Polska firma gigantem na europejskim rynku

Polska firma gigantem na europejskim rynku

Robert Samczyk, dyrektor zarządzający MS INDUSTRY
Robert Samczyk, dyrektor zarządzający MS INDUSTRY Źródło: Materiały prasowe
MS INDUSTRY to ekspert w dziedzinie relokacji maszyn. Polskiej firmie udało się podbić nie tylko rodzimy, ale i zagraniczny rynek dzięki przemyślanej strategii biznesowej i załodze, składającej się z wysokiej klasy specjalistów. Jak to możliwe, że w czasie pandemii udało się stworzyć firmę, która jest rozpoznawalna w Niemczech, Holandii czy Czechach i jest nagradzana za swoją innowacyjność? O tym opowiada Robert Samczyk, dyrektor zarządzający MS INDUSTRY.

Polscy przedsiębiorcy napotykali liczne trudności w czasie pandemii. Pana firma rozpoczynała w tym czasie działalność i osiągnęła sukces. W jaki sposób udało się to osiągnąć?

Ruszyliśmy w połowie pandemii i początki były niepewne. Zdecydowałem się na rozpoczęcie własnej działalności dlatego, że miałem w swoim otoczeniu osoby, które chciały podjąć się tego wyzwania razem ze mną. Znaliśmy się od lat i ufałem im – to specjaliście w wielu dziedzinach, co bardzo mi pomogło zdobyć się na ten krok. Mieliśmy wiele szczęścia, ponieważ był to bardzo dobry czas dla naszej branży. Przemysł mimo wszystko się rozwijał. Branże: AGD, RTV, tekturnicza czy plastikowa rozwijały się dość dynamiczne, więc czas nam sprzyjał. Nie bez znaczenia był fakt, że mieliśmy już wcześniej rozwiniętą sieć kontaktów, a więc na nasz sukces złożyło się kilka elementów.

Jak jest teraz? Czy udało się przez dwa lata rozwinąć firmę, zwiększyć liczbę pracowników, wprowadzić nowe rozwiązania technologiczne?

Po zaledwie dwóch latach działalności jesteśmy najlepiej wyposażoną firmą w branży, jeśli chodzi o polski rynek, i jedną z nowocześniejszych w Europie. Mamy sprzęt, którego na Starym Kontynencie jest zaledwie kilka sztuk. Mogę wręcz zaryzykować stwierdzenie, że jesteśmy bardziej rozpoznawalną marką za granicą niż w Polsce. Wiele usług świadczymy na rynku niemieckim, holenderskim, belgijskim, czeskim, włoskim.

Lada moment chcemy też nawiązać współpracę z Litwą. Co do pracowników, sukcesywnie zwiększaliśmy zatrudnienie. Dziś pracuje na stałe 30 osób i jestem dumny, że przez ten cały czas epidemii COVID-19 nikt od nas nie odszedł.

Niezwykle trudno przebić się polskim firmom na zachodnich rynkach.

To prawda, ale udało nam się zdobyć już wcześniej renomę w branży. Znaliśmy klientów, z którymi dziś współpracujemy, więc nie musieliśmy zaczynać od zera i budować zaufania. Nasi pracownicy słyną z tego, że działają szybko, sprawnie i przede wszystkim bezpiecznie. Najważniejszym czynnikiem, który wpływa na sukces naszej firmy, są ludzie, którzy z nami pracują. Chociaż wcześniej nawiązałem wiele relacji biznesowych nie udałoby mi się nic zdziałać, gdyby nie moi współpracownicy – doskonały zespół operatorów, mechaników, elektryków. W branży przemysłowej niezwykle cennym czynnikiem jest czas i rzetelność. To powoduje, że klienci do nas wracają.

Ważny jest też dobry klimat w firmie, poczucie wsparcia ze strony przełożonych.

Działamy jak firma rodzinna, jest nam dzięki temu łatwiej utrzymywać dobre, niekorporacyjne relacje z pracownikami. Często mówią, że są dumni z tego, że pracują u nas – sprzęt, na którym pracują, jest na skalę kraju unikatem. Przychodząc do klienta, wjeżdżając nimi do hali, mają satysfakcję, że pracują na maszynach, których żadna inna firma nie posiada. Mówię o żurawiach elektrycznych sterowanych pilotem, suwnica służąca do przemieszczania ładunków o wadze do 1100 ton jest jedna w kraju, a w Europie jest ich zaledwie kilka. W praktyce mogą pracować szybciej i bezpieczniej, co jest o tyle ważne, że praca, jaką wykonują, jest obarczona sporym ryzykiem ewentualnego wypadku. To wszystko wpływa na komfort pracy.

Wasza firma świadczy kompleksowe usługi z zakresu montażu, demontażu, relokacji instalacji linii produkcyjnych w zakładach przemysłowych. Proszę powiedzieć coś więcej na temat wykorzystywanych przez was technologii.

Branża relokacji maszyn to niszowa branża w Polsce, co więcej – w tej niszy znaleźliśmy swoją niszę. Wykonujemy usługi, których konkurencja nie jest w stanie wykonać. Przenosimy maszyny, które są bardzo duże, ciężkie lub można je zmontować na niewielkich powierzchniach. Do tego używamy specjalistycznego sprzętu. Praktycznie ¾ sprzętu, który posiadamy, jest w pełni elektryczne, zdalnie sterowane. Idziemy z duchem czasu i ekologii.

Zakup specjalistycznego sprzętu i wykorzystywanie nowoczesnych technologii z reguły wymaga ogromnych nakładów finansowych. Jak udało się pozyskać kapitał na zakup wspomnianych przez pana maszyn, o których konkurencyjne firmy w Polsce mogłyby jedynie zamarzyć?

Pierwsze kontrakty, które przyniosły nam zastrzyk finansowy, zawieraliśmy w Niemczech. Zarobione pieniądze od razu zainwestowaliśmy w sprzęt. Przez półtora roku nie wydawaliśmy żadnych pieniędzy na inne cele. To przyniosło efekt. Dzięki temu, że oparliśmy nasz model biznesowy na usługach, które są skomplikowane i trudno dostępne na rynku – wiele zyskaliśmy. Większość firm nie chce kupować drogiego sprzętu, my zaryzykowaliśmy. Nie chcieliśmy inwestować w stare i używane maszyny, ponieważ to pozorna oszczędność. Na dłuższą metę to po prostu mija się z celem i nie przynosi korzyści.

Tu warto nadmienić, że nie jesteśmy firmą, która wynajmuje sprzęt do konkretnych usług, tylko świadczymy usługi za pośrednictwem własnego sprzętu. To różnica, ponieważ marża i końcowy zysk są zupełnie inne. Poza tym, jak już mówiłem, ogromną rolę odgrywa nasz zespół – dzięki temu, że większość pracy udaje im się wykonać przed czasem, można wcześniej wykonać kolejną usługę, co finalnie przekłada się na zwiększenie zysku. My z kolei możemy się za to odwdzięczyć w postaci premii czy też elastycznej współpracy – pracownicy mają dowolność w konfigurowaniu i wyborze sprzętu, na którym pracują – zarówno jeśli chodzi o elektronarzędzia, jak i sprzęt hydrauliczny czy maszyny do relokacji.

Renoma przekłada się na nagrody i wyróżnienia jakie otrzymujecie na rynku?

Jesteśmy wyróżniani za innowacyjność, konkurencyjność, zarządzanie. Dostaliśmy też nagrodę za debiut roku. Ogromnie się cieszymy z naszej unikatowości na rynku. Ostatnio jeden z dyrektorów pewnej firmy holenderskiej powiedział mi, że jesteśmy ewenementem na skalę europejską. Może trudno w to uwierzyć, ale firmy, które są po 20 lat na rynku, nie są nawet na zbliżonym poziomie, jeśli chodzi o sprzęt, usługi, fachowców jak my, po zaledwie 2,5 roku.

Jakie wyzwania stoją przed MS INDUSTRY?

Nie spodziewałem się, że zajdziemy tak daleko w tak krótkim czasie. Dziesięcioletni plan, jaki stworzyłem, początkowo nie zakładał tego, co udało nam się osiągnąć po niespełna trzech latach obecności na rynku. Obecnie toczymy rozmowy z dużym niemieckim producentem maszyn w sprawie wyłączności montowania ich urządzeń w całej Europie. W planach mamy zakup nowoczesnych sprzętów, których w Polsce jeszcze nie ma. To pozwoli nam ponownie wyprzedzić konkurencję o kilka kroków.

Artykuł został opublikowany w 45/2022 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także