Ciemne chmury nad Izerą. Minister mówi o konieczności przemyślenia wydatków

Ciemne chmury nad Izerą. Minister mówi o konieczności przemyślenia wydatków

Izera na Południowej Obwodnicy Warszawy
Izera na Południowej Obwodnicy Warszawy Źródło: GDDKiA/Krzysztof Nalewajko
Minister funduszy i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przyznała, że trzeba będzie zrezygnować z części projektów, które miały być finansowane z KPO. Ciemne chmury zbierają się nad Izerą, która od kilku lat jest zapowiadana jako pierwszy polski samochód elektryczny.

Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz przyznała w rozmowie z PAP, że rząd zastanowi się, czy jest sens kontynuować prace nad polskim samochodem elektrycznym. W planach poprzedniego rządu Izera plasowała się w tym samym rzędzie co przekop Mierzei Wiślanej i CPK: projekt świadczący o rozwoju Polski i dłużący dogonieniu innych państw.

O ile przekop jest bliski sfinalizowania (wygląda na to, że wreszcie zostanie podjęta decyzja o sfinansowaniu pogłębienia toru wodnego w porcie w Elblągu), to przyszłość CPK stoi pod ogromnym znakiem zapytania. Rząd podejmie decyzję o kierunku kontynuacji prac po przeprowadzeniu audytu. Może się okazać, że budowana będzie tylko kolej dużych prędkości, a megalotnisko w Baranowie pozostanie w sferze niezrealizowanych planów.

Co z fabryką aut elektrycznych w Jaworznie?

Niepewny jest również los fabryki samochodów elektrycznych w Jaworznie. Miałaby tam powstawać Izera, ale potencjał zakładu mogłyby wykorzystać też inne marki. Jesienią zeszłego roku mówiono o współpracy z chińską firmą Geely. To właściciel Volvo, który ma dostarczać platformę do produkcji elektrycznych aut pod marką Izera. Piotr Zaremba, prezes ElectroMobility Poland (spółki, która prowadzi prace nad polskim autem elektrycznym) w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” przyznał, że wykorzystanie mocy fabryki to jeden z warunków, aby produkcja części do polskiej Izery była tania.

Pełczyńska-Nałęcz przypomniała, że trwa przegląd reform i inwestycji, które mają być realizowane w ramach KPO. – Jeśli zidentyfikujemy takie, które nie mają sensu albo nie dadzą się jakościowo przeprowadzić w określonym ramami programu czasie, lepiej będzie z nich rezygnować – oświadczyła minister funduszy.

Pomysł stworzenia polskiego „elektryka” wymaga przeanalizowania. Jeśli wierzyć jej słowom, odłożenie projektu do szuflady nie będzie jednak łatwą decyzją. – To był projekt uznany za sztandarowy, dofinansowywany (przez państwo – przyp. red.). I teraz powstaje poważne pytanie, czy to jest opłacalne, realizowalne, wpisujące się w strategię rozwoju Polski – dodała szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej.

NIK miała zastrzeżenia do różnych aspektów powstawania Izery

Do wniosku, że być może lepiej zrezygnować z budowy już teraz i nie generować nowych kosztów, prowadzi raport Najwyższej Izby Kontroli z zeszłego roku. Kontrolerzy wytknęli rządowi, że źle nadzorował spółkę ElectroMobility Poland, która spóźniała się z realizacją projektu elektrycznego auta, a opóźnienie może skutkować tym, że gdy polski elektryk już się pojawi w sprzedaży, nie będzie na niego chętnych. Do tego czasu inne marki zbudują silną pozycję, a polski samochód okaże się spóźniony.

NIK napisała w raporcie, że rząd nie nadzorował odpowiednio EMP. Mimo że Kancelaria Prezesa Rady Ministrów była świadoma wielokrotnych opóźnień w harmonogramie działań spółki, nie przeprowadziła kontroli. Spółka nie złożyła wniosku o aktualizację planów, lecz grała „na przeczekanie”.

Ponadto inspektorzy uznali decyzję premiera o dofinansowaniu EMP kwotą 250 mln zł w zamian za akcje spółki w drugiej połowie 2021 roku za nierzetelną i ryzykowną, zwłaszcza w kontekście zarządzania publicznymi pieniędzmi.

Czytaj też:
Co dalej z polskim samochodem elektrycznym? Są wieści od Izery
Czytaj też:
Izera ma teren pod budowę fabryki. Firma wygrała przetarg

Opracowała:
Źródło: Wprost