UE daje szansę Google. Gigant uniknie kary za monopolistyczne praktyki?

UE daje szansę Google. Gigant uniknie kary za monopolistyczne praktyki?

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Komisja Europejska w listopadzie 2010 r. wszczęła wobec Google'a postępowanie antymonopolowe w związku ze skargami konkurentów koncernu, że nadużywa on swej dominującej pozycji na rynku (fot. google.com)
Komisarz UE ds. konkurencji Joaquin Almunia wezwał 21 maja koncern Google do przedstawienia w najbliższych tygodniach środków naprawczych, które wyeliminują wskazane przez KE monopolistyczne praktyki. To szansa dla firmy, by uniknąć kary.

- Szybkie uzdrowienie konkurencji z korzyścią dla użytkowników internetu jest zawsze lepsze od długiego postępowania, chociaż te  ostatnie okazują się czasem niezbędne - powiedział Almunia, uzasadniając decyzję Komisji Europejskiej. Dodał, że firma Google wielokrotnie wyrażała "chęć omówienia zastrzeżeń KE bez konieczności angażowania się w postępowanie sporne". - Dlatego daję dziś Google'owi szansę przedstawienia środków naprawczych, w odpowiedzi na zastrzeżenia, które do tej pory wskazaliśmy -  poinformował.

Komisja Europejska oczekuje propozycji w ciągu najbliższych tygodni. Potem pakiet działań naprawczych mieliby finalizować urzędnicy Komisji wraz z  przedstawicielami firmy. To pozwoliłoby rozwiązać kwestie sporne na drodze innej niż formalne postępowanie prowadzące do decyzji o nałożeniu kary i dopiero wtedy do  zastosowania środków zaradczych. Tym samym KE może uniknąć ciągnącego się latami sporu, takiego jak np. w przypadku firmy Microsoft, który zakończył się nałożeniem na spółkę rekordowej kary 899 mln euro w 2008 r.

"Google może kopiować oryginalne treści ze stron swoich konkurentów"

Komisja Europejska w listopadzie 2010 r. wszczęła wobec Google'a postępowanie antymonopolowe w związku ze skargami konkurentów koncernu, że nadużywa on swej dominującej pozycji na rynku. - Od tego czasu wpływały kolejne skargi, a po rozważeniu wszystkich KE sformułowała cztery zastrzeżenia - powiedział Almunia.

Po pierwsze, wśród rezultatów wyszukiwania Google umieszcza linki do  własnych wyspecjalizowanych wyszukiwarek (tzw. wyszukiwarek wertykalnych) i pozycjonuje je inaczej niż wyszukiwarki konkurentów. - Obawiamy się, że może to skutkować preferencyjnym traktowaniem usług Google'a kosztem usług konkurentów - oświadczył Almunia.

Po drugie, KE jest zaniepokojona możliwością kopiowania przez Google'a treści z wyszukiwarek wertykalnych konkurentów i używania ich we własnych ofertach. - Google może kopiować oryginalne treści ze stron swoich konkurentów, takie jak opinie użytkowników (o produktach), i  używać ich na własnych stronach bez pozwolenia - podkreślił komisarz. W  ten sposób koncern może korzystać z inwestycji konkurentów i zniechęcać ich do tworzenia oryginalnych treści, na czym tracą klienci, ponieważ takie praktyki mogą wpływać na jakość stron zamieszczających opinie np. o podróżach czy restauracjach - dodał.

"Google blokuje dostęp konkurencyjnych dostawców usług do internautów"

Po trzecie, Komisja ma zastrzeżenia do umów, jakie Google zawiera z  firmami w sprawie reklam, które pojawiają się jako wyniki wyszukiwania. - Umowy te prowadzą de facto do wyłączności, blokując dostęp konkurencyjnych dostawców usług (do użytkowników internetu - przyp.red.) -  argumentuje KE. Google ma blisko 80 proc. udziału w rynku tzw. reklam wyszukiwarkowych i jest oskarżany przez konkurentów o to, że rozbudowuje ten segment dzięki swej czołowej pozycji na rynku samych wyszukiwarek. Ponadto KE wskazuje, że do utrzymania dominacji na tym rynku Google może wykorzystywać ograniczenia, jakie nakłada w kontraktach na dostawców oprogramowania.

Jak napisał tygodnik "European Voice", zażalenie na Google złożyły m.in. dwa portale turystyczne: Expedia i Tripadvisor. Google rozwinął własne usługi wyszukiwania lotów, co - ich zdaniem - wypycha je  z rynku. Expedia twierdzi, że zachowanie internetowego giganta zakłóca konkurencję i szkodzi konsumentom. Według gazety zażalenia dotyczą pozycjonowania rezultatów wyszukiwania. Google odpiera zarzuty o  preferencyjne pozycjonowanie własnych stron, twierdząc, że dostępność rezultatów wyszukiwania zależy jedynie od stopnia adekwatności wyniku względem zapytania.

Postępowanie KE to niejedyny problem Google'a w Europie. W połowie marca francuski urząd ochrony danych osobowych CNIL (Commission Nationale de l'Informatique) zwrócił się do firmy z pytaniami w sprawie nowej polityki prywatności. CNIL, który bada planowane zmiany w imieniu urzędów ochrony danych ze wszystkich 27 państw UE, chce wiedzieć, co  Google zamierza robić z gromadzonymi danymi użytkowników, jak długo będą one magazynowane i czy będą powiązane z prawdziwą tożsamością danej osoby. Już wcześniej francuski regulator wyrażał "poważne wątpliwości" co do zgodności proponowanych przez Google zmian z europejskim prawem.

sjk, PAP

+
 1

Czytaj także