Australia chce zmusić Facebooka i Google do płacenia mediom za wiadomości

Australia chce zmusić Facebooka i Google do płacenia mediom za wiadomości

Aplikacje
Aplikacje / Źródło: Unsplash / William Hook
Australia zmierza do wprowadzenia nowych zasad, które wymagałyby od Facebooka i Google’a płacenia wszystkim organizacjom medialnym za korzystanie z ich treści.

W piątek 31 lipca 2020 roku organy regulacyjne opublikowały projekt przepisów, które pozwoliłyby wydawcom wiadomości w kraju negocjować wynagrodzenie z obiema firmami technologicznymi, za udostępnianie lub wyświetlanie ich treści w historii tychże.

Pozwoliłoby to niektórym mediom na negocjowanie indywidualnie lub zbiorowo z Facebookiem i Google oraz na rozpoczęcie arbitrażu, jeśli strony nie mogłyby dojść do porozumienia w ciągu trzech miesięcy, przy udziale Australijskiej Komisji ds. Konkurencji i Konsumentów (ACCC), która ogłosiła proponowane prawodawstwo. Proces ten polegałby na sprawdzeniu przez niezależnego arbitra ofert z obu stron i załatwieniu sprawy w ciągu 45 dni roboczych.

Ustawa przejdzie następnie fazę konsultacji społecznych, po której zostanie sfinalizowana i przesłana do australijskiego parlamentu, gdzie ustawodawcy będą głosować nad jej przyjęciem.

„Istnieje fundamentalna nierównowaga siły przetargowej między firmami zajmującymi się mediami informacyjnymi a głównymi platformami cyfrowymi, częściowo dlatego, że firmy informacyjne nie mają innego wyjścia, jak tylko zajmować się platformami i mają niewielkie możliwości negocjowania płatności za swoje treści lub inne kwestie” – oświadczył przewodniczący ACCC Rod Sims powiedział w oświadczeniu.

Wynik całego procesu legislacyjnego będzie prawdopodobnie uważnie obserwowany na całym świecie. Australijski skarbnik (minister finansów) Josh Frydenberg uznał międzynarodowe znaczenie działań, podczas piątkowej konferencji prasowej, nazywając opracowanie projektu przełomowym posunięciem, które „przyciągnie uwagę wielu agencji regulacyjnych i wielu rządów na całym świecie”.

Frydenberg twierdził, że ruch Australii „wyprzedza świat”, chociaż inne kraje przyjęły przepisy, które mają zmusić gigantów internetowych do płacenia wydawcom, niestety z ograniczonym skutkiem.

Na razie Google i Facebook są jedynymi firmami technologicznymi, które miałyby podlegać nowej regulacji. Jednak według ACCC w przyszłości mogą zostać dodane inne platformy.

Długotrwałe napięcia

Facebook i Google od lat walczą z wydawcami o sposób wyświetlania ich treści, a firmy medialne twierdzą, że giganci technologiczni powinni im płacić za ten przywilej. Krytycy obu firm technologicznych zwracają uwagę, że skoro dominują w branży reklamy internetowej, stawia to wydawców wiadomości w trudnej sytuacji i sprawia, że „zadowalają się resztami [reklamowymi]”.

Według ACCC w Australii ta konkretna ustawa jest przedmiotem dyskusji od miesięcy i została pomyślana po „długich i intensywnych konsultacjach” z Google’em, Facebookiem i kilkoma australijskimi serwisami prasowymi.

Obie strony potrzebują się nawzajem: platformy potrzebują wydawców do wypełniania ich wyników wyszukiwania i kanałów, zapewniając użytkownikom lokalne, aktualne i wiarygodne informacje o tym, co się dzieje. Wydawcy potrzebują platform, które pomogą zwiększyć liczbę odbiorców w ich witrynach. Ale od lat wydawcy twierdzą, że platformy takie jak Google i Facebook nieuczciwie wykorzystują media informacyjne, dając im niewiele w zamian.

Prawo australijskie oznaczałoby, że witryny takie jak Google musiałyby płacić wydawcom, gdyby wiadomości pojawiały się w wynikach wyszukiwania i miejscach takich jak YouTube, nawet jeśli Google nie udostępniałoby ich w karcie Google News w niektórych krajach.

Podobne przypadki pojawiły się w innych krajach w ostatnich latach, chociaż nie zawsze przynosiły one rezultaty zamierzone przez rządy. Na przykład we Francji, kiedy w zeszłym roku weszły w życie nowe przepisy wymagające od wydawców płacenia za fragmenty wiadomości wyświetlanych w wynikach wyszukiwania, Google ogłosił, że zamiast tego będzie wyświetlał tylko nagłówki, skutecznie omijając przepisy. Francuski organ ochrony konsumentów i konkurencji orzekł w kwietniu, że zrobienie tego stanowi nadużycie pozycji rynkowej Google’a.

Google od razu potępił (jeszcze w piątek) podejście Australii, ostrzegając, że ustawa „stwarza niebezpieczny precedens we wprowadzaniu innowacji w sektorze medialnym”. „Taka interwencja rządu grozi zahamowaniem gospodarki cyfrowej Australii i wpłynie na usługi, które możemy świadczyć Australijczykom” – napisał w oświadczeniu Mel Silva, dyrektor zarządzający Google’a w Australii i Nowej Zelandii.

Will Easton, dyrektor zarządzający Facebooka w Australii i Nowej Zelandii, powiedział CNN Business, że jego zespół „analizuje propozycję rządu, aby zrozumieć wpływ, jaki będzie ona miała na branżę, nasze usługi i nasze inwestycje w ekosystem wiadomości w Australii”.

Walka o „wartość”

Obie firmy wcześniej bagatelizowały komercyjny wpływ udostępniania treści informacyjnych i zamiast tego wskazały na korzyści, jakie media czerpią z korzystania z ich platform.

Na przykład Google podało, że co roku wysyła „miliardy kliknięć bezpłatnie do australijskich wydawców wiadomości o wartości 218 milionów dolarów australijskich (około 157 milionów dolarów)”. Facebook również niedawno zachwalał 2,3 miliarda kliknięć, które, jak twierdzi, przekazał na początku tego roku „z powrotem do australijskich organizacji informacyjnych – za darmo”.

„Bezpośrednia i pośrednia wartość ekonomiczna, jaką Google uzyskuje dzięki wiadomościom, jest niewielka” – napisał gigant wyszukiwania w oświadczeniu. W ubiegłym roku firma Google zarobiła około 10 milionów dolarów australijskich (7,2 miliona dolarów) na „kliknięciach reklam na tle możliwych zapytań związanych z wiadomościami z Australii” – dodał.

Podobnie Facebook oświadczył, że „wiadomości nie przynoszą znaczącej długoterminowej wartości handlowej dla naszej firmy”. Sieć społecznościowa opublikowała w czerwcu 58-stronicowy artykuł w odpowiedzi na proponowane w Australii przepisy, które w tamtym czasie były jeszcze opracowywane.

Firma argumentowała, że chociaż wspiera pewien rodzaj ram regulacyjnych, aby pomóc firmom technologicznym i organizacjom medialnym, to „nie jest zdrowe ani zrównoważone oczekiwanie, że dwie prywatne firmy, FacebookGoogle, są wyłącznie odpowiedzialne za wspieranie dobra publicznego i rozwiązanie wyzwań stojących przed australijską branżą medialną”.

Tradycyjne media już kibicują nowym przepisom

Nine, duża firma medialna z Australii, która jest właścicielem „The Sydney Morning Herald” i lokalnego wydania „Business Insidera”, oświadczyła, że „z zadowoleniem przyjmuje decyzję rządu o uznaniu znaczenia nierównowagi regulacyjnej i negocjacyjnej, jaka istnieje między australijskimi organizacjami medialnymi, a dominującymi na świecie cyfrowymi platformami”.

Firmy technologiczne argumentowały, że nadal wspierają dziennikarzy, współpracując z organizacjami prasowymi na inne sposoby.

Facebook zauważył, że „zainwestował miliony dolarów lokalnie, aby wspierać australijskich wydawców poprzez fundusze pomocowe COVID-19, płacąc wydawcom bezpośrednio za treści, programy szkoleniowe i grantowe oraz sponsoring branżowy”.

W zeszłym miesiącu (czerwcu 2020 roku) firma Google poinformowała, że „w ramach nowych umów licencyjnych podejmie rzadki krok płacenia za wyświetlanie wiadomości od niektórych wydawców medialnych w Niemczech, Australii i Brazylii”.

– Chcemy, aby Google i Facebook nadal świadczyły usługi społeczności australijskiej – powiedział Frydenberg, australijski skarbnik. – Ale chcemy, żeby to się odbywało na naszych warunkach.

Czytaj także:
Szefowie czterech gigantów – Google’a, Apple’a, Facebooka i Amazona – staną dziś przed Kongresem
Czytaj także:
Facebook, Google i Twitter ochronią mieszkańców Hongkongu przed chińską policją

Źródło: CNN

Czytaj także

 0