Jeść czy nie jeść? Oto, jak popularne produkty spożywcze wpływają na środowisko

Jeść czy nie jeść? Oto, jak popularne produkty spożywcze wpływają na środowisko

Wylesianie, zanieczyszczenie, niedobory wody, praca dzieci – im więcej wiemy o produkcji żywności, tym częściej zastanawiamy się, co powinniśmy jeść, a czego nie. „The Guardian” zapytał o to ekspertów. Co mówią między innymi o awokado, mleku, czekoladzie czy krewetkach?

Krewetki
Duże krewetki tygrysie oraz królewskie są hodowane w ciepłych wodach krajów takich jak Sri Lanka, Tajlandia czy Madagaskar. To wpływa często na niszczenie bagien namorzynowych. Eksportowane krewetki pochodzą też najczęściej z rzek, gdzie przez ich wyławianie poważnie naraża się dzikie stada.

Czekolada
W większości batoników znanych marek znajdziemy soję i olej palmowy. Najmniejszym problemem wydaje nam się być kakao, jednak jest to mylne. Większość pochodzi od drobnych przedsiębiorców z Wybrzeża Kości Słoniowej i Ghany, gdzie występuje ogromny problem ubóstwa. Dochodzi także do wylesiania – ponad 90 proc. pierwotnych lasów Afryki Zachodniej zniknęło, częściowo dzięki popytowi na tanie kakao. Jak podaje „The Guardian”, rolnicy, którzy posiadają certyfikaty fairtrade w Ghanie, zarobili tylko 36 dolarów więcej w sezonie, niż ci, którzy nie mają żadnych certyfikatów.

Soja
Odsetek soi spożywanej bezpośrednio przez ludzi jest stosunkowo niewielki, dlatego nie jest prawdą, że wpływa ona na wylesianie. Jeżeli chodzi o tofu i mleko sojowe, w większości są one produkowane w Ameryce i Europie. Problemy pojawiają się w przypadku mięsa, ryb i nabiału, do których dodaje się ogromną ilość soi. Co więcej, zdaniem badaczy, jest to niemal niemożliwe, aby ustalić, czy to, co kupujemy ma w sobie soję i czy pochodzi ona z Brazylii i Argentyny, gdzie dochodzi z powodu jej uprawy do wylesiania.

Masło orzechowe
Pierwsze pytanie, które powinniśmy sobie zadać, to czy masło orzechowe, które kupujemy zawiera olej palmowy. Jest on jednym z największych motorów globalnego wylesiania. Później powinniśmy sprawdzić, z jakich orzechów jest nasze masło orzechowe. Niektóre z nich przyczyniają się do: niedoborów wody (migdały kalifornijskie), angażowania dzieci w pracę (tureckie orzechy laskowe) lub naruszania praw człowieka (wietnamskie orzechy nerkowca). Kupowanie orzechów uprawianych blisko naszego miejsca zamieszkania niekoniecznie oznacza mniejszą emisję CO2, jednak przynajmniej mamy wówczas świadomość, z jakich źródeł kupujemy.

Mleko krowie
Mleko krowie bogate jest w składniki odżywcze i jest znacznie tańsze niż np. mleko owsiane lub migdałowe. Eksperci „The Guardian” podkreślają jednak, że powinniśmy kupować je z hodowli, gdzie dieta krów oparta jest na trawie, nie natomiast na zbożach.

Dorsz
Nie zawsze najbardziej etycznym wyborem jest kupowanie produktów spożywczych hodowanych lub produkowanych blisko naszego miejsca zamieszkania. Najlepszym przykładem na to jest dorsz. Według Marine Conservation Society (MCS) populacja tej ryby w wodach Wielkiej Brytanii są na opłakanym poziomie. W Norwegii jest jednak zupełnie inaczej – kultura rybołówstwa oparta jest w tym kraju na jakości, zrównoważeniu i bezpieczeństwie tego historycznego zasobu. Stąd najlepiej kupować dorsza właśnie z miejsc, gdzie jest jego pod dostatkiem.

Wołowina
Jeżeli odłożymy nawet na bok kwestię zabijania zwierząt w często dramatycznych warunkach, argumenty przeciwko wołowinie opierają się także na produkcji gazów cieplarnianych. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), bydło, hodowane zarówno na wołowinę, jak i na mleko, to gatunek odpowiedzialny za największą emisję gazów cieplarnianych.

Sałata w plastiku
Gotowe mieszanki sałat pakowane w foliowe torby są jednymi z najczęściej wyrzucanych produktów spożywczych, ze względu na krótki okres przydatności do spożycia. O tej porze roku sałaty te uprawiane są w Holandii pod lampami LED. Eksperci zalecają kupowanie sałaty krajowej latem, a w innych okresach zalecają spożywanie kapusty albo innych zielonych warzyw.

Awokado
Globalna konsumpcja awokado napędza wylesianie, a w Chile, skąd wiele brytyjskich supermarketów uzyskuje zapasy, zmusiła dotkniętych suszą rolników do wydobywania wody z pobliskich, opróżniających się rzek. Jak czytamy w „The Guardian”, korzyści odżywcze ze spożywania awokado, takie jak witamina E i K, są łatwo dostępne w produktach uprawianych bliżej miejsca pochodzenia konsumentów. Jeżeli jednak trudno ci zrezygnować z awokado, dziennikarze portalu polecają, aby kupować to sprzedawane przez firmy przestrzegające fairtrade (sprawiedliwy handel), jak np. z kolektywu meksykańskich hodowców Pragor.
Czytaj także:
Jak popularne diety wpływają na środowisko?

Źródło: The Guardian

Czytaj także

 1
  • Lewactwo bedzie chcialo , zebysmy sie przerzucili na szarancze, a sami beda konsumowac wolowinke i kawior, jak na kawiorowa lewice przystalo.