Fedak: z Tuskiem umawiałam się na pracę, a nie na chemię

Fedak: z Tuskiem umawiałam się na pracę, a nie na chemię

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Jolanta Fedak (fot. Wprost) Źródło: Wprost
Chcę zostać w rządzie i jeśli padnie taka propozycja - przyjmę ją - zapowiada w rozmowie z RMF FM minister pracy Jolanta Fedak. Pytana o "brak chemii" między nią a Donaldem Tuskiem Fedak podkreśla, że "na chemię się nie umawiała", ani z premierem, ani z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem. - Umawialiśmy się na pracę w rządzie i to wychodziło całkiem dobrze - przekonuje.
Fedak nie chce odpowiadać na pytanie o to, jak bardzo prawdopodobne jest jej pozostanie w rządzie. - Różne konsultacje trwają, ale oczywiście ostateczna decyzja należy do pana premiera. Obsada stanowisk ministerialnych to nie jest tylko kwestia typowania czy jakichś zabaw hazardowych - przekonuje. Wcześniej w mediach pojawiły się spekulacje, że spośród obecnych ministrów wywodzących się z PSL pozycja Fedak jest najsłabsza.

Czy w walce o pozostanie na ministerialnym stanowisku Fedak może liczyć na PSL? - Nie ma powodu, żeby umierać za Jolantę Fedak, dlatego że w polityce, owszem, liczą się osobiste ambicje, ale dużo ważniejsze - zwłaszcza w rządzeniu - jest realizowanie pewnej koncepcji. I jeżeli do realizacji tej koncepcji będę pasowała, to pewnie w tym rządzie pozostanę - przekonuje minister pracy. A co z argumentami, że Fedak - której nie udało się zdobyć mandatu poselskiego - nie powinna być ministrem, gdyż nie uzyskała zaufania wyborców? - No tak, ale z drugiej strony proponuje się stanowisko ministra pracy osobom, które od wielu lat nie sprawdzały się w testach wyborczych - podkreśla działaczka PSL. Czy chodzi jej o Michała Boniego, polityka PO, który jest przez niektórych typowany na nowego ministra pracy? - Nie, mówię tak o wielu innych kandydaturach, tak zwanych ekspertów - zapewnia Fedak.

Minister pracy mówiąc o swoich dotychczasowych dokonaniach na tym stanowisku podkreśla, że "przez te cztery lata w resorcie - również ze swoimi współpracownikami, ale także przy znacznym wsparciu innych ministrów, a szczególnie pana premiera i premiera Pawlaka - zrobiła to, czego nikt nie zrobił w tym resorcie przez dziesięć lat". - Między innymi mówię tutaj o uporządkowaniu uprawnień emerytalnych, branżowych. Moi koledzy w ministerstwach, które miały resorty siłowe, w ogóle się nie zabrali za te sprawy. A my to skończyliśmy - przypomina Fedak. I dodaje, że w resorcie pracy "warto pracować, jeżeli ktoś tymi problemami się interesuje i uważa je w przyszłej kadencji za najważniejsze".

RMF FM, arb
 2

Czytaj także