Przesłuchanie Kwaśniewskiego i Waltz uzależnione od Sejmu

Przesłuchanie Kwaśniewskiego i Waltz uzależnione od Sejmu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Sejmowa komisja śledcza ds. banków uzależnia wezwanie na przesłuchanie b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i b. prezes NBP Hanny Gronkiewicz-Waltz od dalszych prac Sejmu. Świadkowie będą wezwani, jeśli nie dojdzie do samorozwiązania parlamentu - mówi przewodniczący komisji.

"Jeśli 7 września Sejm się nie rozwiąże, to działamy nadal w wątku związanym z Aleksandrem Kwaśniewskim i Hanną Gronkiewicz-Waltz. Jeśli się rozwiąże, to dalsze prace komisji stają się bezprzedmiotowe, żeby nie było oskarżeń o kampanię wyborczą. Istotne jest także to, że uzależniany wezwanie tych świadków od tego, co dostaniemy z prokuratury" - powiedział przewodniczący komisji Adam Hofman po posiedzeniu prezydium komisji.

Dodał, że w poniedziałek komisja wystąpiła do prokuratury z prośbą o przekazanie zeznań b. biznesmena Wiesława Michalskiego. Przesłuchanie tego świadka odbyło się w poniedziałek w warszawskim sądzie okręgowym.

"Świadek nie odpowiadał na większość pytań. W niektórych sprawach powoływał się na to, że nie może odpowiadać, bo to zaszkodzi jemu jako oskarżonemu, ale wszystko powiedział prokuratorom. W związku z tym dla nas te dokumenty też są ważne" - wyjaśnił szef komisji.

Poza tym - jak powiedział Hofman - prezydium zdecydowało, że następne posiedzenie komisji odbędzie się 11 września. Wówczas posłowie mają dokończyć przesłuchiwanie świadków związanych - ich zdaniem - z prywatyzacją Banku Śląskiego. Będą to: b. przewodniczący rady nadzorczej BSK Krzysztof Opawski oraz inspektor NIK Włodzimierz Lesiński.

"Jeśli dojdzie do samorozwiązania Sejmu, wówczas 12 września komisja przedstawi raport z dotychczasowych prac i na tym zakończy działalność" - powiedział Hofman.

Wiesław Michalski był w latach 90. jednym z najbogatszych Polaków - jak donosiły media - związanym z podziemiem przestępczym. "Nasz Dziennik" napisał, że Michalski miał w 1992 r. wręczyć Markowi Ungierowi (wtedy szef Juventuru, a w kolejnych latach szef gabinetu prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego) pół miliona dolarów łapówki za sprzedaż po zaniżonej cenie wrocławskiego Dworu Wazów i drugie tyle za pozostałe hotele należące do Juventuru. Ungier temu zaprzeczył.

Przez ostatnie miesiące komisja zajmowała się prywatyzacją Banku Śląskiego (BSK) z 1993 r. Śledczy wyjaśniali m.in. kwestie wyceny akcji BSK, którą kwestionują jako zbyt niską. Według zeznań świadków, doradca prywatyzacyjny sugerował cenę ok. 20 zł za jedną akcję; resort finansów sprzedawał w 1993 r. akcje banku za równowartość obecnych 50 zł za walor, zaś w giełdowym debiucie w styczniu 1994 r. płacono za nie po 675 zł.

Ponadto nie wszyscy akcjonariusze zainteresowani zbyciem akcji mogli sprzedać posiadane walory, ponieważ opóźniało się potwierdzanie świadectw depozytowych. Był to wówczas element rejestrowania na rachunku inwestycyjnym akcji kupionych w ofercie publicznej. W pierwszej kolejności akcje mogli sprzedawać pracownicy banku.

W tej sprawie przesłuchiwano m.in. b. premiera Józefa Oleksego, b. premiera Waldemara Pawlaka, b. ministrów finansów - Jerzego Osiatyńskiego, Marka Borowskiego i Grzegorza Kołodkę, b. sekretarza stanu w Ministerstwie Finansów Henryka Chmielaka, b. przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd Jacka Sochę i b. prezesa BSK Mariana Rajczyka.

Po sprawie prywatyzacji BSK komisja planowała zajmować się innymi bankami: BIG BG, Bankiem Turystyki, Polskim Bankiem Inwestycyjnym, Bankiem Handlowym w Warszawie, Pekao SA, Bankiem Rozwoju Eksportu, Wielkopolskim Bankiem Kredytowym, Bankiem Gospodarki Żywnościowej, Pierwszym Komercyjnym Bankiem w Lublinie oraz PKO BP.

ab, pap

 0

Czytaj także