Cuda, cuda ogłaszają...

Cuda, cuda ogłaszają...

Dodano:   /  Zmieniono: 
Michał Kobosko, redaktor naczelny „Bloomberg Businessweek Polska" Archiwum redakcji
Okres powyborczy obfituje w polskiej polityce w zjawiska niemal nadprzyrodzone. A na pewno wyzwala w rządzących cechy, których byśmy się po nich nie spodziewali: determinację, odwagę, szczerość i  kreatywność pisze Michał Kobosko, redaktor naczelny „Bloomberg Businessweek Polska”.

Najpierw znienacka rozkwitła szczerość. Tam, gdzie w kampanii wyborczej używano narracji o zielonej wyspie i odporności na unijne zawirowania, z dnia na dzień pojawiło się wręcz straszenie kataklizmem i recesją. Jego owocem jest projekt budżetu, który ? co szczerze przyznali premier i minister finansów ? i tak jest skazany na nowelizację. Uczciwiej mówi się o emeryturach. Jacek Rostowski w czerwcu 2010: 'Nie widzę konieczności ustawowego podnoszenia wieku emerytalnego'. Rostowski w grudniu 2011: 'Nie jest prawdą, że ludzie nie rozumieją, że jak się dłużej pracuje, to się dostaje wyższe świadczenia. Ale uczenie się tego, że należy dłużej pracować, aby mieć wyższą emeryturę, no, niestety postępuje zbyt powoli'. No, i trzeba jednak zadziałać ustawą. Prace ruszyły z kopyta, choć wedle sondaży 80 proc. Polaków ani myśli dłużej czekać na emeryturę.

Otwartości i odwagi przybyło też na innych odcinkach, w tym dróg i torów. Wcześniej obiecywano nam tajemniczo brzmiącą 'przejezdność' kluczowych autostrad do czerwca, a lobby PKP lansowało szumny-dumny pomysł budowy Kolei Dużych Prędkości z Warszawy do Wrocławia i Poznania. Minister transportu dopiero teraz zamknął temat: autostrady będą już po EURO 2012, a kolej to niech lepiej najpierw zapewni usługi na cywilizowanym poziomie. O polskim 'te-że-we' można myśleć za lat 20.

Nadszedł wreszcie czas kreatywności i determinacji: przez pięć miesięcy polska prezydencja unijna miała wymiar raczej niszowy i podziemny. Polska chata stała z kraja. A tu nagle Radek Sikorski wystąpił w Berlinie z tyleż konkretnym, co kontrowersyjnym planem dla Europy. A potem Donald Tusk zaczął ową Europę (czyli Paryż i Berlin) do roboty zaganiać. Publiczność przecierała oczy ze zdumienia.

Nie mniejsze zaskoczenie wywołała nagła aktywność służb specjalnych. Nie pamiętam, by przed wyborami CBA i ABW z takich rozmachem łapały malwersantów. A tu proszę, najpierw pokazowo aresztowano Gromosława Czempińskiego (generał sam prosi o podawanie nazwiska) i opowiedziano społeczeństwu o wielomilionowych łapówkach, jakie miały 'chodzić' przy prywatyzacjach największych firm. A potem również 'milionowe' łapówki zarzucono wiceprezesowi Orlenu, który nadzorował produkcję w Płocku. Do obu spraw trzeba zachować pewien dystans. Ile to już razy głośne aresztowania kończyły się brakiem dowodów i odszkodowaniami dla bohaterów... Ciekawa jest jednak sama aktywność służb wobec białych kołnierzyków. Idą spore zmiany, także we władzach spółek Skarbu Państwa. Czyżby po wyborach ktoś przełożył wajchę?

+
 0

Czytaj także