Semeniuk rozpędziła się w objaśnianiu zjawisk ekonomicznych. Ekonomista wytyka jej błąd

Semeniuk rozpędziła się w objaśnianiu zjawisk ekonomicznych. Ekonomista wytyka jej błąd

Olga Semeniuk
Olga Semeniuk Źródło: Twitter / MRiT
Olga Semeniuk zapewniła, że pieniądze z KPO pozwolą zablokować system stagflacyjny. Ekonomista zwrócił wiceminister uwagę, że stagflacja nie jest systemowa, to zjawisko. Bardzo zresztą niepożądane.

– Środki, które do nas wpłyną z KPO mogą zablokować system stagflacyjny, z jednej strony wzrost inflacyjny a z drugiej wyhamowanie inwestycyjne – zapewniała na antenie TVP Info Olga Semeniuk, wiceminister rozwoju i Pełnomocnik Rządu ds. Małych i Średnich Przedsiębiorstw.

Na te słowa zareagował Sławomir Kalinowski, doktor habilitowany nauk ekonomicznych, profesor Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN. W komentarzu do słów Olgi Semeniuk zauważył, że nie ma czegoś takiego jak „system stagflacyjny”.

„Szanowna Pani, a co to za system stagflacyjny? Uczę 20 lat ekonomii i przyznam, że pierwsze słyszę o takowym systemie … stagflacja nie jest systemem, jest zjawiskiem…” – napisał.

twitter

Czym jest stagflacja?

Ostatnie miesiące w polskiej gospodarce były trudne. Od jesieni rośnie inflacja, tak więc nie można powiedzieć, by była wyłącznie wynikiem wojny na Ukrainie, jak przekonują politycy partii rządzącej. W odpowiedzi na rosnące ceny w październiku 2021 roku Rada Polityki Pieniężnej rozpoczęła serię podwyżek stóp procentowych, która bardzo uderzyła w spłacających kredyty. Niestety, końca i inflacji, i podwyżek stóp wciąż nie widać, więc musimy być przygotowani na kolejne trudne miesiące, gdy w górę będą szły ceny żywności, usług, energii…

Choć wszyscy czujemy, że jest trudno, to jednak wciąż nie ziścił się najgorszy scenariusz. Byłaby nim właśnie wspomniana przez Olgę Semeniuk (choć nieprecyzyjnie) stagflacja, czyli występujące jednocześnie inflacja i stagnacja gospodarcza. Na razie mamy jedynie szybki wzrost cen, ale nie ma spowolnienia gospodarczego, a co za tym idzie, bezrobocie jest na niskim poziomie, polscy przedsiębiorcy mają zbyt na swoje towary i usługi. Nic nie jest jednak dane raz na zawsze.

„Stagflacja grozi polskiej i europejskiej gospodarce, dlatego że skutki wojenne zakłócają łańcuchy dostaw, ale przede wszystkim wprowadzają niepewność, co ogranicza potencjalny wzrost gospodarczy. Równolegle wojna połączona z ogromnymi skokami cen surowców powoduje zjawisko inflacyjne, które jest importowane do poszczególnych krajów, a Polska to dzisiaj bardzo mocno odczuwa” – wyjaśniał w rozmowie z serwisem Murator Plus dr Artur Bartoszewicz, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Dodał, że jeżeli te zjawiska zostaną połączone, będziemy mieli do czynienia z sytuacją, w której przy wysokiej inflacji będziemy mieli niski wzrost gospodarczy, zbliżony do 2–2,5 proc. – Ta wartość jest traktowana jako zbyt niska, żeby można mówić o realnym wzroście gospodarczym – powiedział.

Minister Buda pytany o stagflację

We wtorek rano minister rozwoju i technologii Waldemar Buda zapewniał w „Kwadransie politycznym” w TVP 1, że stagflacji nie musimy się obawiać, bo „mamy jasno zdiagnozowane przyczyny inflacji, one są zewnętrzne”. Powiedział, że gdy skończy się wojna na Ukrainie, sytuacja w Polsce ustabilizuje się. Oby rząd nie przeliczył się w tych założeniach, bo w przeciwnym razie w praktyce przekonamy się, czym jest stagflacja. Byłaby to powtórka z lat 70. ubiegłego wieku.

Czytaj też:
Inflacja przebiła 12 proc. Eksperci wieszczą kolejne wzrosty

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl
 1

Czytaj także