Miejsce parkingowe droższe niż kiedyś kawalerka. A i tak chętnych nie brakuje

Miejsce parkingowe droższe niż kiedyś kawalerka. A i tak chętnych nie brakuje

Miejsca parkingowe w Warszawie
Miejsca parkingowe w Warszawie Źródło: Shutterstock / PaulSat
Miejsce parkingowe coraz częściej kupowane jest nie dla auta, ale jako inwestycja.

Rynek nieruchomości znalazł właśnie nowego bohatera drugiego planu. Zaledwie kilkanaście lat temu miejsce parkingowe, bo o nim mowa, było po prostu dodatkiem do mieszkania. Dziś coraz częściej zaczyna żyć własnym rynkowym życiem – ma własną cenę, własną strategię sprzedaży i coraz częściej własnych inwestorów.

Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl, w największych miastach parking potrafi kosztować tyle ile jeszcze dekadę temu płaciliśmy za małą kawalerkę, a część kupujących traktuje go już jako sposób na zarabianie.

Parking już nie „gratis do mieszkania”

Jeszcze niedawno miejsce postojowe było czymś, o co pytało się na końcu rozmowy z deweloperem. Dziś bywa osobnym produktem inwestycyjnym, a czasem nawet samodzielną nieruchomością z własną księgą wieczystą.

Nie każde miejsce ma jednak taki status. W części inwestycji nabywcy kupują jedynie udział w hali garażowej, co później wpływa m.in. na możliwość odsprzedaży lub wynajmu.

– W praktyce daje to właścicielowi dużą elastyczność: miejsce można sprzedać niezależnie od mieszkania, wynająć lub zatrzymać jako osobne aktywo. W skrajnych przypadkach zaczyna ono funkcjonować podobnie jak niewielka nieruchomość inwestycyjna – mówi Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Coraz częściej pojawia się więc trzecie podejście do parkingu. Dla jednych to konieczność, dla innych zbędny wydatek, ale dla rosnącej grupy kupujących – po prostu inwestycja.

Nawet 350 tys. zł za jedno miejsce parkingowe?

Ceny miejsc postojowych od dawna przestały być symboliczne. Jak informuje portal RynekPierwotny.pl, w największych miastach Polski typowy przedział dla miejsc w garażach podziemnych wynosi dziś od około 40 do 90 tys. zł.

Na obrzeżach miast można jeszcze znaleźć oferty bliżej dolnych widełek, ale w lepszych lokalizacjach ceny szybko rosną. W centralnych częściach Warszawy czy Krakowa stanowiska parkingowe w apartamentowcach osiągają nawet 250–350 tys. zł.

Znacznie tańsze pozostają miejsca naziemne:

  • na obrzeżach kosztują od około 15 tys. zł,
  • w większości inwestycji mieszczą się w przedziale 20–30 tys. zł,
  • w miejscach z dużym problemem parkowania dochodzą do 40 tys. zł.

W praktyce oznacza to, że miejsce parkingowe coraz częściej kosztuje tyle, co kilka metrów mieszkania.

Deweloperzy grają parkingami jak promocją

Choć ceny potrafią robić wrażenie, parkingi stały się też jednym z ulubionych narzędzi sprzedażowych deweloperów.

– Nominalnie to zwykle kilka procent wartości mieszkania, ale w praktyce to jeden z najłatwiejszych elementów do „ustawienia” w procesie sprzedaży – wyjaśnia Jarosław Jędrzyński.

Ekspert wskazuje, że obniżenie ceny miejsca postojowego często łatwiej ukryć w marży mieszkania. Dlatego właśnie parkingi regularnie pojawiają się w promocjach.

– W efekcie kupujący często mogą liczyć na negocjacje. Na wczesnym etapie sprzedaży rabaty są raczej symboliczne, ale w końcówce inwestycji potrafią sięgać nawet kilkudziesięciu procent. Zdarzają się też przypadki sprzedaży „w pakiecie” lub promocji, w których miejsce parkingowe oferowane jest za ułamek ceny, a nawet jako bonus do mieszkania – mówi ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Co ciekawe, sami deweloperzy często sprzedają parkingi poniżej kosztów budowy.

Czytaj też:
Polacy masowo kupują domy w Hiszpanii. „Szukają bezpiecznej przystani”

Miejsce parkingowe ma zarabiać

Rosnące ceny sprawiły, że część kupujących zaczęła traktować miejsca postojowe jak inwestycję pod wynajem. Szczególnie tam, gdzie parkowanie na ulicy graniczy z cudem.

– W dobrych lokalizacjach – zwłaszcza tam, gdzie występuje deficyt miejsc parkingowych i obowiązują strefy płatnego parkowania – takie inwestycje mogą generować stabilny, choć umiarkowany dochód – mówi Jędrzyński.

Największy potencjał mają:

  • centra dużych miast,
  • gęsto zabudowane osiedla,
  • okolice objęte strefami płatnego parkowania.
Przy miejscu wartym około 60 tys. zł miesięczny czynsz może wynosić mniej więcej 300–600 zł. Po odliczeniu podatków i opłat administracyjnych realny zysk jest jednak wyraźnie niższy.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl oceniają, że stopa zwrotu z wynajmu miejsca parkingowego wynosi zwykle około 5–7 proc. rocznie. Jednak nie każda lokalizacja daje szansę na sukces.

– Najgorsze warunki występują tam, gdzie parkowanie nie stanowi realnego problemu. Dotyczy to zwłaszcza peryferyjnych osiedli dobrze skomunikowanych, ale z dużą dostępnością miejsc naziemnych. Jeśli na jedno mieszkanie przypada więcej niż jedno miejsce parkingowe, a mieszkańcy bez trudu znajdują miejsce „pod blokiem”, potencjał wynajmu drastycznie spada – mówi Jędrzyński.

Rynek miejsc postojowych coraz wyraźniej pokazuje, że parking przestał być dodatkiem do mieszkania. Dziś coraz częściej staje się osobnym biznesem.

Czytaj też:
Już nie Dubaj. Tutaj warto zainwestować w nieruchomości

Źródło: WPROST.pl / RynekPierwotny.pl