NIK ma nowy cel. Bierze się za jedną z największych afer w Polsce

NIK ma nowy cel. Bierze się za jedną z największych afer w Polsce

Szef NIK Marian Banaś
Szef NIK Marian Banaś / Źródło: Newspix.pl / Grzegorz Krzyzewski/Fotonews
Najwyższa Izba Kontroli bierze się za SKOK Wołomin – informuje Onet. Głównym celem kontroli będzie zbadanie, czy w sprawie odpowiednio zadziałały organy państwowe. W jednej z największych afer gospodarczych w Polsce przewijają się nazwiska prominentnych polityków, celebrytów, czy ludzi służb i ze światka przestępczego.

Onet podaje, że  ma zbadać, jak w sprawie afery SKOK Wołomin działały instytucje państwowe – ze szczególnym uwzględnieniem KNF. Z informacji portalu wynika także, że kontrolerzy mają wejść też do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, czy do Narodowego Banku Polskiego. Działania zmierzające do zbadania państwowego wątku afery zapowiadał już wcześniej szef NIK Marian Banaś.

Jak podkreśla serwis, afera ma jednak nie tylko gospodarcze, ale i polityczne wątki. Przypomnijmy, że głównym podejrzanym o aferę jest były agent Wojskowych Służb Informacyjnych Piotr P, który zasiadał we władzach SKOK. Prokuratura zarzuca mu kierowanie grupą przestępczą, która zajmowała się uzyskiwaniem wielomilionowych pożyczek z wołomińskiego SKOK-u.

Mechanizm działań momentami był wyjątkowo prosty. Kasa udzielała gigantyczne pożyczki na tzw. słupy, a pieniądze wędrowały do kieszeni tych, którzy owe słupy podstawiali. W konsekwencji Kasa nie miała żadnych zabezpieczeń w spłacalności wspomnianych kredytów. Poszkodowani w tej sprawie – osoby, które założyły lokaty w Kasie – od lat walczą o odzyskanie całości środków. Suma, która „wyparowała” w ramach działalności Kasy sięga niemal 3 mld zł.

Polityczne tło afery

Jak wynika z akt śledztwa, główny podejrzany wskazywał w swoich zeznaniach na liczne powiązania ze światem polityki. Mówił m.in. o przekazywaniu politykom PiS kopert z pieniędzmi, co zostało zdementowane przez jednego z oskarżanych o to polityków – Jacka Sasina. Wyłudzone pieniądze miały być przeznaczane na wiele inwestycji, a także zakupów nieruchomości w Polsce i za granicą.

Jak podaje Onet, prócz niejasnych powiązań Kasy z polityką, w sprawie występuje także inny wątek. Chodzi o działania syndyka, któremu zarzuca się, że prowadził postępowanie upadłościowe na szkodę wierzycieli. Portal podaje, że syndyk miał m.in. zaniżać wyceny nieruchomości i ukrywać dane niektórych z nich.

Czytaj też:
Marcin Dubieniecki zatrzymany przez CBA. Chodzi o śledztwo ws. SKOK-u Wołomin

Źródło: Onet.pl
+
 5

Czytaj także