Ustawa wiatrakowa w ogniu krytyki. „Odbiera głos lokalnym społecznościom”

Ustawa wiatrakowa w ogniu krytyki. „Odbiera głos lokalnym społecznościom”

Anna Łukaszewska-Trzeciakowska
Anna Łukaszewska-Trzeciakowska Źródło: X / @AnnaTrzeciakow3
Poprawki liberalizujące ustawę wiatrakową, zgłoszone przez posłów KO, wywołały burzę. Zdaniem polityków PiS, nowe zapisy umożliwią wywłaszczenia pod budowę farm wiatrowych i odbiorą głos lokalnym społecznościom. – Ta ustawa, bardzo dyplomatycznie mówiąc, wymaga ogromu pracy – powiedziała na antenie Radia Wet minister klimatu Anna Łukaszewska-Trzeciakowska na antenie radia Wnet.

– Ta ustawa, bardzo dyplomatycznie mówiąc, wymaga ogromu pracy – powiedziała na antenie Radia Wet minister klimatu Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, odpowiadając na pytania o planowaną nowelizację ustawy dotyczącej wsparcia odbiorców energii, do której zgłoszono poprawkę liberalizującą przepisy ustawy wiatrakowej.

Zmiany w ustawie wiatrakowej

We wtorek grupa posłów Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi wniosła do Sejmu projekt nowelizacji ustawy dot. wsparcia odbiorców energii, który proponuje m.in. liberalizację zasad budowy lądowych elektrowni wiatrowych.

Obecnie obowiązujące przepisy przewidują, że minimalna odległość turbin wiatrowych od zabudowań ma wynosić 700 metrów. W proponowanym przez przyszłą koalicję projekcie, odległość ta ma zmniejszyć się do 300 metrów.

– Ta ustawa przywraca obligo giełdowe. Jest tam zapis, który unieważnia umowy bilateralne przedsiębiorstwami, co jest niedopuszczalne. Należałoby z niej bardzo dużo usunąć i bardzo dużo poprawić – powiedziała szefowa resortu klimatu.

Wywłaszczenia pod farmy wiatrowe

Politycy PiS zwracają uwagę, że zmiany w ustawie dopuszczą wywłaszczenia pod i odbiorą głos w sprawie lokalizacji inwestycji społecznościom lokalnym.

– Zapisy, które są w tej ustawie, są nie do zaakceptowania. Oczywiście wywłaszczanie jest skandaliczne, zniesiono w tym projekcie wpływ sąsiednich gmin, a z reguły jest tak, że gminy lokują te inwestycje na obrzeżach. wiec one mają wpływ na gminy sąsiednie. Głos społeczności lokalnej przestaje funkcjonować, takie zapisy powodują, że udział społeczeństwa w wielu miejscach jest marginalizowany – powiedziała Łukaszewska-Trzeciakowska.

– Nie ma żadnej afery wiatrakowej. Grupa osób, które przez ostatnich osiem lat blokowały transformację energetyczną, zmniejszając wydobycie węgla w Polsce i uzależniając nas od importu paliw kopalnych, doprowadziła do kryzysu energetycznego – atakuje dziś naszą ustawę – mówiła w audycji „Gość Radia Zet” posłanka KO Paulina Hennig-Kloska, broniąc nowej ustawy. Dodała, że o żadnych wywłaszczeniach na bazie znowelizowanych przepisów nie ma mowy.

Mamy opinię prawną, z której jawnie wynika, że na bazie ustawy nie można wywłaszczać ludzi. To są tylko fobie polityków Zjednoczonej Prawicy, którzy sami chcieli pod CPK wywłaszczać ludzi – powiedziała Henning-Kloska.

Czytaj też:
Gorący tydzień w polskiej polityce. Wiatraki, rozprawa TK i wybory kopertowe
Czytaj też:
Posłowie PiS składają zawiadomienie do prokuratury. Mówią o „aferze wiatrakowej”