Półtora roku od zatrzymania Henryka K., byłego prezesa zakładów mięsnych. Co z ekstradycją?

Półtora roku od zatrzymania Henryka K., byłego prezesa zakładów mięsnych. Co z ekstradycją?

ZM Henryk Kania
ZM Henryk Kania Źródło: Newspix.pl / P.Dziurman / 400mm.pl
Henryk K., były prezes Zakładów Mięsnych Henryk Kania, nadal czeka na ekstradycję z Argentyny do Polski. Jest podejrzany o działanie na szkodę wierzycieli i skarbu państwa poprzez wystawianie pustych faktur wyłudzanie podatku VAT.

W czerwcu 2020 roku Sąd Rejonowy w Katowicach orzekł upadłość Zakładów Mięsnych Henryk Kania, znanego producenta wędlin. Za cenę 100 mln zł netto część aktywów przejął Cedrob, wiodący producent drobiu i znaczący producent trzody chlewnej, więc pracownicy nie stracili zatrudnienia. Nie oznacza to, że całkowicie zakończyła się historia ZM Henryk Kania, które w szczytowym momencie – w 2013 roku – wyceniane były na ponad 500 mln zł. Przed obliczem sądu nie stanął jeszcze były prezes firmy.

25 lat historii firmy ze Śląska

Zakłady Mięsne Henryk Kania istniały przez ponad 25 lat. Początkowo była to firma rodzinna, która z czasem rozrosła się do prężnej sieci zakładów przetwórstwa mięsnego, a jej produkty dostępne były w sklepach w całej Polsce, zajmowały także eksponowane miejsce w dyskontach. W pewnym momencie zakłady były nawet trzecim największym graczem na rynku wędliniarskim w Polsce.

Dobra passa skończyła się około 2018 roku. Rok 2019 stał pod znakiem ogromnych strat. W tym samym roku prokuratura ustaliła, że zakłady były fabryką tzw. pustych faktur VAT. W sumie „wyprodukowano” tam ok. 5,5 tysiąca takich faktur o łącznej wartości 740 mln zł, m.in. na sprzedaż i dostawy mięsa, które nigdy się nie odbyły. Firmie zarzucono wyłudzenie zwrotu podatku VAT na kwotę blisko 28 mln zł. Zarząd spółki miał też narazić Skarb Państwa na straty ponad 40 mln zł w latach 2016-2019 z tytułu podatku VAT.

Prezes oskarżał innych o próbę zniszczenia firmy

Prezes spółki i główny akcjonariusz Henryk K. (syn założyciela zakładów) zaprzeczał, by miał cokolwiek wspólnego z oszustwami. Insynuował, że ktoś próbuje go zniszczyć „Jeżeli można mówić o aferze dotyczącej ZM Henryk Kania, to jest to afera, której celem jest zniszczenie Henryka Kani i przejęcie spółki za małą część jej wartości” – powiedział w rozmowie z serwisem Business Insider w 2019 roku.

W marcu 2019 roku prokuratura regionalna wystawiła za Henrykiem K. list gończy. W międzyczasie, w czerwcu 2019 roku, Zakłady Mięsne Henryk Kania utraciły płynność finansową i znalazły się w przyspieszonym postępowaniu układowym. Do spłaty miały 833 mln zł zobowiązań, na co złożyły się wierzytelności wobec banków, dostawców i zobowiązania z tytułu obligacji.

Henryka K. nie udało się namierzyć przez kilka miesięcy. Mówiło się, że przebywa w Stanach Zjednoczonych lub na Karaibach, ale ostatecznie pod koniec 2020 roku został zatrzymany na lotnisku w Argentynie. Niezwłocznie odpowiednie polskie instytucje skierowały wniosek o ekstradycję podejrzanego do Polski. Serwis Portal Spożywczy ustalił, że choć od tamtej chwili upłynęło prawie półtora roku, procedura ekstradycji jest w toku. „Z uwagi na dobro postępowania przygotowawczego oraz wykonywane i planowane czynności procesowe, na obecnym etapie nie udzielamy bliższych informacji, co do przedmiotu i zakresu prowadzonego śledztwa” – napisała prokuratura w odpowiedzi na pytania dziennikarzy.

Czytaj też:
Koniec telenoweli pod tytułem „ZM Henryk Kania”. Sąd potwierdził upadłość

Opracowała:
Źródło: Wprost / Portal Spożywczy
 0

Czytaj także