Polskie zagłębie piractwa

Polskie zagłębie piractwa

Dodano:   /  Zmieniono: 
W ubiegłym roku, po raz pierwszy od siedmiu lat, wzrosło w Polsce piractwo oprogramowania komputerowego.
"Na świecie stopa piractwa obniżyła się w 2002 r. o 1 proc., w  Europie Zachodniej zmalała o 2 proc." - poinformował rzecznik Business Software Alliance (BSA) Bartłomiej Witucki. Tymczasem w Polsce piractwo dotyczące oprogramowań komputerowych, choć niewiele, ale wzrosło. Obecnie 58 proc. sprzedawanych w Polsce programów jest nielegalnych.

Zdaniem Wituckiego składa się na to ogólna sytuacja gospodarcza, nieuczciwa dystrybucja sprzętu komputerowego, rozwój internetu i  wzrost liczby jego użytkowników, słaba świadomość społeczna i  wciąż nierozwiązany problem stadionu XX-lecia i podobnych mu targowisk.

Do tego dochodzi powolność działania wymiaru sprawiedliwości, przez co wielu użytkowników nielegalnych programów komputerowych ma poczucie bezkarności.

Zdaniem przedstawicieli BSA wejście Polski do UE powinno zmienić na korzyść sytuację twórców i dystrybutorów programów komputerowych. "Przede wszystkim liczymy na uszczelnienie wschodniej granicy, która teraz jest głównym kanałem przerzutu nielegalnego oprogramowania" - powiedział Witucki.

Akcesja do UE powinna również pomóc w rozwiązaniu problemu stołecznego stadionu XX-lecia i innych podobnych targowisk, na  których sprzedaje się miliony płyt z nielegalnymi programami.

"Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego władze tolerują istnienie takich miejsc" - powiedział prawnik reprezentujący firmy komputerowe Mikołaj Sowiński. Jego zdaniem szczególną bolączką takich firm jest niska efektywność sądów, szczególnie sądów warszawskich.

Zdaniem przedstawicieli firm komputerowych walka z piractwem na  całym świecie jest zadaniem bardzo trudnym. Stopa piractwa w USA -  kraju, który najlepiej radzi sobie z tym problemem - wynosi 23 proc., w krajach UE 35 proc. W Wietnamie, gdzie jest ona najwyższa na świecie, wynosiła w 2002 r. 95 proc.

sg, pap