Europę ogarnia ?gorączka Tobina?. Znowu

Europę ogarnia ?gorączka Tobina?. Znowu

Dodano:   /  Zmieniono: 
W modelu przyjętym przez KE podatek FTT miałby być nakładany na wszystkie transakcje, których przedmiotem są instrumenty finansowe, przeprowadzane pomiędzy instytucjami finansowymi 123RF
Niemal od czterech dekad po świecie krąży pomysł opodatkowania transakcji finansowych. Podczas obecnego kryzysu zadłużenia w Europie podatek przedstawiany jest jako sposób na „ukaranie spekulantów” oraz potencjalnie zbawienne źródło dodatkowych dochodów. Polityczny duet MerkelSarkozy lobbuje za tym rozwiązaniem od kilku miesięcy, ale Wielka Brytania jest zdecydowanie przeciw. Pomysł wywołuje spięcia polityczne oraz złożone ekonomiczne debaty zarówno w Europie, jak i w USA.
'Gorączka Tobina' w Europie ? historia powrotu do pomysłu

W czasie boomu gospodarczego (w latach 2001?2008) idea podatku Tobina wydawała się w Europie zapomniana. Sytuację zmienił wybuch kryzysu finansowego. Na fali krytyki rynków finansowych, banków oraz szeroko rozumianego kapitalizmu wypłynął postulat wprowadzenia podatku 'antyspekulacyjnego'.

Mało kto pamięta, że pierwszą osobą postulującą podatek od transakcji finansowych w odpowiedzi na kryzys sub-prime był... Brytyjczyk. We wrześniu 2009 r. Adair Turne, były szef brytyjskiej Komisji Nadzoru Finansowego, zasugerował opodatkowanie transakcji finansowych jako metodę na zwalczenie kryzysu zadłużenia (podatek ma generować dodatkowe wpływy do budżetu) oraz sposób uniknięcia kolejnego 'kryzysu rynków finansowych'. Jego wypowiedź zapoczątkowała 'gorączkę Tobina' w Europie.

W ciągu następnych trzech miesięcy za nowym rozwiązaniem opowiedziały się Francja, Niemcy oraz Wielka Brytania (premierem wówczas był Gordon Brown). Van Rompuy w imieniu Wspólnoty po raz pierwszy zaapelował do G20 o wprowadzenie FTT (listopad), a UE oficjalnie poprosiła MFW o rozważenie wprowadzenia podatku od transakcji finansowych na świecie (grudzień).

W lutym 2010 r. w Wielkiej Brytanii uruchomiona została kampania 'The Robin Hood Tax' mająca na celu promowanie podatku Tobina. Jak sama nazwa wskazuje, ideą było uruchomienie takich rozwiązań podatkowych, które miałyby 'zabierać bogatym' (inwestorzy, spekulanci, banki) i 'dawać biednym'. Podczas akcji zebrano podpisy 350 ekonomistów pod otwartym listem nawołującym G20 do wprowadzenia podatku (wśród sygnatariuszy znaleźli się Joseph Stiglitz oraz Jeffery Sachs).

Mimo licznych manifestacji w czerwcu G20 nie zgodziło się na FTT. UE zareagowała na tę decyzję deklaracją wprowadzenia podatku do swoich struktur bez wsparcia G20 (ostatni otwarty apel ? tym razem tysiąca ekonomistów w kwietniu 2011 r. ? również nie wzruszył członków G20).

28 października 2011 r. Komisja Europejska oficjalnie zaproponowała podatek od transakcji finansowych, który ma wejść w życie w 2014 r. Jednak aby zaczął on obowiązywać, potrzebna jest zgoda wszystkich krajów UE. Tymczasem nowy premier Wielkiej Brytanii nie zgadza się na FTT. W styczniu David Cameron zastosował prawo weta wobec propozycji KE, stwierdzając, że jej akceptacja byłaby szkodliwa dla gospodarki kraju (według różnych szacunków sektor finansowy w Wielkiej Brytanii stanowi ok. 12?15 proc. PKB kraju). Wywołało to potężną falę oburzenia oraz krytyki w Europie, szczególnie ze strony Niemiec oraz Francji, które zarzucają Anglii samolubstwo. Plan wprowadzenia podatku został ponownie zredukowany, a przywódcy europejscy badają możliwości wprowadzenia podatku w ramach strefy euro.

Co da UE podatek Tobina? Dodatkowe 55 mld euro

W modelu przyjętym przez KE podatek FTT miałby być nakładany na wszystkie transakcje, których przedmiotem są instrumenty finansowe, przeprowadzane pomiędzy instytucjami finansowymi. Warunkiem koniecznym do spełnienia jest obecność przynajmniej jednej ze stron transakcji w UE. Obrót akcjami i obligacjami byłby opodatkowany według stawki wynoszącej 0,1 proc., a obrót instrumentami pochodnymi według stawki wynoszącej 0,01 proc.
 0

Czytaj także