Niektórzy mogą jeszcze pamiętać ubiegłoroczną konferencję prasową w siedzibie GPW pod hasłem „Rok przełomu”. Wtedy Donald Tusk mówił o planach gospodarczych na 2025 rok, zapowiadając m.in. 700 mld zł na transformację energetyczną, nowoczesne technologie, rozwój kolei i polskich portów. To wtedy właśnie powierzył właścicielowi InPostu Rafałowi Brzosce zadanie wprowadzania deregulacji w przepisach.
Donald Tusk na konferencji w siedzibie GPW
Planowana na środę konferencja będzie nawiązywać do tamtego wydarzenia. Jej hasło to „Rok przyspieszenia”, co sugeruje dalsze zapowiedzi inwestycji. Nietrudno zgadnąć, że do realizacji tych celów posłużą rekordowe transfery z Unii Europejskiej. Polska otrzyma ostatnią partię z grantowej części KPO, wpłyną też pieniądze z wieloletniego budżetu Wspólnoty, a na koniec dostaniemy jeszcze zaliczkę z programu SAFE na obronność.
Analitycy spodziewają się, że wzrost gospodarczy może osiągnąć 4 proc. lub więcej, co przebije wyniki tzw. państw starej UE oraz krajów z naszego regionu. Osoba z rządu w rozmowie z Money.pl wyliczała, że Tusk będzie miał się czym pochwalić. – Mamy wyższy od oczekiwań wzrost gospodarczy, niską inflację, dobre wyniki budżetowe w styczniu, a także rekordowe zatrudnienie w gospodarce, co się przełoży na PIT i bardzo dobre wyniki spółek z potencjałem na spore zyski – podkreślała.
O czym jeszcze może mówić premier w środę? Oprócz podkreślania poprawy na kolei, w energetyce czy gospodarce morskiej, mogą pojawić się nowe informacje odnośnie Portu Polska (dawniej CPK) i oczywiście zbrojeń. Wiele osób spodziewa się też usłyszeć o postępach w sprawie budowy polskiej elektrowni atomowej. W 2026 roku spodziewany jest podpis pod umową konstrukcyjną.
Na konferencję w GPW Tusk zabiera ze sobą ministra rozwoju i technologii oraz finansów Andrzeja Domańskiego, a także ministra aktywów państwowych Wojciecha Balczuna. Jak pisze Money.pl, będą oni mogli przedstawić perspektywę swoich resortów i dodać informacje o transformacji energetycznej oraz przemyśle obronnym. Trudniejszym tematem może być rosnący dług publiczny, choć wzrost gospodarczy ma sprawiać, że inwestorzy jeszcze za bardzo nie przejmują się tą kwestią.
Czytaj też:
Niemcy w kryzysie. Tysiące osób w tej branży straci pracęCzytaj też:
Francuzi zachwyceni Polską. „Rośnie najszybciej w Europie”
