IBM, WhatsApp, Uber. Te firmy powstawały w czasach kryzysu

IBM, WhatsApp, Uber. Te firmy powstawały w czasach kryzysu

Samolot linii Enter Air, zdjęcie ilustracyjne
Samolot linii Enter Air, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Wikimedia Commons / Mark Harkin
Chińskie przysłowie brzmi: „gdy wieją wichry zmian, jedni budują mury, inni budują wiatraki”. Obserwując historię kryzysów na przestrzeni wieków widać, że w czasie, w którym świat był pogrążony w problemach i zmagał się z rosnącym bezrobociem, wiele osób zakładało firmy i wykorzystywało nadarzającą się okazję. Okazuje się, że poprzedni kryzys z 2009 roku również niesie ze sobą wiele przykładów. W tym również polskich.

W czasach światowego kryzysu po upadku amerykańskiego banku Lehmann Brothers, nad Wisłą narodziły się firmy, które dziś działają na międzynarodowych rynkach. Nie da się ich porównać z Uberem, czy WhatsAppem, ale umiały przebić się ze swoimi pomysłami w trudnych czasach niepewności.

Oferta trafia w sedno

Polska firma ExpertSender powstała w 2008 r. Co więcej, na początku wystartowała w USA, a dopiero po jakimś czasie weszła na polski rynek. Firma jest prekursorem kampanii e-mailowych i stworzyła narzędzie, które za pomocą wysyłki kampanii marketingowych pozwala zwiększać sprzedaż w e-commerce dzięki wielokanałowej komunikacji z klientami, opartej na danych. Współpracuje dziś z takimi gigantami jak Victoria’s Secret, Starbucks, Citroen, Mitsubishi, Peugeot, czy National Geographic.

Rocznie dostarcza ponad 20 miliardów wiadomości na zlecenie ponad 1000 marek na całym świecie.

– Światowy kryzys na początku naszej drogi trochę wszystko skomplikował, ponieważ musieliśmy zmienić grupę odbiorców platformy. Ale jedna rzecz pozostała niezmienna – celem od początku była Ameryka. Znajomość tego rynku pozwoliła nam przekonać tamtejsze organizacje, żeby zaufały firmie z Polski. Oferowaliśmy nasze narzędzie do darmowych testów. To była ogromna i ryzykowna inwestycja, która na szczęście się opłaciła. Teraz wiedza i doświadczenie zdobyte właśnie tam pozwalają nam oferować konkurencyjny produkt zarówno na rodzimym rynku, jak i na całym świecie –mówi Krzysztof Jarecki, prezes ExpertSender

Po USA przyszedł czas na Rosję, gdzie obecnie ExpertSender jest drugim najczęściej wybieranym narzędziem do wysyłki maili. Kolejne były Chiny, Brazylia i Polska.

– Platforma według początkowych założeń miała mieć zestaw różnych możliwości, ale ze względu na zmianę biznesową musieliśmy wybrać i dopracować najważniejsze funkcjonalności systemu. Jak się później okazało, właśnie to przygotowanie było kluczem do sukcesu. Dodatkowo przed startem systemu testowali go klienci. Wszystko było sprawdzone i to na wielu milionach wysłanych maili na wersji beta. – dodaje Łukasz Kalita, dyrektor ds. technologicznych w ExpertSender.

Dziś firma zatrudnia ok. 100 osób na całym świecie.

W 2009 r. swój biznes zaczynała też polska czarterowa linia lotnicza – Enter Air. Linia posiada obecnie pięć stałych baz operacyjnych w Polsce, a poza jej granicami jest to m.in. port lotniczy Paryż-Roissy-Charles de Gaulle. Linia została utworzona przez Marcin Kubraka, Grzegorza Polanieckiego, Mariusza Olechno i Andrzeja Kobielskiego, którzy poznali się w czasie pracy w Centralwings.

Enter Air powstał w wyniku przejęcia upadającej polskiej spółki słowackich linii Seagle Air. Firma powstała w listopadzie 2009 r., a od następnego roku zaczęła już latać. Swój pierwszy rejs z pasażerami wykonała 25 kwietnia 2010 r. do Enfidy w Tunezji.

– Pomysł i biznesplan na Enter Air tworzyliśmy już w 2006 r. Jako założyciele jesteśmy związani z rynkiem od wielu lat, doskonale znamy ludzi z branży i tour operatorów. Po zamknięciu linii Centralwings przez LOT, na rynku nie było żadnego polskiego silnego przewoźnika czarterowego, a działające w Polsce zagraniczne firmy również miały problemy. Mieliśmy gotowy plan i model biznesowy, więc zgodnie uznaliśmy, że przełom 2009/2010 to najlepszy moment, żeby rozpocząć i odnieść sukces – mówi Grzegorz Polaniecki, członek zarządu i dyrektor generalny Enter Air.

Podkreśla, że spółka od początku mocno pilnowała kosztów i założyła sobie, że nie będzie budować tradycyjnej organizacji, tylko zarządzać procesami. Firma i ludzie są dostosowani do procesów, a nie do teoretycznej struktury organizacyjnej. Taki model, zdaniem Grzegorza Polanieckiego, daje dużą przewagę kosztową i dużą elastyczność operacyjną, która przekłada się na przewagę wobec konkurencji.

– Polski rynek jest bardzo wrażliwy na cenę, więc nasza oferta trafiła w sedno. Od samego początku wybieraliśmy współpracę z najlepszymi i najbardziej stabilnymi biurami podróży, mitygując w ten sposób podstawowe ryzyka biznesowe. Dalej tak postępujemy. Cały nasz model biznesowy oparty był o jak najbardziej efektywną mitygację ryzyk, dzięki czemu oferujemy niskie marże. Jest to też podstawą naszej siły w trakcie obecnego kryzysu. Klienci są bardziej wrażliwi na ceny w czasie kryzysu i tu upatrujemy swoją przewagę, szczególnie na rynkach zagranicznych – podkreśla.

Grzegorz Polaniecki wskazuje, że dużym aktywem firmy są jej pracownicy, a w momencie rozpoczynania działalności wiele doświadczonych osób było bez pracy. Dołączyli oni do Enter Air. Jak sobie dziś firma radzi z kryzysem?

– Pierwszą dekadę rozpoczynaliśmy w czasie kryzysu – i podobnie zaczynamy kolejną. Kryzys związany z koronawirusem jest zupełnie inny od tego, w trakcie którego zaczynaliśmy działalność. Nie wykonujemy praktycznie żadnych operacji, więc musieliśmy ograniczyć koszty stałe do minimum. Jako zarząd nie pobieramy wynagrodzenia, pracownicy także mają zmniejszone pensje, zawiesiliśmy płatności do firm leasingowych. Już raz pokazaliśmy, że umiemy działać w trudnych czasach i szybko dostosowywać się do zmieniających się okoliczności. Teraz, na początku drugiej dekady naszej historii, udowodnimy to znowu. Na rynku przetrwają najlepiej przygotowani i jako Enter Air chcemy wykorzystać tę okazję do dalszego rozwoju – podsumowuje Grzegorz Polaniecki.

Amerykańscy pionierzy

Koniec XIX wieku był naznaczony dwoma większymi amerykańskimi kryzysami finansowymi.

Najpierw wielka panika z 1873 r. spowodowała zamknięcie Nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych na 10 dni. W ciągu roku zbankrutowało wówczas 5 tys. firm. Zniknął nawet jeden z największych amerykańskich banków Jay Cooke & Co.

Kryzys związany był pośrednio z wojną secesyjną, bowiem właśnie po jej zakończeniu nastąpiła ekspansja kredytowa, a pieniądze szły na rozbudowę m.in. sieci kolejowych, hut i przemysłu ciężkiego. Ekspansja rozprzestrzeniała się również w Europie, gdzie ceny papierów wartościowych firm przemysłowych rosły, rosła też spekulacja.

Później przyszedł kryzys w 1890 r. Był on również w dużej mierze związany z ekspansją kredytową i pożyczkami udzielanymi państwom Ameryki Południowej, szczególnie z przeinwestowaniem Argentyny.

W tych trudnych czasach zrodziły się firmy, które kilkanaście lat później stały się globalnymi graczami. Thomas Edison założył w 1876 r. w Menlo Park swoją firmę. Trzy lata później wyprodukował pierwszą żarówkę.

Mimo tego, że warunki gospodarcze wciąż nie były sprzyjające, w 1896 r. firma Edisona – General Electric – znalazła się na pierwszym miejscu na nowojorskim indeksie Dow Jones Industrial Average. I, jako jedyna spośród wszystkich dwunastu, z którymi wówczas była notowana, została tam do dziś.

Lata tzw. długiej depresji to także czas powstania dzisiejszego giganta, znanego z produkcji komputerów. Trzy firmy – Tabicing Machine Company, International Time Recording Company i Computing Scale Corporation – opracowały technologię, którą chętnie wykorzystywały m. in fabryki. Przedsiębiorstwo produkowało zegary przemysłowe rejestrujące godziny pracy, a także specjalne liczące tablice. W 1911 r. firmy połączyły się, tworząc Computing-Tabicing-Recording Company, zatrudniającą 1300 osób.

Ponad dekadę później James Watson przejął kontrolę nad firmą i zmienił jej nazwę na IBM.

Miliardy z aplikacji

Ostatni największy kryzys finansowy był czasem, w którym startowało wiele globalnych firm technologicznych. W 2009 r. powstał WhatsApp. Dwóch weteranów z firmy Yahoo – Jan Koum i Brian Acton – stworzyło zaszyfrowaną aplikację do przesyłania wiadomości.

Brian Acton w 2009 r. starał się o pracę w Facebooku, ale nie chciano go tam. Kilka lat później firma Zuckerberga zapłaciła za jego komunikator 19 mld dolarów.

Po czterech latach działania aplikacja miała już ponad 400 mln użytkowników na całym świecie.

Rok 2008 to również historia powstania innego giganta – Ubera. Travis Kalanick i Garrett Camp założyli firmę po tym, jak nie mogli znaleźć taksówki w zimną noc w Paryżu.

W marcu 2009 r. opracowali aplikację do zamawiana przejazdów. Ruszyła na szeroką skalę rok później, w San Francisco. Firma w 2012 r. weszła na giełdę w Londynie, a w 2019 roku na giełdę w Nowym Jorku. Dziś jej wycena rynkowa to ok. 50 mld dolarów.

Źródło: Wprost

Czytaj także

 0