Dlaczego program dopłat do elektryków poniósł spektakularną porażkę?

Dlaczego program dopłat do elektryków poniósł spektakularną porażkę?

Detale Izery, polskiego samochodu elektrycznego
Detale Izery, polskiego samochodu elektrycznego / Źródło: EMP
Pilotażowy program dopłat bezpośrednich do zakupu pojazdów elektrycznych nie przyniósł przełomu w rozwoju elektromobilności w Polsce. Złożyło się na to kilka czynników. Eksperci odpowiadają jakich?

Podsumowaniem już na początku niech będzie stwierdzenie ekspertów, że problemem były „w szczególności relatywnie niska wartość dopłaty oraz niski limit ceny maksymalnej pojazdu jaki mógłby zostać objęty dopłatą”.

Czytaj też:
Nie chcemy pieniędzy od państwa czy elektryków? Porażka programu dopłat

Według nich trudno jednoznacznie ocenić jaki wpływ na wyniki pilotażu miała pandemia, gdyż w tym samym czasie w Europie sprzedaż samochodów elektrycznych notuje dynamiczne wzrosty. Zdaniem ekspertów należy wyciągnąć konstruktywne wnioski z doświadczeń jakie dały programy pilotażowe, wprowadzić nowe instrumenty fiskalne promujące elektromobilność oraz zintensyfikować działania w obszarze infrastruktury ładowania.

Było za mało pieniędzy

Ceny samochodów elektrycznych, wciąż są istotnie wyższe od cen samochodów spalinowych. To wskazywane jest jako jedna z głównych barier rozwoju tego rynku. Wzorem innych państw europejskich uruchomiony został w Polsce system bezpośredniego wsparcia zakupu pojazdów. Parametry programu zostały jednak ustalone na poziomie znacznie mniej korzystnym niż w Niemczech czy we Francji, ale także w stosunku do krajów o podobnym poziomie rozwoju rynku jak np. Słowacja czy Chorwacja. Jednocześnie, poza kilkoma wyjątkami, nie doszło do znacznego i trwałego obniżenia cen tych pojazdów przez dystrybutorów co ograniczyło znacznie pulę dostępnych modeli.

– W celu rozwijania elektromobilności w Polsce powinniśmy czerpać z najlepszych praktyk stosowanych w innych państwach oraz koncentrować się na tym, jak dostosować je do polskich realiów. Pilotażowy program dopłat bezpośrednich powinien być źródłem wielu praktycznych doświadczeń dla instytucji rządowych odpowiedzialnych za rozwój rynku. W tym wypadku uzyskane zostały bowiem obiektywne dane dotyczące adekwatności zastosowanego poziomu dopłaty czy też limitu ceny maksymalnej, które można wykorzystać aby stworzyć skuteczny system – mówi Przemysław Szywacz, partner w dziale doradztwa podatkowego, w zespole doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG w Polsce.

Rozwiązania fiskalne wspierające rozwój elektromobilności

W krajach, które przodują w liczbie nowych samochodów elektrycznych z powodzeniem stosowane są także instrumenty fiskalne. Do najbardziej znanych należy zwolnienie samochodów elektrycznych z VAT w Norwegii, niemniej jego szersze zastosowanie wymagałoby zgody wszystkich krajów UE. W Polsce zakup i użytkowanie samochodów zero i niskoemisyjnych pod względem opodatkowania, poza zwolnieniem z akcyzy czy wyższą podstawą amortyzacji, nie odbiega od pojazdów z tradycyjnymi napędami.

Jednym z możliwych do zastosowania rozwiązań jest odliczenie 100 proc. VAT od zakupu i użytkowania samochodów elektrycznych. Jest to jeden z postulatów „Białej Księgi Elektromobilności” przygotowanej w ramach prac Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) z udziałem ekspertów KPMG. Rozwiązanie to wpływa podwójnie korzystnie na całkowity koszt eksploatacji samochodu elektrycznego (TCO), ponieważ oprócz oszczędności w VAT pozwala na realne zwiększenie limitu ceny pojazdów objętych planowanymi dopłatami bezpośrednimi dla firm. – Przy zachowaniu limitu ceny na poziomie 125 tys. zł netto, po zastosowaniu 100 proc. odliczenia VAT dla firm staje się on ceną brutto 153 tys. zł, co pozwala na znaczne poszerzenie kręgu modeli podlegających dofinansowaniu – mówi Przemysław Szywacz.

Konieczny rozwój infrastruktury ładowania

Przyszłość rynku jest także uzależniona od dalszego, dynamicznego rozwoju infrastruktury ładowania. Barierą w tym wypadku są stałe opłaty dystrybucyjne stanowiące wysokie obciążenie dla operatorów stacji ładowania. Problem ten stał się szczególnie widoczny w okresie lockdownu, który oznaczał minimalne wykorzystanie infrastruktury. Jednocześnie operatorzy zmuszeni byli do ponoszenia stałych opłat przy znacznym ograniczeniu przychodów z działalności. Dlatego, jednym z postulatów w ramach „Białej Księgi Elektromobilności” jest wprowadzenie specjalnej E-taryfy na potrzeby ładowania samochodów elektrycznych, w przypadku której ciężar opłat dystrybucyjnych położony zostanie na opłaty zmienne, uzależnione od faktycznego zużycia energii. Rozwiązanie to zostało obecnie uwzględnione w projekcie rozporządzenia ministra klimatu.

Rozwój infrastruktury ładowania ma kluczowe znaczenie dla przyszłości elektromobilności w Polsce. Projektowane zmiany w zakresie opłat dystrybucyjnych, uzależniające ich wysokość od faktycznego zużycia energii odpowiadają na potrzeby rynku i zwiększają szansę na pojawienie się na rynku nowych podmiotów, dla których obecny system stanowił barierę ekonomiczną. – Szanse na przełom zwiększyłoby także wdrożenie optymalnego systemu dopłat do kosztów budowy infrastruktury ładowania, dlatego konieczne są działania w celu uzyskania zgody Komisji Europejskiej na taki program – mówi Szywacz.

Sesja „Elektromobilność” odbyła się 3 września 2020 r. podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Czytaj też:
Dajcie więcej, to Polacy zaczną kupować. Niewielu chętnych na dopłaty do elektryków

Źródło: KPMG
 0

Czytaj także