Prof. Leszek Pawłowicz: kredyty o zmiennej stopie to produkty spekulacyjne

Prof. Leszek Pawłowicz: kredyty o zmiennej stopie to produkty spekulacyjne

Pieniądze, zdj. ilustracyjne
Pieniądze, zdj. ilustracyjne Źródło: Fotolia / Tomasz Zajda
To kredytobiorcy zyskują na inflacji. Najwięcej tracą oszczędzający. To oni płacą rachunek. Należałoby więc zacząć od ochrony oszczędzających, a nie kredytobiorców – przekonuje Leszek Jerzy Pawłowicz, profesor Uniwersytetu Gdańskiego.

– Kredytobiorcy mają problem, jeśli zaciągali dług indeksowany w oparciu o zmienną stopę procentową. W Polsce ten model zadłużania dominuje. To jest błąd systemowy. Klientom indywidualnym, czy gospodarstwom domowym nie powinno się oferować kredytów na stopę zmienną. To jest produkt spekulacyjny. Tak jak kredyty walutowe.Banki powinny oferować zmienną stopę na zasadzie wyjątku, a stałą jako coś normalnego. Wtedy nie mielibyśmy tych problemów – powiedział w rozmowie z serwisem Business Insider Polska Leszek Jerzy Pawłowicz, profesor Uniwersytetu Gdańskiego.

Profesor jest przeciwnikiem oferowania przez państwo pomocy kredytobiorcom, bo jak przekonuje, „w czasie podwyższonej inflacji, w dłużej perspektywie najwięcej zawsze zyskują kredytobiorcy”.

– Nie patrzę przez pryzmat kilku miesięcy, tylko kilku lat. To kredytobiorcy zyskują na inflacji. Najwięcej tracą oszczędzający. To oni płacą rachunek. Należałoby więc zacząć od ochrony oszczędzających, a nie kredytobiorców – dodał.

Wsparcie to narzędzie polityki socjalnej, ale może być niebezpieczne

Zaznaczył przy tym, że wsparcie w postaci zwiększenia wsparcia z funduszu pomocy kredytobiorcom jest dobre z punktu widzenia socjalnego, ale powoduje ryzyko, że kredytobiorcy przyzwyczają się, że co by się nie działo, państwo zaoferuje im pomoc w spłacie, choć przecież wiedzieli, że w czasie 25-letniego „życia kredytu” możliwe są różne zawirowania.

- Żebyśmy nie przyzwyczaili ludzi do tego, że jeśli ktoś podejmuje ryzyko, obojętne czy kursowe, czy stopy procentowej, to ktoś inny za to ryzyko będzie płacił.Bo wtedy wprowadzamy do mechanizmu gospodarki rynkowej hazard moralny. Podejmuję ryzyko, bo wiem, że i tak ktoś za mnie zapłaci, jeśli ryzyko się zmaterializuje. To jest hazard moralny, który jest dewiacją mechanizmu gospodarki rynkowej – powiedział profesor gdańskiej uczelni.

Ograniczona akcja kredytowa może doprowadzić do kryzysu

Ponadto przestrzegł, że ograniczenie akcji kredytowej, które będzie konsekwencją zaostrzonych zasad dotyczących udzielania kredytów (Komisja Nadzoru Finansowego w marcu zobowiązała banki do zaostrzenia kryteriów udzielania kredytów) może doprowadzić do kryzysu na rynku nieruchomości. Przywołał przykład Szwecji, gdzie ograniczenie dostępności kredytów w pierwszej połowie lat 90. ubiegłego wieku spowodowało najpierw kryzys na rynku nieruchomości, a następnie kryzys bankowy.

– Dlatego trzeba bardzo ostrożnie postępować, żeby tego gwałtownego hamowania nie było. Nie jestem zwolennikiem tego, że banki, obliczając zdolność kredytową, muszą dodawać aż 5 pkt proc. do rosnących stóp – zaznaczył.

Czytaj też:
Wakacje kredytowe to nie jest nowy pomysł. Wyjaśniamy, jak działają i kiedy warto o nie wnioskować

Opracowała:
Źródło: Business Insider Polska
 0

Czytaj także