Rostowski: jeśli PiS zagłosuje przeciwko budżetowi, to...

Rostowski: jeśli PiS zagłosuje przeciwko budżetowi, to...

Dodano:   /  Zmieniono: 6
Jacek Rostowski (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
- Jeśli eurodeputowani PiS zagłosują przeciwko budżetowi, to słowa "zdradzeni o świcie" będą prawdziwe - stwierdził na antenie Radia Zet minister finansów Jacek Rostowski.
Rostowski dodał, że nie może uwierzyć, że eurodeputowani PiS mogliby zawetować budżet UE. - Nie chcę wierzyć, że coś tak gorszącego i szokującego mogłoby się stać - stwierdził.

W ocenie ministra finansów fakt, że doprowadził do pozytywnego zakończenia negocjacji nad budżetem unijnym jest dla opozycji bardzo trudny. - To jest wyjątkowy, olbrzymi sukces - podkreślił. - Wywalczyliśmy kwalifikowalność VAT, samorządy zaoszczędzą ok. 7mld zł w tej perspektywie budżetowej - dodał.

Jak podkreślił Rostowski Polska jest największym beneficjentem środków unijnych w całej UE. - To jest pierwszy lub może drugi raz, kiedy z pierwszego miejsca została strącona Francja. W ciągu 54 lat historii Unii to Francja była zawsze na pierwszym miejscu jeśli chodzi o udział w środkach Europejskich. Dziś to Polska jest na tym pierwszym miejscu  - mówił.

Rostowski odniósł się też do słów Jarosława Kaczyńskiego, który mówił, że rząd powinien zdobyć dla Polski 470 miliardów złotych z budżetu unijnego na lata 2014-2020 (300 miliardów z polityki spójności i 170 na politykę rolną. - Dlaczego tak skromnie? Może 570? Albo 670? - ironizował Rostowski. - Prezes nie umie liczyć. Będzie 497, o 27 miliardów więcej niż chciał Kaczyński. Gdyby liczył te euro, które naprawdę będą wydawane, to według moich obliczeń, bo tam jest korekta na inflację, i według kursu z piątku, to byłoby prawie 500 miliardów, dokładnie 497 miliardów - zaznaczył Rostowski.

- To, że polski rolnik dostanie trochę mniej, wynika z traktatu akcesyjnego z 2003. Nie jest to skutek negocjacji ws. budżetu UE 2014-20 - przekonywał Rostowski.

Premier Donald Tusk powiedział po szczycie, że Polska dostanie w sumie 105,8 mld euro. - 26,9 mld euro mieliśmy wcześniej na politykę rolną, teraz 28,5 mld euro - dodał premier.

"Jest to budżet umiarkowany"

Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy podczas konferencji prasowej po szczycie powiedział, że jest to budżet perspektywiczny. - Po stronie przychodów postanowiliśmy zmniejszyć pewne koszty ich pozyskiwania - mówił. Jak zaznaczył przewodniczący Rady Europejskiej w budżecie na lata 2014-2020 położono duży nacisk na rozwój sieci transportowych, energetycznych.

- Jest to budżet umiarkowany, nie mogliśmy pominąć faktu, że gospodarki krajów UE są obciążone kryzysem - podkreślił van Rompuy. - Jestem przekonany, że w czasie negocjacji pamiętaliśmy o tym, co najważniejsze - zapewniliśmy ciągłość i rozwój - dodał.

Przewodniczący podkreślił, że budżet odpowiada na najważniejsze wyzwania, które przede wszystkim wiążą się z bezrobociem wśród młodych. - Przeznaczymy 6 mld euro na aktywizację młodzieży - powiedział.

Jak doda przedstawiciele Unii pamiętali także o zmianach w świecie arabskim, o wsparciu, jakie Europa udzieliła w tym rejonie świata. - UE wykorzystała wszystkie instrumenty, aby przywrócić demokrację w Mali - stwierdził van Rompuy.

959 mld euro wydatków i  908 przychodów

Szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso przyznał, że uzgodniony budżet jest niższy, niż ten jakiego życzyłaby sobie KE. - Propozycja otrzymała poparcie większości krajów członkowskich, to jednocześnie maksimum, jakie można było osiągnąć - powiedział Barroso.

- Będziemy mogli dostosowywać się do aktualnej sytuacji, będziemy mogli przesuwać pewne środki na dany rok – przekonywał szef KE. - Kwoty na politykę spójności będą kierowane bardziej na zrównoważony wzrost – dodał.

Budżet UE będzie deficytowy - 959 mld euro wydatków i  908 przychodów. Jak podaje TVN24 Polska ma otrzymać 72,8 mld euro na politykę spójności oraz 28,5 mld euro na politykę rolną.

Szczyt UE

7 lutego w Brukseli rozpoczął się szczyt UE poświęcony budżetowi na lata 2014-2020. CIR w komunikacie poinformował, że w kwestii budżetu UE na lata 2014-2020 Polska popiera podejście, zgodnie z którym polityka spójności, obejmując wszystkie regiony UE, powinna koncentrować się na tych najsłabiej rozwiniętych.

W spocie emitowanym w trakcie kampanii wyborczej Platforma Obywatelska przekonywała, że Polska może dostać nawet 300 miliardów złotych z programu unijnej polityki spójności, wspierającej biedne regiony i wyrównującej różnice w rozwoju Unii. „Jeśli wybierzecie nas, to dokończymy modernizację Polski i dla tej modernizacji wynegocjujemy z Unii Europejskiej co najmniej 300 mld złotych”  - obiecywał minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.  Oprócz pieniędzy na politykę spójności Polska walczy także o fundusze na politykę rolną.

ja, Twitter, tvn24.pl, Radio Zet
 6

Czytaj także