Poważny bubel prawny? Chodzi o brak podstawy naliczania nowego podatku

Poważny bubel prawny? Chodzi o brak podstawy naliczania nowego podatku

Ministerstwo Finansów
Ministerstwo Finansów / Źródło: Wikimedia Commons / CC BY-SA 3.0 / Adam-dalekie-pole
Od 1 stycznia obowiązuje tak zwany estoński CIT. Podatek jednak nie zawsze da się wyliczyć. Luka w przepisach jest poważna – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Estoński CIT, czyli ustawa z 1 stycznia o ryczałcie od dochodów spółek kapitałowych, ma poważną lukę prawną. Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna”, we względu na błąd ustawodawcy dochód z nieujawnionych operacji gospodarczych nie podlega opodatkowaniu. W ustawie nie zawarto bowiem jasnych wytycznych dotyczących obliczania podstawy opodatkowania tego typu przychodu.

– Brak ustawowego określenia podstawy opodatkowania wydaje się wystarczającym argumentem, żeby nie płacić podatku – mówi „DGP” radca podatkowy Grzegorz Niebudek, po czym dodaje, że wygląda to na oczywisty błąd ustawodawcy.

Dochód nieujawniony, czyli co?

Podstawowy mechanizm działania estońskiego CIT polega na tym, że spółki mają reinwestować zyski. W czasie korzystania z ryczałtu, aż do wypłaty zysku mają odroczoną konieczność spłaty podatku. Jak zaznacza „DGP”, podatek może jednak pojawić się też wcześniej. Chodzi np. o wykazanie ukrytych zysków, czy w związku z nieujawnieniem operacji gospodarczych.

Nieujawnione operacje gospodarcze to wszystkie, które mimo ustawowego obowiązku, nie zostały wpisane do ksiąg rachunkowych. Chodzi np. o sytuację gdy przedsiębiorca nie uwzględni w kosztach uzyskania faktury za zakup usług. Najczęściej dochodzi do tego w wynik pomyłki lub opóźnienia.

Z wadliwej ustawy przedsiębiorcy dowiedzą się do kiedy należy zapłacić podatek, ale ustawa milczy już na temat tego, jak wyliczyć podstawę prawną od dochodu nieujawnionego. nie odpowiedziało na pytania przesłane przez „DGP”.

Czytaj też:
Ranking rajów podatkowych. Na podium trzy kolonie brytyjskie

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
 1

Czytaj także