Kij i marchewka. KNF mobilizuje banki do zawierania umów z frankowiczami

Kij i marchewka. KNF mobilizuje banki do zawierania umów z frankowiczami

Sędziowie mają odpowiedzieć, czy umowy frankowe można uzupełniać kursem średnim NBP
Sędziowie mają odpowiedzieć, czy umowy frankowe można uzupełniać kursem średnim NBP Źródło: Shutterstock
Komisja Nadzoru Finansowego sięgnęła po sprawdzoną metodę dyscyplinowania banków, które mają dużo hipotek frankowych. Obniżyła im możliwość wypłaty dywidendy w zależności od udziału kredytów we frankach w całym portfelu kredytowym.

Zgodnie z nowymi zasadami wskaźnik wypłaty dywidendy obniżany jest o 20 pkt proc., jeśli udział kredytów walutowych w całym portfelu kredytów wynosi 5–10 proc. W przypadku udziału na poziomie 10–20 proc. korekta wzrosła już do 40 pkt proc. (do tej pory było to 20 pkt proc.).

Wobec banków, w których franki stanowią ponad 20 proc. portfela kredytów brutto, wskaźnik wypłaty obniżany jest aż o 60 pkt proc. Gdy wskaźnik kredytów frankowych wynosi ponad 30 proc., to bank w zasadzie nie może wypłacać dywidendy – informuje „Rzeczpospolita”.

Nie zmieniło się natomiast inne kryterium, które bazuje na udziale hipotek walutowych sprzedanych w latach 2007 i 2008 w portfelu walutowych kredytów mieszkaniowych.

Nowe wymogi skłonią banki do proponowania ugód?

Zdaniem Tomasz Nietzela, analityka serwisu Bloomberg Intelligence, nowe wymogi mogą skłonić polskie banki do przyśpieszenia działań prowadzących do zawierania porozumień z frankowiczami.

Ale czy zachęta okaże się skuteczna? Banki nie są specjalnie chętne do zawierania ugód z kredytobiorcami w szwajcarskiej walucie. Nie pomogło grudniowe wezwanie nadzorcy do przygotowania ugód, sporów o to, jak spłacać kredyty frankowe i czy można je przewalutować (na jakich zasadach?) nie rozstrzygnęły też ważne instytucje, na które liczyli zainteresowani.

Miesiące oczekiwania na stanowisko Sądu Najwyższego

Również Sąd Najwyższy nie zajął stanowiska w sprawie. W maju Izba Cywilna miała odpowiedzieć na sześć pytań dotyczących praktyki orzeczniczej w kwestii kredytów walutowych, w szczególności tzw. kredytów frankowych. Chodzi m.in. o to, czy razie uznania, że postanowienie umowy kredytu indeksowanego lub denominowanego odnoszące się do sposobu określania kursu waluty obcej stanowi niedozwolone postanowienie umowne i nie wiąże konsumenta, możliwe jest przyjęcie, że miejsce tego postanowienia zajmuje inny sposób określenia kursu waluty obcej wynikający z przepisów prawa lub zwyczajów.

Posiedzenie w tej sprawie było kilkakrotnie przekładane, a gdy w końcu nadszedł wyznaczony dzień, na który czekały i banki, i kredytobiorcy, dowiedzieliśmy się, że sędziowie postanowili zasięgnąć opinii jeszcze kilku instytucji publicznych.

Tym samym banki po raz kolejny nie otrzymały wytycznych, które miały ujednolicić orzecznictwo.

TSUE nie widzi swojej właściwości

Wcześniej mało pomocny okazał się Trybunał Sprawiedliwości UE. 29 kwietnia Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał decyzję w sprawie pytań Sądu Okręgowego w Gdańsku, który miał wątpliwości w kwestii orzekania w sporach o kredyty frankowe. Sąd z Polski chciał się dowiedzieć, czy może oceniać, czy umowy frankowe zawierały nieuczciwe warunki. TSUE orzekł, że to właśnie w gestii sądów krajowych jest decydowanie w takich sprawach i nie zajął własnego stanowiska.

Czytaj też:
Frankowicze, jeszcze sobie poczekacie. Orzeczenie SN znów przełożono, co to oznacza?

Źródło: Rzeczpospolita