Podatek cukrowy i od „małpek” znów w Sejmie. Zapłacimy więcej za słodkie napoje?

Podatek cukrowy i od „małpek” znów w Sejmie. Zapłacimy więcej za słodkie napoje?

„Małpki” na sklepowej półce
„Małpki” na sklepowej półce / Źródło: Marcin Klimkowski
Ministerstwo Zdrowia jeszcze raz skierowało projekt ustawy o podatku cukrowym do Sejmu.

Prace nad podatkiem cukrowym zawieszono na czas pandemii koronawirusa SARS-CoV-2, wywołującego śmiertelną chorobę COVID-19. Teraz resort zdrowia kolejny raz skierował do Sejmu projekt ustawy, jak donosi „Radio Zet”.

Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia Ministerstwo Zdrowia umieściło na Rządowym Centrum Legislacyjnym pierwszy projekt ustawy. 13 marca – w dniu, w którym premier Mateusz Morawiecki zapowiedział zamknięcie granic i lockdown – Senat odrzucił sejmową ustawę w całości.

– W szczycie epidemii podjęliśmy decyzję o odłożeniu prac nad opłatą cukrową. Wracamy do nich i uwzględniamy postulaty środowisk biznesowych, dotyczące wydłużenia terminu vacatio legis – chcemy, aby nowa opłata weszła w życie od 2021 roku – powiedział Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia.

Ta odrzucona przez Senat sejmowa ustawa zakładała 50 groszy podatku za 1 litr napoju z dodatkiem cukru lub słodzika (za każdy gram cukru powyżej 5 gramów w 100 mililitrach napoju). Dodatkowe 10 groszy podatku miały być nałożone na napoje energetyczne.

Ustawa nakładała opłaty na „małpki”, czyli alkohol sprzedawany w butelkach o pojemności poniżej 300 mililitrów. Setki miały podrożeć o 1 złoty, a ćwiartki (konkretnie butelki 200 mililitrów) o 2 złote.

Dodatkowe pieniądze miały pójść do Narodowego Funduszu Zdrowia na walkę z otyłością.

Jak będzie z obecną ustawą, przekonamy się wkrótce.

Czytaj także:
Podatek od „małpek”, cukru i energetyków radykalnie zwiększy bezrobocie?

Opracował:
Źródło: Rzeczpospolita / Radio Zet

Czytaj także

 3
  •  
    Dziś trzeba się kupić na ratowaniu, a nie likwidacji miejsc pracy.
    •  
      Czas najwyższy. Producenci żerują na instynktownym pożądaniu cukru, który wątroba łatwo zamienia na tłuszcze, tak niezbędne na czas niedostatku i głodu. Kto ma tłuszcz, przezyje czas głodu. A co kiedy głód nie nadchodzi? Bo nie nadchodzi. Epidemie wszelkich chrób cukrozależnych, 45% społeczeństwa ma stan przedcukrzycowy lub cukrzycę, bo producenci pchają cukier już nawet do wędlin, wykorzystując nasz atawizm, każdy lekarz wie, że dzienne zapotrzebowanie na cukier to 28 gram, czyli szklanka napoju gazowanego już go pokrywa, a co z resztą pożywienia w dalszym ciągu dnia? Czas z tym skończyć i to nie tylko w zakresie napojów. Mnie nie będzie przeszkadzać, że napój przemysłowy z dodatkiem cukru będzie droższy od tłoczonego soku, cena wreszcie będzie odzwierciedlać jego poziom szkodliwości dla zdrowia. A kolejne batalie będą o słodziki, sporo z nich jest prorakotwórczych a wszystkie prowadzą do zaspokajania potrzeby cukru(bo on ma energię, której mózg oczekuje po słodkim smaku, a nie mają jej słodziki) na poziomie końcowo wyższym niż sam cukier. Taki dysonans, ale udowdniono to badaniami w Australii, za co chciano dr prowadzącą badania pozbawić prawa wykonywania zawodu, taka tam była wojna. U nas też będzie. Oby jak najszybciej została zgaszona. zyczę zdrowia wszystkim!
      • Kolejny etap obiecanego przez komucha jarka programu bieda+, może jak podniosą ceny borygo i denaturatu, to pisowskie bydło wyborcze przejrzy na oczy, że to oszusci, ale tępa targowica pewnie tego nie załapie