Sąd rozprawił się z bankową fikcją. „Niby-potrącenia” pod ostrzałem

Sąd rozprawił się z bankową fikcją. „Niby-potrącenia” pod ostrzałem

Sędzia
Sędzia Źródło: Shutterstock / PawelKacperek
Jedno sądowe pouczenie wywołało większe poruszenie niż niejeden wyrok. Sędzia otwarcie zakwestionował stosowaną przez banki praktykę składania „niby-oświadczeń”, jednocześnie pokazując problem, który może nabrać szczególnego znaczenia po wejściu w życie nowej ustawy frankowej. Stawką są nie tylko zasady procesu, ale także tysiące złotych kosztów.

Do naszej kancelarii wpłynęło ostatnio pismo jednego z sądów okręgowych. Z pozoru nic rewolucyjnego. Ot, wyznaczenie terminu rozprawy w sprawie frankowej. Jednak treść szablonu pouczenia powoduje, że człowieka bierze ochota, aby wydrukować ten dokument i oprawić w ramki. Sąd dał wyraz swoim poglądom na pewne procesowe działania banków w bardzo dobitny sposób. Frustracja sędziego wyrażona w zabawnych słowach obnaża jednak pewną ułomność procesów frankowych pod rządami dopiero co wchodzącej w życie nowej ustawy. Ułomność, która może mieć wymiar monetarny.

„NIBY-OŚWIADCZENIA” banków

Źródło: Wprost