Jest kryzys, czy go nie ma?

Jest kryzys, czy go nie ma?

Dodano:   /  Zmieniono: 
W dni nieparzyste świat znajduje się na krawędzi katastrofy i wszyscy inwestorzy i komentatorzy przekonani są, że czeka nas wielki kryzys. W dni parzyste natomiast wychodzi słoneczko, wraca optymizm, giełdy rosną, a wielu inwestorów kasuje spore zyski.
Jak nietrudno zauważyć to falowanie nastrojów i ocen ma słaby związek z wydarzeniami gospodarczymi. Wtorkowe wzrosty indeksów giełdowych (Dow Jones - 4,7 proc. DAX - 0,4 proc, CAC 40 - 2 proc., FTSE 100 - 2,4 proc.) nastąpiły przecież po odrzuceniu planu Paulsona i po informacjach o trudnej sytuacji banków europejskich (Fortis, Dexia).

Prognozowanie czegokolwiek w sytuacji takiego rozchwiania rynków finansowych jest oczywiście ryzykowne. To jednak, że wtorek nie okazał się „czarnym wtorkiem" jest optymistyczne. Może wskazywać (szanse oceniam jak dwa do jednego), że kapitał finansowy – mimo, że mocno dostał po łapach – ocenia, że obecna sytuacja to jednak tylko „pęknięcie bąbla”, a fundamenty gospodarki światowej są dośc mocne, a perspektywy rozwoju – choć nie tak wspaniałe, jak oceniania to przed kilkoma miesiącami) jakie takie.

Ponieważ lepiej być optymistą niż pesymistą można z tego wnioskować, że świat wyjdzie z obecnego kryzysu finansowego wprawdzie poobijany, ale nie zniszczony oraz – ale to już bardzo optymistyczna predykcja – mądrzejszy.