Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ: Berlin i Budapeszt, czyli BB+

Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ: Berlin i Budapeszt, czyli BB+

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ Archiwum
Rozwój wypadków w gospodarce węgierskiej wygląda naprawdę źle, co niestety uderza rykoszetem także w Polskę. Poza tym po świąteczno-noworocznej przerwie wracamy do serialu pt. „Jak rozwiązać kryzys zadłużeniowy strefy euro?”.
Sytuacja na Węgrzech będzie w kolejnych tygodniach negatywnie ciążyć na wycenie polskich aktywów ? w szczególności wpływać na kurs złotego i krajowe obligacje. Już w piątek, kiedy to mimo dnia wolnego (Święto Trzech Króli) złoty od rana stopniowo się umacniał, dobrą passę polskiej waluty przerwało obniżenie do poziomu 'śmieciowego' (BB+ z BBB-) z perspektywą negatywną ratingu Węgier przez agencję Fitch. W ten sposób Fitch poszedł w ślady agencji S&P i Moody’s. Zagraniczne zadłużenie Węgier, wymagające rolowania w 2012 roku, jest szacowane przez Fitcha na 4,6 mld euro, a w latach 2013?2014 jest ono jeszcze większe. Przeprowadzone w końcu grudnia aukcje obligacji 3- ,5- i 10-letnich zakończyły się niepowodzeniem, bo inwestorzy zażądali oprocentowania wyższego, niż rząd był w stanie zapłacić. Co prawda 5 stycznia udało się sprzedać 52-tygodniowe bony skarbowe, ale na kwotę mniejszą, niż zakładano, i z oprocentowaniem blisko 10 proc. Dodatkowo sytuację Węgier pogarsza spór z Komisją Europejską co do zmian w ustawie o banku centralnym, który utrudnia porozumienie z MFW w sprawie pomocy finansowej. W obliczu prognoz na 2012 rok, wskazujących, że Węgry zapewne nie unikną recesji, wygląda to naprawdę źle i trudno liczyć na szybki przełom.

Znacznie więcej optymizmu płynie zza oceanu, zwłaszcza po opublikowaniu dobrych danych z amerykańskiego rynku pracy. Grudzień okazał się czwartym miesiącem z rzędu, w którym nastąpił spadek stopy bezrobocia, a jego obecny poziom ? 8,5 proc. ? jest najniższy od lutego 2009 roku. Na poprawę sytuacji wskazuje też przyrost 200 tys. miejsc pracy wygenerowany przez wzrost zatrudnienia w niemalże każdej branży, nie licząc redukcji w sektorze rządowym i samorządowym.

W piątek rozpoczął się tryptyk bilateralnych szczytów przywódców Francji, Włoch i Niemiec. Pierwsze spotkanie miało miejsce pomiędzy prezydentem Sarkozym a premierem Montim. Mimo zapewnień następcy Berlusconiego o tym, że 'Europa nie ma już powodów do obaw z powodu Włoch', w piątek rentowności włoskich obligacji 10-letnich nadal rosły, przekraczając poziom 7 proc. W przypadku Grecji czy Irlandii taki właśnie poziom oprocentowania długoterminowych papierów dłużnych wymusił zewnętrzne wsparcie finansowe. W ten sposób po świąteczno-noworocznej przerwie wracamy do serialu pt. 'Jak rozwiązać kryzys zadłużeniowy strefy euro?'. Następny odcinek już w poniedziałek w Berlinie, kiedy kanclerz Merkel spotka się z prezydentem Sarkozym, a kolejny w środę, kiedy kanclerz spotka się z premierem Montim. Poniedziałkowe spotkanie oprócz przedyskutowania niemiecko-francuskiego stanowiska w sprawie ewentualnej pomocy dla Włoch poświęcone będzie zapewne dookreśleniu szczegółów przygotowywanego paktu fiskalnego odnośnie do dopuszczalnych poziomów zadłużenia oraz sankcji za ich przekroczenie. Jak dotąd kwestie te wydają się różnić Francję z Niemcami, podobnie zresztą jak sprawa emisji euroobligacji. Być może zgoda Paryża na bardziej stanowcze sankcje pozwoli Berlinowi złagodzić stanowisko w sprawie euroobligacji. Nie wydaje się jednak, aby już najbliższe poniedziałkowe spotkanie było w stanie przynieść przełom w tej kwestii.

Wśród publikowanych w poniedziałek danych makroekonomicznych najwięcej uwagi skupią dane o bilansie handlowym Niemiec i Francji. Powrót inwestorów krajowych powinien też ustabilizować notowania waluty krajowej. Jednak utrzymanie trendu spadkowego euro w relacji do dolara będzie powodowało próby dalszego osłabiania wartości złotego.
 0

Czytaj także