Jedno sądowe pouczenie wywołało większe poruszenie niż niejeden wyrok. Sędzia otwarcie zakwestionował stosowaną przez banki praktykę składania „niby-oświadczeń”, jednocześnie pokazując problem, który może nabrać szczególnego znaczenia po wejściu w życie nowej ustawy frankowej. Stawką są nie tylko zasady procesu, ale także tysiące złotych kosztów.
Do naszej kancelarii wpłynęło ostatnio pismo jednego z sądów okręgowych. Z pozoru nic rewolucyjnego. Ot, wyznaczenie terminu rozprawy w sprawie frankowej. Jednak treść szablonu pouczenia powoduje, że człowieka bierze ochota, aby wydrukować ten dokument i oprawić w ramki. Sąd dał wyraz swoim poglądom na pewne procesowe działania banków w bardzo dobitny sposób. Frustracja sędziego wyrażona w zabawnych słowach obnaża jednak pewną ułomność procesów frankowych pod rządami dopiero co wchodzącej w życie nowej ustawy. Ułomność, która może mieć wymiar monetarny.
„NIBY-OŚWIADCZENIA” banków
Źródło: Wprost
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
