Minister energii Miłosz Motyka zapewniał w Radiu Zet, że Polska jest gotowa na silne mrozy i surową pogodę. Pytany, czy za prąd zapłacimy w najbliższym czasie „jak za zboże", zaprzeczył.
– Nie, nie zapłacimy jak za zboże (…). Oczywiście to zawsze zależy od zużycia. Jeżeli chodzi o energię elektryczną, to w Polsce nie ma jeszcze takiego poziomu, żeby wykorzystywać energię elektryczną na ogrzewanie na takim poziomie, jak na Zachodzie. W większości to jest gaz, opał, to są paliwa kopalne. W zdecydowanej większości Polacy są zabezpieczeni, albo zabezpieczeni od miesięcy byli – tłumaczył w audycji „Gość Radia Zet” szef resortu energii.
Ile zapłacimy za prąd w tym roku?
Ile będziemy płacić w 2026 roku za prąd? Motyka podkreślał, że wszystko zależeć będzie od zużycia.– Cena czynnej energii elektrycznej – do czego zobowiązaliśmy się – spadła poniżej 500 zł za megawatogodzinę. Cena samej energii, to jest po prostu taniej – mówił Motyka.
– Są do tego oczywiście opłaty dystrybucyjne, jak wprowadzona w 2018 roku opłata mocowa, która służy bezpieczeństwu energetycznemu. W tym wypadku im większe zużycie, tym ta opłata będzie wyższa. Jeśli jednak chodzi o całościowy rachunek, to będzie to kwota zbliżona do tego, co mieliśmy w zeszłym roku, ewentualnie wyższa o inflację przy wyższym zużyciu, albo niższa przy mniejszym zużyciu – dodał.
Motyka przyznał, że w związku z atakiem zimy dochodziło lokalnie do przerw w dostawach prądu. – Na bieżąco, w szczytowym momencie było ponad 7 tys. odbiorców bez prądu. Po kilku godzinach ta liczba znacznie spadała – mówił w Radiu Zet Motyka, dodając, że obecnie prądu nie ma kilkadziesiąt osób ze względu „tylko i wyłącznie na lokalne zjawiska”.
Odpowiadając na krytykę opozycji, iż rząd, nie był gotowy na takie zjawiska pogodowe, minister zaprzeczył.
– Mieliśmy łapać śnieg na wysokości kilku kilometrów wzwyż, mieliśmy go roztapiać przy pewnej wysokości – ironizował Motyka. – Nic nas nie zaskoczyło. Służby i podległe Ministerstwo Infrastruktury i Spraw Wewnętrznych i Administracji, ale też właśnie energetyczne, jak wskazałem, były na to przygotowane pod kątem i liczby materiałów i osób, które pracowały – podsumował minister energii.
Czytaj też:
Koniec mrożenia, ale bez szoku. Minister uspokaja: rachunki nie wzrosną
Czytaj też:
Koszmarne śnieżyce odcięły wieś od świata. „Tydzień bez chleba”
