Polska może stracić ogromne pieniądze, jeśli Białoruś spełni groźby. Są już chętni na „podebranie” kontraktów

Polska może stracić ogromne pieniądze, jeśli Białoruś spełni groźby. Są już chętni na „podebranie” kontraktów

Mińsk, pociąg towarowy, zdjęcie ilustracyjne
Mińsk, pociąg towarowy, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / Tricky_Shark
Jeżeli Białoruś rzeczywiście przekieruje transporty z Chin na Ukrainę, to pozbawi Polskę ogromnych zysków. Na przeładunkach sporo się zarabia, tymczasem chętnych do przejęcia zleceń z Nowego Jedwabnego Szlaku jest wielu – pisze „Rzeczpospolita”.

ma wiele wymiarów, także ten gospodarczy. Niedawno głośno było o swoistym ultimatum, które Warszawa postawiła Mińskowi w sprawie kolejowego przejścia granicznego w Kuźnicy. Mimo kryzysu pozostaje ono otwarte, ale maszyniści alarmowali, że nie czują się bezpiecznie, gdy je przekraczają.

Białoruś odpowiedziała na ultimatum groźbami, że jeżeli Polska zamknie ten przejazd, to Mińsk będzie kierował pociągi towarowe na Ukrainę. Autorem gróźb był Alaksandr Łukaszenka: – Lekkomyślni politycy i wysocy rangą urzędnicy masowo grożą zamknięciem granicy i kolejowego przejścia granicznego w Kuźnicy. Jeśli chcą to zrobić, to proszę bardzo, ale muszą zastanowić się, jak będą się komunikować z Rosją, Chinami, w ogóle z Azją. Będą musieli skorzystać z tras przez Donbas.

Kryzys na granicy a transport. „Rz”: Polska może stracić pieniądze z przeładunków

Na ewentualne skutki spełnienia gróźb przez Mińsk zwraca uwagę czwartkowa „Rzeczpospolita”, która opisuje, że problemy z obsługą pociągów na linii Chiny-Europa mogą przełożyć się na spore straty finansowe dla Polski. Chiny mogą po prostu zdecydować się na przesunięcie dostaw Nowym Jedwabnym Szlakiem na inne przejścia graniczne, a Polska straciłaby pieniądze z przeładunków.

„Coraz większą konkurencją dla Polski są Rosja i obwód kaliningradzki (...). Powstaje terminal w Kownie, planowana jest linia szerokotorowa z Koszyc do Wiednia. Węgry walczą o przekierowanie do siebie tranzytu m.in. poprzez rewitalizację przejścia granicznego Záhony przy granicy z Ukrainą, konkurencyjnego dla polskich Małaszewicz koło Terespola” – pisze dziennik. Na ewentualne kontrakty czyhają więc zarówno Rosja, jak i sąsiedzi Polski, a w grę wchodzą przecież spore pieniądze – każdy chce uszczknąć choć trochę dla siebie z Nowego Jedwabnego Szlaku.

Kluczowe przejście – Małaszewicze. Ile może stracić Polska?

„Rzeczpospolita” podkreśla rolę przejścia granicznego w Małaszewiczach, gdzie towary są przeładowywane z pociągów szerokotorowych na standardowe. Tymczasem jego znaczenie spada – w 2019 roku jego udział w przeładunkach wynosił 90 proc., a według danych z połowy 2021 – już tylko 68 proc. W Małaszewiczach zaplanowano rozbudowę hubu przeładunkowego, która będzie kosztować blisko 3 mld zł, ale nawet poprawa efektywności może nie być wystarczająca w świetle zapowiedzi Mińska.

Ewentualne zamknięcie granicy z Białorusią oznaczałoby dla Polski utratę około 1,6 mld wpływów – opisuje „Rz”, zaznaczając, że to szacunki powstałe na podstawie danych z 2020 roku.

Czytaj też:
„Kierowcę zatrudnię od zaraz”. Czy będzie u nas jak w Wielkiej Brytanii?

Źródło: Rzeczpospolita
 15

Czytaj także