Koniec spekulacji. Pilot An-225 „Mrija” o stanie samolotu. Wspomniał też o Polsce

Koniec spekulacji. Pilot An-225 „Mrija” o stanie samolotu. Wspomniał też o Polsce

An-225 „Mrija” na lotnisku w Rzeszowie
An-225 „Mrija” na lotnisku w Rzeszowie Źródło: Newspix.pl / Maciej Goclon
Kapitan Dmitrij Antonow był ostatnią osobą, która usiadła za sterami An-225 „Mrija”. 5 lutego wrócił on z lotu do Danii. Jak przyznaje, długo nie mógł uwierzyć w to, co zobaczył w hangarze w Hostomelu, gdzie przechowywana była maszyna.

Z Dmitrijem Antonowem, szefem jednej z trzech załóg, które latały na pokładzie An-225 rozmawiał portal Voice of America, a fragmenty wypowiedzi zacytowała agencja UNIAN. Niestety potwierdziły się najczarniejsze scenariusze. Ukraińska „Mrija” nie zostanie odbudowana. Jest jednak szansa, że na niebie zobaczymy „siostrę Mriji”.

An-225 „Mrija” doszczętnie zniszczony. Pilot do końca nie mógł w to uwierzyć

Dmitrij Antonow za sterami ukraińskiego „Marzenia” spędził ponad 1500 godzin. Podróżował po całym świecie, gdzie największy i najcięższy samolot świata zawsze witany był przez tłumy fanów lotnictwa. Pilot w wywiadzie wspomniał wizytę na lotnisku w Rzeszowie. W pamięci zapadł mu moment, kiedy skrzydła „Mriji” przecięły chmury, a za nimi widoczny był tłum obserwatorów, którzy podziwiali maszynę.

Nie trudno więc dziwić się, że pilot do końca nie mógł uwierzyć, że Rosjanie doszczętnie zniszczyli ten wyjątkowy samolot. Antonow przyznał, że widział zdjęcia satelitarne, a także pierwsze fotografie zniszczonego lotniska i samolotu. Do końca jednak nie chciał uwierzyć, że już nigdy nie usiądzie za sterami An-225. „Powiedziałem sobie i wszystkim innym, że dopóki nie zobaczę tego na własne oczy, nie uwierzę” – mówił w wywiadzie.

Skala zniszczeń okazała się jednak ogromna. „Prawie połowa samolotu została całkowicie zniszczona. Główna część, gdzie mieszkali piloci, gdzie my mieszkaliśmy, gdzie spędzaliśmy cały czas, nasza kabina pilotów – wszystko jest zniszczone. Jedno skrzydło i drugie, też już widzę, struktury zasilania, które są głównymi częściami, są najprawdopodobniej uszkodzone przez temperaturę. Ani lewe półskrzydło, ani prawe półskrzydło nie mogą być używane” – wyliczał w wywiadzie.

Antonow potwierdził również to, co od kilku tygodni powtarzali eksperci lotnictwa, An-225 nie zostanie odbudowany. Uniemożliwia to jego obecny stan. Na niebie może pojawić się jednak „siostra Mriji”, której budowa rozpoczęła się już jakiś czas temu.

„Siostra Mriji” będzie symbolem nie tylko dla Ukrainy, ale i dla świata

Jak Mówi Antonow, zarys nowego An-225 jest już gotowy. Brakuje jednak całej reszty. „Potrzebujemy elektroniki i pozostałych wnętrzności. Mówi się o kwotach od 800 milionów do 3 miliardów dolarów, ale ta kwota, jak sami rozumiecie, jest bardzo duża i przy tak dużej różnicy w wycenie mówi tylko jedno: że nikt jej jeszcze tak naprawdę nie wycenił” – podkreślił pilot.

Antonow nie ma jednak wątpliwości, że odbudowa będzie bardzo trudna. Najważniejszą kwestią są finanse, ponieważ projekt nie zwróci się prędko. „Myślę, że prawdopodobnie na początkowym etapie „Mriya” nie będzie tworzona jako projekt komercyjny, ale właśnie jako symbol i to symbol nie tylko Ukrainy, ale jest to symbol całego świata. Symbol zwycięstwa” – podsumował Antonow.

Czytaj też:
„Mrija” mogła odlecieć, nim zniszczyli ją Rosjanie? Antonow nie chce rozmawiać

Opracowała:
Źródło: Voice of America/UNIAN