Drożejący prąd i gaz niepokoją Europę. Możliwe wspólne wypracowanie strategii

Drożejący prąd i gaz niepokoją Europę. Możliwe wspólne wypracowanie strategii

Gaz
Gaz / Źródło: Pixabay
Wysokie ceny prądu i gazu martwią nie tylko Polaków. Nawet najbogatsze państwa Unii Europejskiej boją się, że rosnące ceny zagrożą popandemicznemu odbiciu gospodarki. Stąd rosnąca presja, by tematem oficjalnie zająć się na październikowym szczycie Unii.

Serwis Business Insider zlecił przeprowadzenie badania, w którym ankietowani mieli odpowiedzieć, czego najbardziej obawiają się z perspektywy swoich finansów. Mogli wskazać maksymalnie trzy odpowiedzi. Zgodnie z ich deklaracjami, największy niepokój budzi rosnąca inflacja (46,2 proc.), wzrost cen w sklepach (45,2 proc.) oraz perspektywa podniesienia opłat za energię elektryczną (45,1 proc.). Źródła obaw wyrażonych na pierwszym i trzecim miejscu są ze sobą bardzo silnie powiązane: wzrost cen energii napędza wzrost cen praktycznie wszystkich towarów i usług.

Rozmowy o drożyźnie na europejskim szczycie

W zestawie z drożejącym prądem mamy również idące w górę ceny gazu. To już zabójcza mieszanka, którą zaniepokojonych jest coraz więcej krajów. „Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że temat ten może znaleźć się w programie rozmów liderów państw na unijnym szczycie w przyszłym miesiącu.

Pierwsze przymiarki do dyskusji miały już miejsce na nieformalnym spotkaniu ministrów energii w Słowenii (22 września). Pierwotnie jego tematem miał być proponowany przez Komisję zaostrzający politykę klimatyczną pakiet legislacyjny Fit for 55. Wśród krajów zaniepokojonych wzrostem cen energii, oprócz przedstawicieli naszego regionu znalazły się Francja, Irlandia, Hiszpania, Grecja, a nawet Szwecja. Reprezentant tej ostatniej powiedział wprost, że jeśli koszty realizacji polityki ograniczającej emisję będą zbyt duże, to znacząco może spaść poparcie dla tej inicjatywy. Rosnące obawy o koszty społeczne mogą storpedować szczególnie jedną z propozycji Komisji, czyli objęcie handlem emisjami budynków i transportu.

Państwa UE przygotowują propozycje rozwiązania problemu zbyt wysokich cen gazu. Hiszpania zaproponowała utworzenie mechanizmu wspólnych zakupów, Irlandia chciała dzielenia się gazem między krajami. Z kolei Grecja proponowała „hedgowanie” wzrostu cen pozwoleń na emisję CO2 na unijnym rynku handlu emisjami.

Wysokie ceny gazu to nie zbieg okoliczności

Wysokie ceny to w ogromnej mierze efekt działań Gazpromu. Koncern ogranicza dostawy do Europy, by wymusić szybszą certyfikację Nord Stream 2. Przyznał to rzecznik Kremla: zapewnił, że sytuacja poprawi się, gdy ruszy ten gazociąg. Międzynarodowa Agencja Energetyczna wezwała niedawno Gazprom, który przesyła Europie znacznie mniejsze ilości gazu niż rok temu, do zwiększenia dostaw, ale takie wezwania nie przynoszą rezultatu.

Gdzie jedni widzą zagrożenie, inni dostrzegają szansę. Austria jest na przykład zdania, że obecna sytuacja cenowa to impuls do przyspieszenia transformacji i przejścia na OZE oraz zielony wodór.

Zbicie cen gazu może się w tym roku nie udać

„DGP” przypomina, że rosyjski gaz do Europy Zachodniej płynie obecnie przez pierwszą nitkę gazociągu Nord Stream 1 oraz tranzytem przez Ukrainę i Polskę. „Z informacji, jakie uzyskaliśmy z Gaz-Systemu, wynika, że jeśli chodzi o przesył polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego w kierunku Niemiec, to Gazprom zarezerwował na październik tylko 30 proc. oferowanej przepustowości. To ilość prawie trzy razy mniejsza niż rok temu. Wcześniej rosyjska spółka nie wystartowała ani w aukcji rocznej, ani kwartalnej na nowy rok gazowy, zaczynający się w październiku” – czytamy.

Ilość zakontraktowana w aukcji na październik to 13 521 000 kWh/h, podczas gdy rok temu było to 38 391 203 kWh/h. Rosyjski szantaż może skutkować tym, że zimą może nie być wystarczająco dużo gazu, by zbić jego wysokie ceny.

Czytaj też:
Prąd o blisko 60 proc. droższy niż przed rokiem. Podwyżki napędza głównie jeden czynnik

Opracowała:
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
 1

Czytaj także