Wyższa składka zdrowotna dla niezaszczepionych lub ograniczenia jak we Francji? Delikatne zachęty przestały działać

Wyższa składka zdrowotna dla niezaszczepionych lub ograniczenia jak we Francji? Delikatne zachęty przestały działać

Szczepienie, zdjęcie ilustracyjne
Szczepienie, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / Fotokon
Podejmowane przez rząd działania mające promować szczepienia są nieskuteczne. Ani loteria, ani akcje billboardowe nie przekonują nieprzekonanych. Niektórzy twierdza że czas już, wzorem Francji, odejść od zachęcania i postawić sprawę jasno: nie szczepisz się, więc nie masz wstępu do niektórych miejsc.

Najpierw były apele, później akcje billboardowe i reklamy z Cezarym Pazurą. Na niewiele się to zdało: na początku czerwca tempo szczepień spadło. Wymyślono więc kolejną kampanię promocyjną, do której zaproszono sportowców, popularnych artystów, a z myślą o najmłodszej grupie odbiorców – również influencerów.

Kampania #SzczepimySię, na którą rząd tylko przez dwa miesiące wyłożył 25 mln zł, nie spełniła stawianych przed nią celów. Serwis „Wirtualne Media” poprosił specjalistów od marketingu i reklamy o recenzję kampanii. Eksperci wytknęli autorom kampanii szereg błędów, z których głównym jest to, że zamiast konfrontować się z najczęściej podnoszonymi powodami, dla których Polacy nie chcą się szczepić, kampania bazuje na ogólnych hasłach.

Ta kampania nie wykorzystuje społecznego dowodu słuszności, popartego konkretnymi nazwiskami. Ona mówi #szczepimysię. Problem szczepienia spłyca do instagramowego hasztagu, który nie jest apelem, a jedynie jednym z wielu hasztagów w social mediach – powiedział Paweł Janas z agencji GoldenSubmarine.

Polacy nie zaszczepili się z myślą o nagrodach

Skoro więc kampanie nie przekonały Polaków, to może obietnica możliwości wygrania nagród w zamian za zaszczepienie się? Według danych Totalizatora Sportowego do Loterii Narodowego Programu Szczepień przystąpiło do tej pory blisko 2,5 mln – czyli większość zaszczepionych nie pofatygowała się, by zarejestrować się do loterii. Najwyraźniej więc możliwość wygrania nagród nie byłą czynnikiem, który motywował ich do zaszczepienia się.

Dla niezdecydowanych największą zachętę stanowiły ułatwienia przy wyjeździe za granicę. Wiele krajów wymaga od wjeżdżających poświadczenia zaszczepienia, w przeciwnym razie turyści muszą przedłożyć negatywny wynik testu lub poddać się kwarantannie. Zasady nieustannie się zmieniają; na przykład Malta zapowiedziała, że nie wpuści osób niezaszczepionych. Później jednak poluzowała zasady i teraz niezaszczepieni mogą przekroczyć granicę, ale obowiązkowo kierowani są na kilkudniową kwarantannę w wyznaczonym hotelu. Koszty pobytu w nim ponoszą we własnym zakresie.

Szczepionkowy rachunek korzyści

Wniosek jest prosty: niektórzy szczepią się nie dlatego, że wierzą w skuteczność szczepionek, ale dlatego, że im się to opłaca. A skoro tak, to może zamiast zachęcać akcjami plakatowymi i wydawać setki tysięcy złotych na nagrody, lepiej nałożyć na niezaszczepionych dodatkowe ograniczenia? Tę logikę zastosowała Francja. Jej prezydent ogłosił przed kilkoma dniami, że osoby niezaszczepione nie będą miały wstępu do wielu obiektów publicznych: kin, teatrów, galerii handlowych, nie wsiądą również do pociągu. Efekt? W ciągu dwóch dni od ogłoszenia nowych obostrzeń na szczepienie zapisało się 2,5 mln osób, a licznik rośnie.

Parę dni temu pisaliśmy o tym, że Federacja Przedsiębiorców Polskich chce wprowadzić pewne ograniczenia dla niezaszczepionych. Jednym z nich będzie wskazanie miejsc, do których takie osoby nie będą miały wstępu.

Inny pomysł ma poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Jarosław Rzepa. Proponuje on podniesienie składki zdrowotnej dla osób, które odmówiły zaszczepienia się, choć nie ma ku temu medycznych przeciwwskazań. W piątek zaapelował też do kolegów z Sejmu o ogólnoparlamentarną dyskusję o sposobach na zwiększenie liczby szczepień przeciw Covid-19. Poseł uważa ponadto, że kampania promująca szczepienia powinna opierać się na doświadczeniach młodych osób, które myślały, że przechorują Covid-19 spokojnie i bez konsekwencji, po czym okazało się, że ich silne, wydawałoby się, organizmy, poważnie ucierpiały w starciu z koronawirusem.

Rządzący muszą dawać przykład obywatelom

Jego partyjny kolega Miłosz Motyka jest zdania, że przykład powinien iść z góry, wobec czego politycy powinni w pierwszej kolejności przyswoić wiedzę o szczepionkach, by nie podważać naukowych osiągnięć swoimi nieodpowiedzialnymi słowami. Miał na myśli między innymi zachowanie posłów Anny Siarkowskiej (PiS) i Janusza Kowalskiego (Solidarna Polska), którzy pojechali do Domu dla Dzieci w Nowym Dworze Gdańskim, by przeprowadzić interwencję poselską. Politycy uznali, że przebywające w placówce dzieci są przymusowo szczepione. Dyrektor placówki zapewnia, że o żadnym przymusie nie było mowy, a interwencję przedstawiła jako najście.

„B ył natarczywy, nękał pracowniczki biura telefonami, żądał kontaktu ze mną, mimo tego, że poinformowały posła, że nie ma mnie na miejscu i przekażą mi jego numer telefonu. Byłam tego dnia w sądzie, bo tego wymaga moja praca. Nie mogłam oddzwonić od razu” – mówi OKO.press dyrektorka Domu Dziecka w Nowym Dworze Aleksandra Krefta.

Swoje pojawienie się w Domu dla Dzieci na żywo relacjonowali w internecie. Słowa o przymusowym szczepieniu i naruszaniu praw dzieci mogły wywołać obawy u niezdecydowanych i z pewno nie przysłużyły się promocji szczepień wśród młodzieży.

Premier nie wstawił się za Rzecznikiem Praw Dziecka

Lekarzy wprawiły w konsternację również słowa Rzecznika Praw Dziecka, który w trakcie transmitowanej w internecie dyskusji na temat szczepienia dzieci przeciw Covid-19 zadał uczestniczącym w niej naukowcom następujące pytanie: "Czy jest prawnie dopuszczalne eksperymentowanie z udziałem dzieci, bo de facto jesteśmy w fazie eksperymentu?".

Natychmiast zareagował obecny na łączach prof. Andrzej Horban. „- Jesteśmy po trzeciej fazie badań klinicznych. To, co mamy, jest udowodnione pod względem skuteczności i bezpieczeństwa” – powiedział.

Od słów Pawlaka zdystansował się premier Mateusz Morawiecki.

- Wśród wielu głosów padają także również bardzo radykalne, ale absolutnie nie jest to głos naszego rządu, nie jest to głos naszego obozu politycznego; jest to prywatna opinia pana, który pełni dzisiaj ważną funkcję – powiedział szef rządu. – Ja się z tymi słowami zdecydowanie nie zgadzam i rząd PiS się z tymi słowami nie zgadza.

Czytaj też:
Nieoficjalnie: Rząd nie wprowadzi ograniczeń dla niezaszczepionych jak we Francji. „Boimy się zamieszek”

Źródło: WPROST.pl
 1

Czytaj także