W 1900 roku Ludwig Hatschek złożył wniosek patentowy dla nowego materiału, złożonego z mieszaniny cementu portlandzkiego i włókien azbestowych. Materiał ten był wynikiem jego długotrwałych poszukiwań i eksperymentów. Ognioodporny i wytrzymały w niskich temperaturach, do tego lekki i elastyczny, nowy materiał nadawał się perfekcyjnie przede wszystkim do pokryć dachowych, nie obciążając konstrukcji, a jednocześnie mając wszelkie zalety konkurencyjnych materiałów. A właściwie: nie mający konkurencji. Hatschek nazwał swoje odkrycie „eternitem”, od łacińskiego słowa „aeternus”, czyli wieczny.
Tak rozpoczęła się trwająca kilkadziesiąt lat kariera jednej z najbardziej śmiercionośnych innowacji w historii. Eternit kładziono przede wszystkim na dachy, ale też wykonywano z niego rury, izolację przeciwpożarową, rynny, parapety, płyty ścian pomieszczeń narażonych na wilgoć. Oprócz tego, że był wieczny – czyli w zasadzie niezniszczalny – był też tani w produkcji, co otworzyło na niego globalny rynek budowlany. Dla tego ostatniego, opartego w dużej mierze na drewnie, w kontekście ogromnych pożarów trawiących powiększające się aglomeracje miejskie, eternit stanowił idealne wyjście.
Chociaż już w 1924 r. opisano medycznie po raz pierwszy pylicę azbestową, będącą wynikiem wystawienia na działanie włókien azbestu, i w kolejnych latach rozpoznawano związek azbestozy z innymi chorobami płuc, to kariera eternitu trwała w najlepsze. A właściwie jej rozkwit dopiero miał się rozpocząć: po drugiej wojnie światowej, w zniszczonej działaniami wojennymi Europie. Producenci azbestu, tacy jak brytyjski Turner&Newall i amerykański Johns Manville, chociaż doskonale znali ryzyko związane ze stosowaniem tego materiału w budownictwie, przez wiele lat skutecznie uciszali wszelkie próby regulacji i ograniczenia budowania za pomocą eternitu.
Szkodliwe innowacje
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
