Przepracował tysiąc godzin bez wynagrodzenia. Firma przekonywała, że sam był sobie winien

Przepracował tysiąc godzin bez wynagrodzenia. Firma przekonywała, że sam był sobie winien

Stacja benzynowa
Stacja benzynowa
W latach 2017-2019 kierownik stacji paliw przepracował nieodpłatnie tysiąc godzin. Przed sądem udowodnił, że zrobił wszystko, by zatrudnić brakujący personel. Były pracodawca wypłaci mu 50 tys. zł zaległego wynagrodzenia.

Były kierownik stacji paliw pozwał pracodawcę o zapłatę wynagrodzenia za tysiąc nadgodzin. Zdarzało się, że miesięcznie mężczyzna przepracowywał nieodpłatnie nawet 70 godzin. Lokalny serwis nowości.com.pl nie informuje, o jaką sieć stacji chodzi, a jedynie że zlokalizowana jest ona w miasteczku niedaleko Torunia i że przez dłuższy czas należała do wielkiego, europejskiego koncernu paliwowego, po czym została przejęta przez lokalną spółkę hotelową. I właśnie po przejęciu przez lokalnych przedsiębiorców zaczęły się kłopoty.

Kierownik miał związane ręce

Można by pomyśleć, że jeśli ktoś jest kierownikiem, to nie musi się nikomu tłumaczyć i po ośmiu godzinach może wyjść do domu. W przypadku powoda było inaczej: brakowało personelu, więc musiał wykonywać dodatkowe obowiązki, by stacja mogła funkcjonować. Powód uwiarygodnił przed sądem, że zgłaszał pracodawcy braki kadrowe, ale ten nie był skłonny zwiększyć zatrudnienia.

Z umowy o pracę wynikało, że jednym z zadań kierownika było utrzymanie ciągłości pracy na stacji. Bez tego nie miał co liczyć na premię – a system wynagradzania był tak skonstruowany, że pensje zasadnicze były niskie i to właśnie premie „ratowały” domowy budżet kierownika. Serwis „Nowości Dziennik Toruński” informuje, że w najlepszych miesiącach kierownik zarabiał 3,9 tys. zł brutto.

Sąd: powód zrobił wszystko, co do niego należało

Pozwany właściciel stacji benzynowej przekonywał w sądzie, że winę za braki kadrowe ponosi pozwany, bo nie umiałzapewnić obsady stanowisk pracy. Nie przekonało to sądu. „Pozwany podał, że winę za taką organizację pracy ponosi powód. Sąd nie podzielił tego stanowiska. Powód mógł jedynie prowadzić rozmowy kwalifikacyjne, co czynił. Na stacji wisiały ogłoszenia w sprawie zatrudnienia. Umów o pracę nie zawierał jednak powód, a zatem niedobory kadrowe nie mogą go obciążać” – napisano w uzasadnieniu.

Sąd Rejonowy w Toruniu przyznał powodowi łącznie ponad 50 tys. zł z odsetkami ustawowymi liczonymi od 2017 roku. Pracodawca musi także ponieść wszystkie koszty postępowania sądowego.

Czytaj też:
Praca na czarno. Przerażające wyniki kontroli

Opracowała:
Źródło: Nowości Dziennik Toruński
 0

Czytaj także