Prezes PLK Ireneusz Merchel: Odbudowujemy linie kolejowe, zwiększamy dostępność kolei i likwidujemy wykluczenie komunikacyjne

Prezes PLK Ireneusz Merchel: Odbudowujemy linie kolejowe, zwiększamy dostępność kolei i likwidujemy wykluczenie komunikacyjne

Prezes Zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe SA Ireneusz Merchel
Prezes Zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe SA Ireneusz Merchel / Źródło: Materiały prasowe
Z Prezesem Zarządu PKP Polskie Linie Kolejowe SA Ireneuszem Merchel rozmawia Piotr Kozłowski.

Targi Trako to jedno z największych wydarzeń branżowych w Europie, jaka jest rola Polskich Linii Kolejowych na tych targach?

Jako zarządca narodowej sieci linii kolejowych zarządzamy liniami kolejowymi o długości ponad 18,5 tys. kilometrów. Prowadzimy ruch pociągów i - co istotne - przygotowujemy rozkłady jazdy, czasami trudne, ze względu na największy w historii zakres prowadzonych inwestycji. Nigdzie nie wykluczamy transportu kolejowego. Środki unijne przeznaczane są w 80 procentach na infrastrukturę kolejową i zwiększenie możliwości sieci kolejowej.

Polskie Linie Kolejowe realizują w tej chwili bardzo duże inwestycje, większość programów finansowych kończy się w roku 2023; czy uda się osiągnąć zamierzone cele i co dalej?

Przystąpiliśmy już do przygotowania dokumentacji projektów na nową perspektywę finansową. Nie powtórzy się na pewno sytuacja z lat 2014-16, gdy nie zostały zorganizowane przetargi, jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Jesteśmy gotowi do ogłoszenia przetargów o wartości powyżej 20 miliardów złotych na inwestycje, które są niezbędne na całej sieci kolejowej. Dokumentacje projektowe są przygotowane dla inwestycji szacowanych na około 60-80 miliardów złotych.
Jesteśmy gotowi, by płynnie wejść w nową perspektywę finansową, żeby uzupełniać sieć kolejową tam, gdzie ta kolej jest niezbędna. Potrzebujemy na to około 300 miliardów złotych - wtedy w pełni będziemy mogli zmodernizować sieć kolejową. To bardzo duża kwota, ale to jest program na kolejne 3-4 perspektywy unijne. Jesteśmy gotowi i czekamy na dostępność środków unijnych, ale również i budżetowych.

Czy obecny stan infrastruktury pozwala już przejąć większą liczbę pasażerów i towarów z transportu drogowego i lotniczego?

W skali Europejskiej 84 procent transportu to transport drogowy, kilkanaście procent - kolejowy. Niestety w Polsce te wskaźniki są jeszcze bardziej niekorzystne. Chcielibyśmy przejąć ponad 50 procent rynku, ale to jest długofalowe działanie. Mamy już coraz więcej zmodernizowanych odcinków linii kolejowych. Ruch pasażerski powrócił między innymi do Lubina, Mielca, Hajnówki, Czeremchy i Buska-Zdroju.

W 2016 roku, dzięki decyzji Ministra Infrastruktury Andrzeja Adamczyka, zapadła decyzja: nie likwidujemy, a wręcz odwrotnie - odbudowujemy linie kolejowe, które otwieramy właśnie dla pasażerów. W ten sposób zwiększamy dostępność i likwidujemy wykluczenie komunikacyjne.

Jeżeli chodzi o przewóz towarów oczywistą sprawą jest, że inwestycje i zmiany dotyczą przebiegu całych korytarzy. Od roku 2019 realizujemy projekty związane z dostępem do portów - to poprawi przepustowość co najmniej o 50 procent. Pociągi wjeżdżające do portu będą w pełnej długości - 750 metrów - to znacznie usprawni kolejowy transport towarów, które przypływają statkami.

Modernizujemy korytarz od Śląska w stronę Gdańska oraz odcinek Poznań-Szczecin, jesteśmy na końcowym etapie modernizacji od Warszawy do Poznania. Nasze inwestycje na międzynarodowych korytarzach towarowych znacznie poprawią przepustowość i transport towarów kolej – najbardziej ekologicznym środkiem transportu.

Ile jeszcze potrzeba czasu i ile trzeba jeszcze przywrócić bądź zbudować przystanków kolejowych, by transport kolejowy był pierwszym środkiem wyboru dla osób, które chcą podróżować.

Myślę, że to katalog nieskończony, bo wiele już zrealizowaliśmy i wciąż pojawiają się nowe pomysły.

Na przykład Wągrowiec, niewielkie miasto, gdzie okazało się, że stacja kolejowa jest na obrzeżach, a półtora kilometra dalej jest centrum miasta. Budujemy już przystanek, który cieszyć się będzie dużym zainteresowaniem. Takich sytuacji jest kilkaset w Polsce. Rozpoczęliśmy budowę przystanków – wychodzimy do pasażera, a nie odwrotnie.

Przystanek ma być tam, gdzie są mieszkańcy, którzy z niego będą korzystać, i to jest właśnie idea rozwoju. Przypomnę też program „Kolej Plus”, który ma umożliwić Polakom przewozy na liniach kolejowych, które zostały wcześniej zlikwidowane, bądź na takich, gdzie odbywa się tylko ruch towarowy. Zapisane w budżecie państwa środki na ten cel to 6,5 miliarda złotych, tymczasem zgłoszonych do Programu projektów mamy na blisko 30 miliardów. Zainteresowanie samorządów „Koleją Plus” jest ogromne. Będziemy mieli duży „kłopot” z wyborem inwestycji do realizacji. Wspólnie będziemy starali się pozyskać nowe finansowanie dla inwestycji niezbędnych dla mieszkańców, którzy chcą korzystać z kolei.

Czy teraz poprawa stanu bezpieczeństwa na kilkunastu tysiącach przejazdów kolejowych bardziej zależy od cyfryzacji i automatyzacji, czy bardziej od świadomości użytkowników dróg?

Żadna automatyzacja i cyfryzacja nie wyeliminuje – przepraszam za to słowo – ludzkiej głupoty. 98 procent wypadków na przejazdach kolejowo-drogowych jest z winny użytkowników skrzyżowań. Kierowcy nie zatrzymują się przed czerwonym światłem, nawet omijają zamknięte półrogatki. Nawet gdy kierowca widzi nadjeżdżający pociąg, myśli „jeszcze zdążę”, niestety prawie zawsze tak się nie dzieje.

Kolejna rzecz to nagminne ignorowanie ustawionych przed przejazdami znaków „STOP”. Na ulicy jest niewyobrażalne, by na skrzyżowaniu nie zatrzymać się przed znakiem STOP czy przed czerwonym światłem.

Inwestujemy w poprawę bezpieczeństwa na skrzyżowaniach dróg z torami. W tej perspektywie finansowej blisko 1000 przejazdów zyskało dodatkowe urządzenia zabezpieczające. To zmiana kategorii na przykład z „D” na „B” lub „C”. Dziesiątki milionów złotych zostały przeznaczone na budowę wiaduktów nad torami lub przejazdów pod torami. Kilkaset przejazdów zostało zastąpionych skrzyżowaniami dwupoziomowymi. Trzeba też zwrócić uwagę na dodatkowe urządzenia zwiększające bezpieczeństwo od strony toru – zarówno dla maszynistów jak i dróżników.

Czy pandemia mocno krzyżuje Wam szyki, jeśli chodzi o prowadzone inwestycje?

Pandemia nie ominęła nikogo, w ubiegłym roku obserwowaliśmy, że pracowników na budowach było mniej o około 10-15 procent. Rzeczywiście, spowolnienie inwestycji jest odczuwalne. Odczuwalne było również spowolnienie wydawania zezwoleń, gdy samorządy pracowały w trybie zdalnym. Szacujemy, że czas oczekiwania na wydanie pozwoleń jest jeszcze o 30-50 procent dłuższy, ale na szczęście to już się poprawia i miejmy nadzieję, że w coraz mniejszym stopniu będzie miało to wpływ na realizację naszych inwestycji.

Czego zatem życzyć Polskim Liniom Kolejowym?

To co dla nas najważniejsze: realizacji planu inwestycyjnego, przygotowania dokumentacji na nową perspektywę i jak najszybszego pozyskania finansowania. Czekamy na to, żebyśmy już mogli ruszać z przetargami. Wspólnie z nami czeka cały rynek wykonawców i producentów.

 0

Czytaj także