Sołowow i Solorz chcą wybudować pierwszą polską elektrownię atomową. Oto, co może pójść nie tak

Sołowow i Solorz chcą wybudować pierwszą polską elektrownię atomową. Oto, co może pójść nie tak

Zygmunt Solorz-Żak
Zygmunt Solorz-Żak Źródło: Newspix.pl / Michał Nowak
Dwóch najbogatszych Polaków ogłosiło, że wspólnymi siłami chcą postawić pierwszą polską elektrownię atomową. Miliarderzy mogą zawstydzić kolejne polskie rządy, które latami ustalały lokalizację dla takiej inwestycji i do dzisiaj ustalić jej nie mogą. Ale Sołowow z Solorzem wstydu mogą najeść się również sami. Oto cztery najpoważniejsze przeszkody, które na nich czekają.

We wtorek 31 sierpnia biura prasowe firm zarządzanych przed dwóch najbogatszych Polaków poinformowały media o tym, że Zygmunt Solorz wspólnie z Michałem Sołowowem chcą stawiać w Polsce prywatną elektrownię jądrową. Siłownia miałaby powstać na bazie starego, węglowego Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, który od lat kontroluje Solorz. Reaktor mieliby wybudować Amerykanie na bazie innowacyjnej technologii SMR, czyli tzw. małych reaktorów modułowych.

W ten sposób własną elektrownię chciał budować już dwa lata temu Michał Sołowow. Teraz okazuje się, że nie chce jej już budować sam, tylko wspólnie z kolegą z czołówki listy 100 najbogatszych Polaków.

Panowie plany mają ambitne, bo nie chodzi o jeden, a nawet o sześć reaktorów SMR o mocy 300 MW każdy. Chociaż Sołowowa z Solorzem wiele łączy, to nigdy nie współpracowali ze sobą przy tak dużym projekcie. Pozostaje pytanie, czy ich wspólna inicjatywa to szlachetny oddolny pomysł, który ma zapewnić Polakom zieloną energię i uratować planetę – czy jednak jest w tym wszystkim drugie dno.

Artykuł został opublikowany w 35/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.