Absolutny rekord cen ropy

Absolutny rekord cen ropy

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. Photos.com 
Na amerykańskim rynku akcji nastąpiła silna bessa, pod wpływem serii złych wiadomości o dużych spółkach, głównie sektora finansowego i samochodowego, a przede wszystkim pod wpływem skoku ceny ropy, która po raz pierwszy w dziejach przekroczyła granicę 140 dol. za baryłkę.

Wszystkie trzy główne amerykańskie wskaźniki giełdowe spadły w czwartek o ok. 3 procent lub więcej. Wskaźnik największych spółek Dow Jones, uważany za najważniejszy na świecie barometr koniunktury rynkowej, stracił prawie 360 pkt, to jest 3,01 proc., schodząc do poziomu najniższego od prawie dwóch lat, wskaźnik rynku technologicznego Nasdaq spadł o 3,33 proc., a S&P 500 o 2,94 proc.

Na pogorszenie nastrojów inwestorów wpłynęły złe oceny analityków pod adresem samochodowego giganta General Motors. Obniżyły one notowania akcji tej wchodzącej do trzydziestki wskaźnika Dow Jones spółki do poziomu najniższego od ponad 30 lat.

Z kolei akcje giganta numer jeden sektora finansowego Citigroup oraz innego wielkiego banku Merrill Lynch poszły ostro w dół po przesunięciu przez analityków firmy Goldman Sachs ich rekomendacji na pozycje "sprzedaj".

W sektorze technologicznym z kolei nastroje popsuły kiepskie prognozy rozwojowe dwóch ważnych spółek tej branży Oracle i Research In Motion.

Na rynku ropy padły dwa rekordy. W trakcie sesji na nowojorskiej giełdzie surowcowej NYMEX wskaźnikowa cena krajowej ropy WTI przeszła po raz pierwszy w dziejach 140 dol. i doszła do 140,39 dol. za baryłkę, co jest rekordem absolutnym. Potem notowania nieco opadły i zamknęły się na poziomie 139,64 dol., co jest nowym rekordem zamknięcia.

Główne bezpośrednie przyczyny dalszego ciągu naftowej hossy, to zapowiedzi ograniczenia wydobycia przez Libię oraz wypowiedź przewodniczącego OPEC Chakiba Chelila w telewizji francuskiej, zapowiadająca wzrost cen ropy tego lata do poziomu 150 - 170 dol. za baryłkę. Dodatkowym czynnikiem podbijającym ceny ropy było słabnięcie kursu dolara, w którym wyrażane są one na całym świecie.

Złe wiadomości przeważyły nad informacjami o lekkim drgnięciu na wtórnym rynku domów mieszkalnych w USA, a także nad pozytywnymi dla rynku przewidywaniami, że w środę Rezerwa Federalna (Fed), czyli bank centralny USA, pozostawi stopy procentowe na niezmienionym poziomie.

Dow Jones zamknął się w czwartek na poziomie 11453,42 pkt, niższym o 358,41 pkt, czyli o 3,03 proc. Jest to najniższe zamknięcie tego wskaźnika od 11 września 2006 r.

Szersze wskaźniki też potężnie spadły, ale nie pokonały najniższych poziomów osiągniętych w połowie marca. Standard and Poor's 500 obniżył się o 38,82 pkt, czyli o 2,94 proc, do poziomu 1283,15 pkt, a Nasdaq zjechał o 79,89 pkt, czyli o 3,33 proc. w dół, do poziomu 2321,37 pkt.

ab, pap