najbliżej ku temu byliśmy w 1994 roku, gdy debiutowaliśmy na festiwalu, a reprezentująca Polskę Edyta Górniak zajęła drugie miejsce. W późniejszych latach w pierwszej dziesiątce uplasowali się jeszcze grupa Ich Troje, a także Michał Szpak. Pozostali polscy uczestnicy zajmowali na ogół odległe miejsca, bądź odpadali już na etapie półfinałów. Więcej szczęścia mieliśmy na "dziecięcej Eurowizji", gdzie Polska dwukrotnie triumfowała – w 2018 roku wygrała Roksana Węgiel, a rok później Vici Gabor.

Czytaj też:
Eurowizja 2026. Polskie preselekcje już za 2 dni, ale na wyniki poczekacie
Czytaj też:
To ona będzie reprezentować Polskę na Eurowizji. TVP zdradza szczegóły