Mieszkaniowe długi Polaków. Najgorzej w jednym regionie

Mieszkaniowe długi Polaków. Najgorzej w jednym regionie

Klatka schodowa
Klatka schodowa Źródło: Shutterstock
Polacy zalegają za czynsz i inne opłaty związane z użytkowaniem mieszkania. Z danych, które podaje KRD wynika, że łączne zadłużenie opiewa na niemal 300 mln zł. Rzeczywiste zobowiązania mogą być jednak znacznie wyższe, a pod względem zaległości prym wiedzie szczególnie jeden region naszego kraju.

Krajowy Rejestr Długów (KRD) informuje, że przeterminowane zobowiązania finansowe Polaków zalegających z czynszem oraz wszelkimi opłatami związanymi z użytkowaniem mieszkania opiewają na 290,8 mln zł. Średnie zadłużenie jednego dłużnika np. z tytułu nieuregulowanych opłat za mieszkanie, wywóz śmieci czy ogrzewanie, to 15,6 tys. zł.

Mieszkaniowe długi Polaków. Gdzie najgorzej?

Najgorzej sytuacji wygląda w województwie śląskim. Dłużników mieszkaniowych jest tam niemal 7 tys., a ich łączne zadłużenie wynosi 133,7 mln zł. Kolejne miejsca w niechlubnym rankingu zajmują województwo opolskie i łódzkie (odpowiednio 45,3 mln zł i 23,2 mln zł).

Największą grupę dłużników mieszkaniowych stanowią osoby w wieku 46-55 lat, których łączne zadłużenie wynosi prawie 72 mln zł. Niewiele mniej, bo prawie po 64,5 mln zł, zalegają sąsiednie grupy wiekowe dłużników (26-35 oraz 56-65 lat). Zadłużenie osób powyżej 65 roku życia wynosi 54,3 mln zł.

Pod względem płci dług rozkłada się niemal równomiernie, z lekką przewagą kobiet (51 proc.). Również ich zadłużenie jest nieco wyższe niż mężczyzn (153,3 mln zł wobec 137,5 mln zł).

Jest o wiele gorzej?

KRD podkreśla, że rzeczywista wartość przeterminowanych zobowiązań mieszkaniowych może być nawet kilkukrotnie wyższa. Zarządcy spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych rzadko jednak wpisują takie zaległości do biur informacji gospodarczej. Dlaczego? Zdaniem ekspertki KRD, przyczyn może być wiele, a jedną z nich jest brak konsekwencji.

– Po pierwsze, zarządcy spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych nie wykorzystują w pełni możliwości dostępnych na rynku rozwiązań windykacyjnych. Ich działania w tym zakresie ograniczają się zazwyczaj do wysyłania wezwań do zapłaty, które dłużnicy po prostu ignorują. Po drugie, wielu zarządców korzysta tylko z narzędzi prewencyjnych oferowanych przez KRD (tj. pieczęcie, plakaty, ulotki), ale nie dopisuje dłużnika, tylko zapewnia, że wkrótce to zrobi. Po trzecie wreszcie, zarządzający nie są konsekwentni w swoich działaniach. Skoro tylko zapewniają, a nie dopisują do rejestru, dłużnicy nie traktują ich poważnie i narzędzia prewencyjne przestają działać – komentuje Katarzyna Mikołajczyk, kierownik zespołu wsparcia i obsługi klienta strategicznego Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Czytaj też:
Drogie „Mieszkanie+”. Rząd zapowiada zwiększenie dopłat
Czytaj też:
Polacy kupują mieszkania w Hiszpanii. Ceny jak w Łodzi