W Szwecji ceny spadły o 20 proc. w półtora roku. Czy to możliwe w Polsce?

W Szwecji ceny spadły o 20 proc. w półtora roku. Czy to możliwe w Polsce?

Domy w Szwecji
Domy w Szwecji Źródło: Pixabay
Wysokie stopy procentowe „położyły” rynek nieruchomości w Szwecji. Ceny mieszkań spadają, deweloperzy wstrzymali wiele projektów budowlanych. Z problemami mierzy się największa firma wynajmująca mieszkania. Dla Polaków chcących kupić mieszkanie ten przykład może być na swój sposób kojący, bo może zapowiadać, że przy spełnieniu odpowiednich warunków i u nas ceny zaczną spadać.

Pytanie o to, jak zachowają się ceny nieruchomości, jest jedną z najważniejszych gospodarczych wątpliwości na najbliższe miesiące. Od połowy 2023 roku ceny nieustannie rosną i w największych miastach dwie dorosłe osoby zarabiające średnie wynagrodzenie nie są w stanie kupić metra kwadratowego po zsumowaniu dochodów – nawet przy nierealnym założeniu, że cała pensję przeznaczają na zakup mieszkania.

W pandemii Szwedzi ochoczo kupowali mieszkania

Doświadczenie naszych sąsiadów z północy dowodzi jednak, że rynek nieruchomości może się załamać, a ceny zaczynają z kwartału na kwartał spadać. Do niedawna nic nie zapowiadało problemów: ceny domów w bogatej i ustabilizowanej politycznie Szwecji rosły rok do roku. Kredyt o stałej stopie procentowej cieszył się taką samą popularnością jak kredyt o zmiennej stopie – kupujący podzielili się mniej więcej po równo, gdy chodzi o preferencje w zakresie finansowania (w Polsce do niedawna niewiele banków miało w ofercie kredyt o stałej stopie, więc jest to dla nas nowość).

Zwiększony popyt na nieruchomości obserwowano zwłaszcza w okresie pandemii, gdy Szwedzi poczuli, że w obecnych mieszkaniach jest im a ciasno, nie lubią ich lub chcą przeprowadzić się bliżej lasu. Nie była to oczywiście żadna szwedzka specyfika: Polacy, Węgrzy czy Niemcy też zaczęli w tym okresie krytycznie analizować swoją sytuację mieszkaniową. Według Nordea Bank ceny domów wzrosły średnio aż o 30 proc. w porównaniu z poziomem sprzed 2020 roku.

Nieruchomości w Szwecji. Wysokie stopy rozsadziły rynek

Wszystko dość gwałtownie się odmieniło i ceny zaczęły spadać.

„Od listopada 2022 roku ceny w Szwecji w całym kraju spadły o 13 proc. w stosunku do najwyższego poziomu w lutym. To największe pogorszenie sytuacji na rynku mieszkaniowym od czasu wielkiego kryzysu gospodarczego w latach dziewięćdziesiątych” – powiedział pod koniec 2022 roku Gustav Helgesson, analityk Nordea.

Co do tego doprowadziło?

Jeszcze w lutym 2022 roku centralny bank (Riksbank) zasygnalizował, że podstawowe stopy procentowe pozostaną niezmienione na poziomie zerowym, a z wypowiedzi prezesa można było wywnioskować, że pierwszych podwyżek można się spodziewać dopiero w okolicach 2024 roku. Minęły trzy miesiące i stopa procentowa została podniesiona o 0,25 proc. Dało to początek agresywnemu cyklowi podwyżek stóp procentowych (agresywnemu jak na warunki szwedzkie: w najgorszym momencie główna stopa referencyjna wyniosła 4 proc., a w Polsce – 6,25 proc.). Odbiło się to rykoszetem na rynku nieruchomości.

Źródło: Wprost